Renault się poprawił. Kibice Kubicy mogą być optymistami

Robert Kubica był najszybszy na pierwszym treningu przed Grand Prix Australii w Melbourne. W sobotę nad ranem kwalifikacje, w niedzielę o godz. 8 drugi wyścig sezonu. relacja Z czuba i na żywo na Sport.pl

GP Australii. Treningi - Kubica drugi i 11 ?

Podczas popołudniowego treningu w Parku Alberta Kubica był 11., najszybciej jeździł Lewis Hamilton. Mistrz świata z 2008 roku jest wyraźnie podekscytowany powrotem do Australii rok po wywołaniu gigantycznego skandalu. 12 miesięcy temu zdyskwalifikowano go, gdy wyszło na jaw, że oszukał sędziów i kibiców. Stracił podstępem zajęte trzecie miejsce i przyznał, że popełnił największy błąd życia.

Ale w piątek powtarzał, że uwielbia Australię i uliczny tor. Do tego stopnia, że kilka godzin po uzyskaniu najlepszego czasu na treningu, na skrzyżowaniu Fitzroy Street i Canterbury Road na obrzeżach toru zakręcił kołami swojego mercedesa, czyli spalił gumę. Niestety, miał znów pecha - zatrzymał go patrol australijskiej policji i ukarał za "niewłaściwe użycie pojazdu samochodowego". Samochód został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Fakt, że w Formule 1 jeżdżą chłopcy dwudziestokilkuletni i czasem w głowie im figle.

Ale jest jeszcze jedna okoliczność. Dla Hamiltona mercedes slk jest wartburgiem przeciętnego kierowcy, dla niego porusza się w zwolnionym tempie i aż prosi o wciśnięcie gazu do dechy.

Ale najgorsze w tym, że według kierowców wszystkie bolidy Formuły 1, w tym oczywiście McLaren Hamiltona, poruszają się w tym sezonie jak w zwolnionym tempie, przynajmniej przez pierwsze okrążenia po starcie. Z powodu zakazu tankowania w czasie wyścigu czas pokonania pierwszego lub drugiego okrążenia wyścigu bolidem z pełnym bakiem i z pustym z kwalifikacji, różni się nawet o... dziewięć sekund (tak było na dość długim torze w Bahrajnie). W Formule 1 to przepaść większa od Wielkiego Kanionu.

Różnica pokazuje, że przewidując formę zespołów tylko opierając o wyniki treningów popełnia się błąd. Nigdy bowiem do końca nie wiadomo, jaki program przygotowań prowadzą rywale w przedwyścigowy piątek, choć na ogół procedury inżynierów są podobne w każdym kolejnym wyścigu, aby do minimum zredukować błądzenie po omacku ze skomplikowanymi ustawieniami samochodu.

Na torze w Australii inżynierowie mają jeszcze trudniej, bo krótszy jest czas na testy w pierwszym treningu. Zespoły nigdy nie kwapią się bowiem z szybką jazdą, czekając, aż asfalt stanie się bardziej przyczepny. Tor w Albert Park jest bowiem bardzo rzadko używany i w piątek - czyli w pierwszy dzień jazd - jest po prostu brudny. Czyszczą go bolidy. W piątek dopiero w połowie półtoragodzinnej sesji kierowcy zaczęli naprawdę wyciskać z nich moc.

Trudno więc nawet przewidywać, gdzie Kubica znalazłby się, gdyby na tor nie spadł po południu deszcz, rujnując programy treningowe wszystkich zespołów.

Ale ostrożne wnioski można po treningach wysnuć.

Kubica także w Bahrajnie pojechał w pierwszym treningu bardzo szybko - był trzeci. W drugiej sesji był 15. Jeśli więc patrzeć ściśle na miejsca względem rywali, to Renault poprawił się. I tylko tyle.

W połączeniu z wypowiedziami Polaka, że tor w Australii daje jego bolidowi większą szansę na wykazanie się, kibice Kubicy mogą być optymistami.

O ile nie skończy się wszystko na pierwszym zakręcie. Gdzie - jak stwierdził trzykrotny mistrz świat Jackie Stewart "ciężarne słonice" - muszą na kilkudziesięciu metrach wyhamować z 300 do 80 km/godz. i w 24-samochodowym tłoku wbić się w pierwszy łuk.

Wyobrażając sobie to, można zrozumieć jakie hormony buzują we krwi 25-letniego Hamiltona, palącego gumy na środku skrzyżowania w pięknej dzielnicy St. Kilda. On zapewne też pamięta, że w ostatnich sześciu wyścigach pięciokrotnie wygrywali zdobywcy pole position.

Nieudany popis za kierownicą Renault. Kubica spalił sprzęgło ?

Więcej o: