F1. Smutna piosenka o Red Bullu

Na grillu u szefa zespołu kierowcy Red Bulla Mark Webber i Sebastian Vettel odśpiewali wspólnie przebój ?American Pie?, ale w zespole typowanym do podwójnego mistrzostwa świata daleko jest od sielanki.

Tekst legendarnego utworu Dona McLeana "American Pie", który wykonali Webber z Vettelem, zawiera wiele niejasnych aluzji i odniesień - traktuje głównie o tragicznej śmierci amerykańskiego rokendrollowca Buddy'ego Holly'ego, ale można go odczytać jako ogólną tęsknotą za czymś, co było i już nie wróci.

Podobne przemyślenia muszą mieć członkowie zespołu Red Bull. W 2005 roku austriacki koncern produkujący napoje energetyczne wykupił ekipę Jaguara i robił postępy wnosząc do wyścigów rozmach, entuzjazm, ale także fachowość w osobie genialnego konstruktora Adriana Newey'a.

Skład, który od dwóch lat tworzą bardzo doświadczony, 34-letni obecnie Webber i typowany na nowego Michaela Schumachera 23-letni Vettel, wydawał się być idealnym połączeniem. Szef Red Bulla Christian Horner zapewniał, że zespół nie faworyzuje żadnego z ambitnych kierowców i przez długi czas nie było powodów na podważanie jego słów.

Sielanka skończyła się w ciągu kilku tygodni. W końcówce majowego Grand Prix Turcji jadący na drugiej pozycji Vettel zaatakował prowadzącego Webbera. Nikt nie odpuścił, doszło do kolizji. Zamiast pewnego dubletu i 43 punktów, Red Bull zdobył nędzne 15 za czwarte miejsce Webbera.

W zespole zawrzało. Pojawiły się głosy oskarżające zarówno Niemca, jak i Australijczyka. Na dodatek okazało się, że chwilę przed kolizją Webberowi nakazano zmniejszenie mocy silnika i oszczędzanie paliwa, co zostało odczytane jako zielone światło dla Vettela. Od razu przypomniano, że Niemiec był przed laty w red bullowym programie dla młodych kierowców, a teraz jest pupilkiem Austriaków zarządzających koncernem.

W kolejnych wyścigach wyniki Red Bulla się pogorszyły, na czym zyskał brytyjski McLaren, który z Jensonem Buttonem i Lewisem Hamiltonem tworzy zespół narodowy. Brytyjczycy od kilku tygodni okupują dwa pierwsze miejsca w mistrzostwach, McLaren prowadzi w klasyfikacji konstruktorów.

Na dodatek w sobotę w Red Bullu doszło do kolejnego wstrząsu - w ostatniej chwili przed kwalifikacjami do Grand Prix Wielkiej Brytanii Horner postanowił, że nowe skrzydło z samochodu Webbera ma zostać przeniesione do vettelowego, w którym doszło do awarii. Szef zespołu uznał, że Vettel - mający wówczas więcej punktów niż Webber - bardziej zasługuje na przyspieszenie bolidu. Niemiec kwalifikacje wygrał, a drugi w nich Australijczyk kipiał złością.

Los chciał jednak, że na pierwszym okrążeniu wyścigu Vettel złapał kapcia i stracił szansę na wygraną. Na mecie Grand Prix Wielkiej Brytanii był Webber, który po jej przekroczeniu mówił zgryźliwie do zespołu przez radio: - Chyba nieźle, jak na kierowcę numer dwa, co?

Horner po wspólnym grillu był zadowolony: - Fajnie było widzieć dwóch kierowców bawiących się razem - mówił. Nastroje w Red Bullu nie mogą być jednak dobre, bo zespół ze zdecydowanie najlepszym samochodem w stawce, przegrywa ostatnio z McLarenem.

Brytyjczycy przyznają, że korzystają na kłopotach rywali: - Oni będą teraz zajęci gorącą dyskusją o kierunku, w którym muszą iść, a my, którzy mamy dobre relacje wewnątrz zespołu, możemy bez zmartwień skupić się nad przyspieszaniem samochodu - mówi Button.

- Chciałbym, aby u każdego z rywali dochodziło do rozłamów, choć nie będę szukał w tym szansy na wygraną. Martwimy się o siebie - stwierdził szef McLarena Martin Whitmarsh. Jak duży wpływ na walkę Red Bulla o tytuł będą miały ostatnie wydarzenia w tym zespole? - Jeśli twoi kierowcy nie współpracują, to roztargnienie przenosi się na cały zespół.

- Red Bull strzela sobie w stopę. Ma najlepszy samochód w stawce, powinien być daleko przed konkurencją, a nie jest - dodaje Nick Fry z Mercedesa. - Ich zespół musi szybko zdiagnozować swoje błędy.

Najbliższa okazja to Grand Prix Niemiec, które odbędzie się w dniach 23-25 lipca. Diagnozowanie może być jednak trudne, bo na niemieckim torze Hockenheim wszyscy będą oczekiwać zwycięstwa Vettela.

Czołówka MŚ:

Hamilton i Button o konflikcie w Red Bullu ?

Więcej o: