F1. Ferrari nie odpuszcza

Mimo marnego występu podczas GP Turcji, bo za taki trzeba uznać siódme miejsce Massy i ósme Alonso, team Ferrari nie rezygnuje z walki o mistrzostwo świata. - Sprawa jest wciąż otwarta. Mamy raptem 14. punktów straty do lidera. Nie poddamy się - mówi szef włoskiej stajni Stefano Domenicali.

Fernando Alonso podczas GP Turcji nie zdołał zakwalifikować się do trzeciej części sesji kwalifikacyjnej. Wyścig ukończył ostatecznie na ósmym miejscu. Felipe Massa w Q3 co prawda był, ale siódmego miejsca na mecie w żadnym razie nie można uznać za sukces walczącej rok w rok o mistrzostwo świata kierowców i konstruktorów stajni Ferrari.

Włoskie media miniony weekend wyścigowy określają mianem katastrofy i kryzysu. Jednak włoski team nie zamierza rezygnować z walki o najwyższe laury i skupiać się już na pracy nad przyszłorocznym bolidem.

- Nie zamierzamy przerywać rozwoju samochodu i skupiać się już na następnym sezonie. Nie będziemy marnować dotychczasowej pracy. Sprawa jest wciąż otwarta. Mamy raptem 14. punktów straty do lidera (Alonso ma 79 pkt, a Button 93 - red.). Nie poddamy się - zapewnia szef Ferrari - Stefano Domenicali.

Na następny wyścig w Kanadzie team przygotuje kilka ulepszeń. Będzie to specjalny pakiet aerodynamiczny, zwiększający docisk bolidu. Jednak nawet w przypadku niepowodzenia nowych rozwiązań, Ferrari nie zrezygnuje z walki.

- Będziemy kontynuować pracę do końca sezonu. Wszystko jeszcze może się zdarzyć - dodaje Stefano Domenicali.

Bojowe nastroje tonuje Fernando Alonso. Hiszpan zgadza się, że walka o tytuł mistrza świata wciąż jest otwarta, ale dodaje, że nawet znaczne usprawnienia bolidu mogą nie wystarczyć na niezwykle szybkich rywali z Red Bulla i McLarena.

- Musimy ciężko pracować. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jesteśmy w tej chwili około 0.8 sekundy za Red Bullem i 0.7 sekundy za McLarenem. Nawet znaczące ulepszenia mogą nie wystarczyć, aby dogonić rywali - mówi Alonso.

Nowy element w bolidzie Kubicy ?

Więcej o: