F1. Kontrowersyjne skrzydła Ferrari i Red Bulla

Podczas GP Niemiec konkurenci zarzucili Ferrari i Red Bullowi stosowanie nielegalnego przedniego skrzydła. - Ferrari zrobiło wielki postęp i wiemy dlaczego - chodzi o przednie skrzydło. Nie jestem pewien, czy to do końca legalne - powiedział Eric Boullier, szef Renault. Jednak FIA uznała, że nie doszło do naruszenia przepisów.

W niedzielę przed GP Niemiec szef zespołu McLaren Martin Whitmarsh zakwestionował legalność przedniego skrzydła Ferrari i Red Bulla. Według niego zespoły zastosowały tzw. plastyczne skrzydło, które ugina się pod wpływem powietrza, zapewniając lepszy docisk, a co za tym idzie - poprawiając osiągi. Nawet do 0,3 sekundy na okrążeniu. Takie skrzydło jest według przepisów F1 zabronione.

Wycofać zakaz 'team orders'? Niech zespół decyduje jaki osiągnie wynik? Legalne czy nie, przynosi najwyraźniej wymierne korzyści. Ferrari w GP Niemiec odniosło podwójne zwycięstwo (Fernando Alonso przed Felipe Massą), dublując po drodze między innymi Roberta Kubicę, a Sebastian Vettel w Red Bullu zajął trzecie miejsce.

- Ferrari zrobiło wielki postęp i wiemy dlaczego - chodzi o przednie skrzydło. Nie jestem pewien, czy to do końca legalne - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Eric Boullier, szef Renault.

Na dowód nielegalności rozwiązania Ferrari i Red Bulla FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa) otrzymała zdjęcia, na których widać, jak podczas jazdy skrzydła bolidów Ferrari i Red Bulla znajdują się znacznie bliżej asfaltu niż w pozostałych bolidach.

- Widziałem kilka zdjęć, ale zostały one zrobione z różnych kątów, więc nie można nic wywnioskować - tłumaczył szef zespołu Ferrari Stefano Domenicali. - Myślę, że jest to cześć presji wywieranej przez innych na Ferrari - dodał.

- Dowody fotograficzne nie są do końca wiarygodne. Pojawiają się bowiem pytania: Czy aparat się nie przesunął? Czy kierowca nie hamował mocniej? Ile ważyło auto? Jest wiele zmiennych wpływających na zdjęcie - potwierdzał szef Red Bulla Christian Horner.

Do ich zdania przychylili się sędziowie i uznali, że nie doszło do naruszenia przepisów.

Co na to inne zespoły? Martin Whitmarsh z McLarena zapowiedział, że protestów nie będzie.

- Skoncentrujmy się na swoich bolidach. Postaramy się ulepszyć je maksymalnie. Mamy dobrą atmosferę w zespole, dobre miejsca w klasyfikacjach generalnych, jesteśmy w dobrej formie i stać nas na dogonienie rywali - dodał szef McLarena.

- Zgodnie z naszym rozumieniem takie skrzydło jest nielegalne. Ale jeśli FIA je zalegalizuje, będziemy musieli sami opracować podobne - powiedział Eric Bollier "Przeglądowi Sportowemu".

Zatem, skoro FIA zatwierdziła nowinkę techniczną Ferrari i Red Bulla, przed Renault stoi kolejne wyzwanie. Muszą zamontować w swoim bolidzie nie tylko F-duct, ale także nowe, "wynalezione" przez czołówkę skrzydło. W przeciwnym razie Robert Kubica, nawet wyciskając maksimum z bolidu, będzie tracił do rywali kolejne dziesiąte sekundy.

Team order

To nie jedyne kontrowersje podczas wyścigu o GP Niemiec. Na 48. okrążeniu Felipe Massa, będący wtedy liderem, dostał od zespołu Ferrari polecenie przepuszczenia Fernando Alonso: "Fernando jest szybszy od Ciebie. Możesz potwierdzić, że zrozumiałeś?". Okrążenie później Massa posłusznie oddał Hiszpanowi prowadzenie. Bolidy Ferrari dojechały do mety na dwóch pierwszych miejscach.

Incydent ten został zakwalifikowany jako niedozwolone team order i Ferrari musiało zapłacić 100 tysięcy dolarów kary.

Wściekły szef Ferrari ?

Więcej o: