Kubica szykuje się na Kanadę. Zapowiedź walki o triumf?

- Mam nadzieję, że w Montrealu możemy być mocni przynajmniej tak jak w Monako - mówił w niedzielę Robert Kubica. Czy to zapowiedź walki o zwycięstwo?

Przed sezonem zestawienie słów "Kubica", "Renault" i "wygrana" wyglądało egzotycznie, bo osiem pierwszych miejsc rezerwowano dla samochodów Ferrari, McLarena, Mercedesa i Red Bulla. Teraz, po miejscach na podium w Australii i Monako, po zdobyciu 59 pkt w sześciu wyścigach, po odpadnięciu z czołówki Mercedesa, nie jest to już fantastyka.

F1. Kubica to uliczny wojownik. W Monaco nie poszedł na kompromis Szczególnie jeśli posłucha się Kubicy, czyli kierowcy, który zwykle jest oszczędny w słowach i prognozach. Po odebraniu pucharu za trzecie miejsce w Monako Polak mówił: - W tej chwili nie jesteśmy w stanie walczyć o podium na normalnych torach, ale zbliżają się wyścigi na fajnych obiektach - na Węgrzech, w Kanadzie czy Singapurze.

- Tor w Montrealu pasuje naszym samochodom pod względem wymaganej siły docisku. Mam nadzieję, że będziemy tam przynajmniej tak mocni jak w Monako - dodał Kubica.

Wiele zespołów ma swoje ulubione tory. W tym roku widać to szczególnie na przykładzie McLarena, który dzięki zmyślnie poprowadzonemu kanałowi powietrza wewnątrz bolidu jest piorunująco szybki na prostych. Jenson Button i Lewis Hamilton świetnie wykorzystywali takie fragmenty toru w Chinach i odnieśli tam podwójne zwycięstwo. W Monako zajęli odpowiednio ósme i piąte miejsce w kwalifikacjach.

Z Renault jest odwrotnie - samochody Kubicy i Witalija Pietrowa lepiej spisują się na torach krętych i wolnych, bo mają dobrą przyczepność mechaniczną, którą wykorzystują na zakrętach. Tak było w Monako, choć sukces zależał także od Kubicy, który na wąskich torach otoczonych stalowymi barierami potrafi jechać lepiej niż większość rywali.

Polak ucieszył się na myśl o nadchodzących wyścigach w Montrealu, Budapeszcie i Singapurze, bo każdy z nich pasuje Renault lepiej niż np. najbliższe w kalendarzu Grand Prix Turcji pod Stambułem. W Singapurze samochody ścigają się po ulicach, na Hungaroringu jeżdżą relatywnie wolno, a na Circuit de Gilles Villeneuve... No, to jest po prostu tor Kubicy.

W 2007 roku Polak cudem wyszedł bez szwanku z potężnej kraksy, rok później wygrał jedyny jak dotąd wyścig w Formule 1. - Lubię ten tor, bo jest w nim dużo miejsc, w których musimy mocno hamować, a potem ostro przyspieszać. To wyjątkowy wyścig w bardzo fajnym mieście - mawia o Grand Prix Kanady Kubica.

W poprzednim sezonie wyścigu w Montrealu w kalendarzu zabrakło, bo organizatorzy nie mogli porozumieć się z zarządzającym marketingową stroną F1 Berniem Ecclestone'em. Od tego roku Kanadyjczycy zgodzili się jednak płacić 8,5 mln funtów wpisowego rocznie przez następne pięć lat. Ku uciesze Kubicy.

GP Kanady odbędzie się 13 czerwca. Nie wiadomo, czy będzie wyjątkowe, ale ze słów Kubicy wynika, że jeśli gdzieś należy się spodziewać przyjemnej niespodzianki, to właśnie tam. Tym bardziej że szefowie Renault jeszcze przed sezonem zapowiadali, że na wyścig w Montrealu przygotują nową wersję samochodu.

 

Czytaj też o niesamowitej jeździe Kubicy w Monako

Więcej o: