Ostatnie tygodnie nie są dla Maxa Verstappena usłane różami. Holender w sezonie 2026 aż trzykrotnie nie ukończył wyścigu - przedwcześnie kończył rywalizację w Chinach, Monako i Wielkiej Brytanii. Na podium stanął tylko dwa razy i ani razu nie zwyciężył, uznając wyższość kierowców Mercedesa oraz Ferrari. Tym samym nie milkną plotki o możliwym odejściu czterokrotnego mistrza świata z Red Bull Racing.
Wprawdzie to właśnie w Red Bullu Verstappen debiutował w Formule 1 i święcił wszystkie dotychczasowe sukcesy. Czara goryczy Holendra jednak przelewa się coraz mocniej, a ptaszki ćwierkają o klauzuli odejścia w przypadku zajęcia przez niego trzeciego lub niższego miejsca w klasyfikacji generalnej na koniec sezonu. A przecież na ten moment wiele wskazuje na to, że Verstappen będzie oglądał plecy nie tylko Andrei Kimiego Antonellego i George'a Russella, ale także Lewisa Hamiltona.
Ostatnio La Gazzetta dello Sport informowała, że mimo wcześniejszych doniesień, Holender nie trafi do Mercedesa, by zastąpić Russella. Niektórzy twierdzili, że być może przeniesie się do Astona Martina, gdzie pracuje dobrze mu znany Adrian Newey. Wygląda jednak na to, że przed czterokrotnym mistrzem świata otworzył się nowy, sensacyjny kierunek.
Thomas Maher z portalu PlanetF1.com, powołując się na źródła z padoku, pisze o końcowym etapie długich negocjacji Verstappena z... McLarenem. Tam Holender miałby wskoczyć w miejsce Oscara Piastriego, czyli trzeciego kierowcy ubiegłego sezonu. Co więcej, Australijczyk miałby w tym układzie powędrować do austriackiego zespołu, co z kolei ustalił serwis Grande Premio. Trudno bowiem uwierzyć, by McLaren miał zrezygnować z usług Lando Norrisa, który jest obecnym mistrzem świata.
Źródła bliskie Piastriemu wprawdzie utrzymują, że nie ma powodu do niepokoju, jeśli chodzi o jego miejsce w McLarenie, ale podpisanie przez Verstappena umowy ze stajnią z Woking może doprowadzić do nieuchronnej lawiny transferowej. Jedno jest pewne: Max ma dosyć tego, co dzieje się w ekipie z Milton Keynes.
Konflikt Red Bulla z jego czołowym kierowcą narasta od dawna. Jeden z najstarszych akcjonariuszy firmy, Mark Mateschitz, miał nawet wyrazić chęć zerwania współpracy. Tego poglądu nie podziela prezes Oliver Mintzlaff, który chciałby, by Verstappen został w austriackim zespole do 2030 roku.
Jeśli Max Verstappen przeniesie się do McLarena, prawdopodobnie spotkałby tam m.in. GianPiero Lambiase, który po sezonie 2026 także ma trafić z Red Bulla do zespołu, który w ubiegłym sezonie wygrał mistrzostwo świata konstruktorów.
Zobacz też: Zmiana wyników po wyścigu! 18-letni Polak triumfatorem zawodów na Silverstone