Milion dla Kubicy? Lusterka droższe niż skrzydła

Polskie firmy wykorzystują finansowy kryzys w Formule 1 - FoodCare została jednym ze sponsorów Roberta Kubicy. Ile zapłacą Polakowi? Eksperci są podzieleni. - Milion euro, może więcej... - mówi jeden z nich. Obecność na samochodach BMW Sauber lub McLarena ma ogłosić we wtorek dom maklerski X-Trade Brokers.

- Postanowiliśmy wesprzeć najlepszego polskiego sportowca w drodze do celu, jakim jest zdobycie mistrzostwa świata Formuły 1 - powiedział prezes podkrakowskiej FoodCare Wiesław Włodarski. Lokalizacja firmy jest ważna - Kubica pochodzi przecież z Krakowa. Będzie promował nowy napój energetyczny FoodCare - N-Gine.

Zdaniem serwisu internetowego Pitstop kierowca będzie prezentował logo sponsora na czapeczce i kombinezonie Renault oraz bidonie, z którego pije Kubica podczas weekendu Grand Prix.

Włodarski nie poruszył kwestii finansowych. Na ile wartość umowy szacują specjaliści? - Moim zdaniem jest to kilkaset tysięcy euro rocznie - mówi Grzegorz Możdżyński, były wydawca polskiej edycji magazynu "F1 Racing". - Milion euro, może nawet trochę więcej - twierdzi Piotr Pietrzak, dyrektor zarządzający Havas Sports & Entertainment.

Kubica za tydzień zainauguruje swój piąty sezon w Formule 1, ale polski sponsor pojawia się dopiero teraz. Dlaczego? Możdżyński i Pietrzak zwracają uwagę na sprzyjający klimat ekonomiczny. - Czasy wysokich budżetów mijają. Zespoły bankrutują, sponsorzy się wycofują - tłumaczą.

Przykładem kryzysu może być właśnie Renault, które w ostatnich latach miało potężnego sponsora ING płacącego ekipie ponad 50 mln dolarów rocznie. Po ING nie ma jednak już śladu i zaczynające budowanie drużyny od nowa Renault szuka sponsorów. Nowy większościowy właściciel Gerard Lopez na prezentacji zespołu w Walencji informował: - Rosjanin Witalij Pietrow [drugi kierowca Renault] otwiera nam perspektywy w Rosji. Skierowaliśmy się też ku polskiemu rynkowi, do tej pory nie eksploatowanemu. Rozmawiamy już z trzema firmami.

W poniedziałek Renault podpisało umowę z rosyjską Ładą, która będzie obecna na ubraniach Pietrowa, a także samochodach. - Cennik zależy od miejsca ekspozycji - jeśli logo pojawi się z boku na osłonach chłodnic lub z na tylnym skrzydle, warte będzie kilkanaście milionów dolarów rocznie. Lusterka - małe, ale świetnie widoczne na zdjęciach - też są droższe niż miejsca na przednim skrzydle lub nosie samochodu - mówi Możdżyński.

Nie wiadomo jaka ekspozycja i na jakim samochodzie dotyczy drugiej polskiej firmy, która wchodzi do F1. Wczorajszy "Puls Biznesu" poinformował, że chodzi o dom maklerski X-Trade Brokers, który zostanie sponsorem BMW Sauber lub McLarena. Pierwsi stracili ostatnio partnerów z branży finansowej - Credit Suisse i Santander. Oficjalne ogłoszenie podpisania tej umowy nastąpi we wtorek.

Helikoptery i odzież

X-Trade Brokers i FoodCare nie będą pierwszymi polskimi firmami reklamującymi się w Formule 1. W drugiej połowie 1996 roku na tylnym skrzydle samochodów zespołu Forti widoczna była marka Sokół - model helikoptera produkowanego przez PZL Świdnik. W 2009 roku firma odzieżowa Henri Lloyd, która posiada nowoczesny zakład w Brodnicy, ubierała mistrzowski zespół Brawna. Po wykupieniu ekipy przez Mercedesa, współpraca jest kontynuowana.

Inne znane z Polski firmy - Takt i Allianz - przez kilka lat wspierały Kubicę, ale zanim ten podpisał kontrakt w Formule 1.

To koniec. USA bez F1 ?