19-latek znów to zrobił. Trzecie zwycięstwo w sezonie F1

Kimi Antonelli potwierdził swoją dominację na początku sezonu Formuły 1. Mimo nie najlepszego startu wygrał niedzielny wyścig o Grand Prix USA. Triumfował po raz trzeci z rzędu i pozostał liderem klasyfikacji generalnej. Na torze w Miami emocji jednak nie brakowało - zwłaszcza na ostatnich okrążeniach, gdzie walkę o podium w dramatycznych okolicznościach przegrał Charles Leclerc.
MOTOR-F1-MIAMI/
Fot. REUTERS/Brian Snyder

Grand Prix USA to czwarta w tym sezonie runda mistrzostw świata Formuły 1. Po dwóch z rzędu zwycięstwach w Chinach i Japonii faworytem wydawał się Kimi Antonelli. Kierowca Mercedesa wygrał także sobotnie kwalifikacje. Początek wyścigu na torze w Miami nie był jednak dla niego zbyt udany. Start przyniósł nawet sporą niespodziankę.

Zobacz wideo To będzie NAJWAŻNIEJSZY MECZ polskiej piłki

Niespodzianka na starcie w GP USA. Problemy Verstappena

Najlepiej wystrzelił z niego trzeci w kwalifikacjach Charles Leclerc. Niemal od razu wyprzedził Antonellego i Maxa Verstappena i wyszedł na prowadzenie. Przy okazji wykorzystał błąd Holendra, który wyjechał na moment poza tor. Verstappena sporo to zresztą kosztowało, bo przesunął się niemal na koniec stawki. Z kolei Antonellego wyprzedził jeszcze Lando Norris, przez co Włoch spadł na trzecie miejsce. Jeszcze większego pecha mieli Isack Hadjard i Pierre Gasly. Obaj rozbili się o bandę i szybko zakończyli ściganie. Na tor wyjechał za to samochód bezpieczeństwa.

Gdy ściganie wznowiono, w czołówce znów zrobiło się ciekawie. Do skóry Leclerca dobrał się Norris i wysunął na pozycję lidera. Chwilę później w jego ślady poszedł Antonelli i również wyprzedził Monakijczyka. Leclerc potrafił się zrewanżować, ale nie utrzymał drugiej pozycji zbyt długo. Kolejny atak wyprowadził Antonelli, a Norris spokojnie powiększał przewagę nad rywalami.

Zobacz też: Tak Karol Nawrocki potraktował legendę Górnika

Antonelli pomknął po zwycięstwo. Dramat Leclerca na okrążenie przed końcem

Wydawało się, że sytuacja nieco się uspokoiła, ale zespoły spodziewały się opadów deszczu. W związku z tym zaskakująco wcześnie do alei serwisowej zjechał Leclerc, przez co spadł na ósme miejsce. Z tyłu niesamowite rzeczy wyczyniał za to Max Verstappen, który wizytę w pit-stopie miał już za sobą. Regularnie  wyprzedzał kolejnych zawodników, aż w końcu dobrał się do czwartego Lewisa Hamiltona. Gdy kolejni kierowcy zjeżdżali do mechaników, na chwilę wyszedł nawet na prowadzenie. Po wyjeździe z alei serwisowej wyprzedzili go jednak Antonelli i Norris. Włoch wysunął się zaś przed Brytyjczyka i został nowym liderem.

Po tym, jak wszyscy kierowcy zaliczyli wizytę u mechaników, na czwartą pozycję przesunął się Leclerc. Oscar Piastri wyprzedził za to George'a Russella i był piąty. Zapowiadany deszcz okazał się zaś nieznaczny. W czołówce długo nie mieliśmy więc większych zmian. Dopiero na 10 okrążeń przed końcem Leclerc zaatakował Verstappena. Po pierwszej próbie Holender skontrował, po drugiej już nie dał rady i stracił trzecią lokatę. W końcówce jego kłopoty jeszcze się powiększyły. Czwartą lokatę odebrał mu Piastri, a okrążenie przed końcem wyprzedził go Russell.

Jeszcze większe kłopoty w końcowe miał Charles Leclerc. Na okrążenie przed końcem, odpierając ataki Piastriego, na chwilę stracił panowanie nad autem, lekko uderzył  bandę, co momentalnie wykorzystał  rywal. Monakijczyk kompletnie stracił rytm i chwilę później wyprzedzili go jeszcze Russell i Verstappen. Po pierwsze miejsce popędził za to Antonelli, który utrzymał przewagę nad drugim Norrisem. Podium uzupełnił Piastri, czwarty był Russel, piąty Verstappen, a szósty Leclerc. Dla Antonellego była to trzecia wygrana z rzędu. Tym samym Włoch utrzymał pozycję lidera klasyfikacji generalnej.

Wyniki GP USA:

  • 1. Andrea Kimi Antonelli - Mercedes 57 okr.
  • 2. Lando Norris - McLaren +3.264
  • 3. Oscar Piastri - McLaren +27.092
  • 4. George Russell - Mercedes +43.051
  • 5. Max Verstappen - Red Bull Racing +43.949
  • 6. Charles Leclerc - Ferrari +44.245
  • 7. Lewis Hamilton - Ferrari +53.753
  • 8. Franco Colapinto - Alpine +1:01.871
  • 9. Carlos Sainz - Williams +1:22.072
  • 10. Alexander Albon - Williams +1:30.972
Więcej o: