F1. Eddie Irvine: Schumacher zachował się jak idiota

Głośno o bardzo niebezpiecznej jeździe Michaela Schumachera podczas Grand Prix Węgier. - To było idiotyczne - skomentował były partner Niemca w Ferrari Eddie Irvine. - Prawie go zdyskwalifikowaliśmy - zdradził sędzia zawodów Derek Warwick.

Na ostatnich okrążeniach wyścigu na Hungaroring Rubens Barrichello jadący na 11. miejscu wściekle zaatakował Michaela Schumachera. Ten broniąc się zajechał Brazylijczykowi drogę, wypchnął na pobocze, o centymetry od wielkiej ściany rozdzielającej tor i aleję serwisową. Barrichello, były partner 7-krtonego mistrza F1 w Ferrari, nie odpuścił i w spektakularny, ale bardzo ryzykowny sposób wyprzedził Niemca.

Na powtórkach zdarzenia doskonale widać, jak Schumacher - patrząc w prawe lusterko - zjeżdża w prawo. To była zaplanowana akcja.

- On jest szalony. Wrócił po trzech latach i robi takie rzeczy? Po co to komu? - grzmiał po wyścigu wściekły Barrichello

Niemiec najpierw się bronił, ale dzień po wyścigu, gdy obejrzał sytuację raz jeszcze na wideo, przeprosił rywala.

Przeprosiny jednak nie wystarczyły, żeby sprawa przyschła. Kierowca Mercedesa dostał co prawda po wyścigu karę (przesunięcia na stracie GP Belgii o 10 miejsc względem wyniku uzyskanego w kwalifikacjach), ale: - Pokazanie czarnej flagi (równoznacznej z dyskwalifikacją z GP Węgier) byłoby bardziej adekwatne. Byłoby też lepszym przykładem dla młodych kierowców. Chcieliśmy to uczynić, ale zabrakło nam czasu. Nim obejrzeliśmy wideo z powtórką zajścia, było już za późno na dyskwalifikację - zarzeka się sędzia Derek Warwick.

Po krytyce ze strony Niki Laudy głos zabrał inny kierowca-partner Schumachera Eddie Irvine. On uważa, że na dyskwalifikację nie jest za późno: - On zachował się jak idiota. Ten manewr był idiotyczny i do tego szalenie niebezpieczny. To coś niesamowitego. Schumacher chyba nie myślał. To była czysta arogancja. O mały włos nie rozsmarował rywala na ścianie - komentuje Irvine.

- Kara jest zbyt niska. Powinien zostać zdyskwalifikowany na jeden wyścig, bo to był jeden z najgorszych manewrów, jakie w życiu widziałem - dodał Brytyjczyk.

'Lizakowy' Renault nie straci pracy i inne konsekwencje GP Węgier

Szef Mercedesa broni Schumachera

Więcej o: