Formuła 1 uziemiona po wybuchu wulkanu, co z GP Hiszpanii?

Zespoły Formuły 1 zostały spektakularnie uziemione po wybuchu wulkanu na Islandii, który spowodował zawieszenie lotów nad Europą. - Nie ma mowy o anulowaniu Grand Prix Hiszpanii - zapowiada jednak szef F1 Bernie Ecclestone.

Zwyczajowy pęd na lotnisko zaraz po zakończeniu GP Chin w tym roku zmienił się w zastój ponad tysiąca członków zespołów, kierowców, urzędników i dziennikarzy, którzy nie mogli wrócić do swoich domów. Problem ten dotknął wszystkich, od szefów zespołów po obsługę kuchenną. Z Szanghaju nie wyleciał nawet Bernie Ecclestone, szef Formuły 1, dysponujący prywatnym samolotem.

Rodzi to olbrzymie konsekwencje finansowe i logistyczne. Co prawda, po GP Chin i tak zaplanowano trzytygodniową przerwę przed kolejnym wyścigiem, ale linie lotnicze już ostrzegły zespoły, że mogą być zmuszone do pozostania w Szanghaju do pierwszego tygodnia maja. W perspektywie zaplanowanego na 9. maja GP Hiszpanii, oznaczałoby to katastrofę. Ecclestone zaprzeczył sugestiom, jakoby przed kolejnym Grand Prix stanęło widmo odwołania, ale przyznał, że samoloty używane do przewożenia ważącego setki ton ładunku utknęły w Europie. Bez nich nie można przewieźć sprzętu zespołów i 24 bolidów do Europy, gdzie mieszczą się fabryki zespołów. Osiem z nich, Red Bull, Mercedes, Renault, Force India, Virgin, Lotus, McLaren i Williams mieszczą się na terenie Wielkiej Brytanii.

- Głównym problemem jest dostarczenie z powrotem silników, nad którymi zespoły muszą pracować - powiedział Ecclestone. -Jestem jednak pewien, że wszystko będzie dobrze. Nie ma mowy o anulowaniu Grand Prix Hiszpanii. Oczywiście, to powoduje różne problemy, ale znajdziemy sposób by sprowadzić każdego do domu - dodał.

Nie wszyscy podzielają jednak jego optymizm. - Nie mam pomysłu - odpowiedział szef Red Bulla Christian Horner na pytanie, czy wie jak sprowadzić 60 członków swojego zespołu z powrotem do Europy.

Wśród zwycięzców są Kubica i Pietrow ?

Więcej o: