Kubica i Renault przyspieszają

- Więcej miejsc na podium to realistyczne oczekiwanie - mówi szef zespołu Renault i Roberta Kubicy Eric Boullier dzień po trzecim miejscu Polaka w GP Belgii. Za dwa tygodnie wyścig na legendarnym torze w Monzy

- Połowa sukcesu podczas weekendu w Spa-Francorchamps to kanał F - powiedział Boullier. - Mam olbrzymi szacunek dla zespołu, że potrafił zamontować ten system tak, aby z miejsca zaczął działać, i to od razu dorównując symulacjom z tunelu aerodynamicznego.

Uznanie szefa jest uzasadnione. Kanał F nie we wszystkich samochodach działał natychmiast z dobrym skutkiem. Mechanicy Ferrari montowali z nadzieją na lepszy wynik i demontowali system po piątkowych treningach zawiedzeni. Kanał F ułatwia szybszą jazdę na prostej i pozwala agresywniej ustawić aerodynamikę, dzięki czemu lepiej pokonuje się zakręty.

Renault wstrzymywał się z montażem czarodziejskiego patentu długo, ale jak już się na niego zdecydował, to przed wyścigiem na najbardziej odpowiednim torze. Według fachowców w Spa-Francorchamps kanał F mógł dać Kubicy nawet sekundę na każdym okrążeniu, czyli ponad 40 sekund w całym Grand Prix. Kubica dzięki niemu był w czołówce od pierwszych minut wyścigowego weekendu w Belgii - od piątkowych treningów, przez świetne dla niego kwalifikacje, po niedzielny wyścig.

Czy to oznacza, że Polak wbije się w ścisłą czołówkę na stałe?

Boullier ma nadzieję, że jego zespół przynajmniej wyprzedzi Mercedesa w klasyfikacji konstruktorów. Zdaje się, że jest to teraz najważniejszy cel Renault. Po wyścigu w Belgii strata francuskiego zespołu do Mercedesa wynosi tylko 23 pkt - jest ona do odrobienia w jednym starcie, do końca sezonu jest ich jeszcze sześć. Tyle że do zbierania punktów na poważnie musi przystąpić również partner Kubicy Witalij Pietrow. Rosjanin zdobył dotąd zaledwie 19 pkt ze 123 wywalczonych przez zespół.

Najbliższy wyścig odbywa się na najszybszym w Formule 1 torze - w Monzy.

- Prawdopodobnie nie będziemy tam używać kanału F - mówił Kubica. Być może identycznie postąpią inne zespoły dysponujące wynalazkiem, w tym twórcy sprytnego systemu ze stajni McLaren. Żaden zespół definitywnie się jednak nie zarzeka - potrzebne są dalsze symulacje w tunelach aero. Ostateczne decyzje zostaną zapewne podjęte dopiero za pięć dwunasta, podczas piątkowych treningów.

Chodzi o to, że szykując bolid do jazdy na długich prostych książęcego parku pod Mediolanem, inżynierowie i tak ustawiają aerodynamikę na jak najmniejszy poziom docisku. Efekt kanału F, który dodatkowo go zmniejsza, byłby więc minimalny, jeśli w ogóle by działał. Nie wiadomo więc, czy gra jest warta świeczki.

Jeśli wszystkie samochody pozbędą się kanału F, o formie zadecydują aerodynamiczne pomysły inżynierów oraz moc silników. Tutaj akurat Renault i Red Bull używający francuskich jednostek nie mają się czym pochwalić, a nawet mogą ponarzekać na brak mocy, bo ustępują Mercedesowi i Ferrari o kilkadziesiąt KM.

W niedzielę Kubica w diabelnie trudnym wyścigu nie ustrzegł się błędów, ale któż się ich ustrzegł? Mimo że na mokrej, zdradliwej nawierzchni dał się wyprzedzić przez Jensona Buttona z McLarena na pierwszym okrążeniu, a potem przez Sebastiana Vettela z Red Bulla na czwartym, mimo oczywistego błędu w alei dojazdowej w drugiej części wyścigu, przez który stracił drugie miejsce na rzecz Marka Webbera, Polak był szczęśliwy i chyba pozostaje w tym stanie.

Przed wyścigiem, który naprawdę lubi - przed Grand Prix Włoch w Monzie, niedaleko której dorastał jako kierowca - Kubica dostał bowiem do rąk maszynę, która niewiele ustępuje najlepszym. W klasyfikacji kierowców znów w jego zasięgu jest Felipe Massa z Ferrari (5 pkt straty) i - kto wie - może nawet lider włoskiej stajni Fernando Alonso (37 pkt straty).

Sebastian to "crash kid" Szef McLarena o Vettelu ?

Więcej o: