F1. Zepsuty jubileusz Barrichello

Nie tak trzechsetny wyścig w karierze wyobrażał sobie Rubens Barrichello. Na pierwszym okrążeniu GP Belgii kierowca Williamsa wypadł w Fernando Alonso i to był dla Brazylijczyka koniec zawodów.

- Pomimo mojego ogromnego doświadczenia, ciężko było stwierdzić jak mokro jest na torze podczas pierwszego okrążenia. Kiedy dojechałem do zakrętu Blanchimont było całkiem mokro. Próbowałem zamknąć drzwi Rosbergowi, a gdy dotknąłem hamulców mimo iż zrobiłem to wcześnie, nie zdołałem zatrzymać bolidu. Pojechałem prosto w Alonso, za co bardzo przepraszam. Jest mi też przykro z powodu teamu - cytuje Brazylijczyka portal f1.pl.

Szkoda tym bardziej, że Brazylijczyk obchodził w Belgii jubileusz. Było to jego trzechsetne GP w karierze. Brazylijczyk, dziś kierowca 38-letni, śrubuje rekord absolutny - poprzedniego lidera, Włocha Ricardo Patresego, wyprzedził dwa lata temu w Turcji, do końca tego roku zaliczy swoje 306. Grand Prix. I na tym nie poprzestanie. - Pracujemy nad przyszłorocznym samochodem i wydaje mi się, że podpisanie nowego kontraktu będzie naturalne - powiedział niedawno Barrichello.

 

Gdyby nie błąd Kubica były drugi, ale i tak pojechał rewelacyjnie!

Długowieczny Barrichello  ?

Więcej o: