Tak wojna wpływa na sport. Wielka impreza odwołana?

Wojna na Bliskim Wschodzie ma swoje skutki także dla świata sportu. We wtorek portal grandprix247.com poinformował, że z jej powodu nie odbędzie się Grand Prix Bahrajnu Formuły 1. Choć do zawodów pozostał jeszcze miesiąc, a oficjalna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła, organizacja imprezy ma być niemal niemożliwa. Z kalendarza Formuły 1 mogą zresztą zniknąć także inne zmagania.
MOTOR-F1-TESTING/
Fot. REUTERS/Hamad I Mohammed

Wojna między USA i Izraelem a Iranem trwa już od blisko dwóch tygodni i wciąż nie widać perspektyw na jej szybkie zakończenie. Sytuacja na Bliskim Wchodzie niesie za sobą śmierć wielu ludzi, szereg zniszczeń, a także paraliżuje rynek ropy naftowej. Okazuje się jednak, że ma również przełożenie na sport. W jej wyniku najprawdopodobniej nie odbędzie się tegoroczne Grand Prix Bahrajnu. 

Zobacz wideo Władimir Semirunnij z historycznym brązowym medalem łyżwiarskich MŚ w wieloboju

Media: Grand Prix Bahrajnu się nie odbędzie! Oczywisty powód

Informacje w tej sprawie przekazał portal grandprix247.com. Impreza w oficjalnym kalendarzu Formuły 1 zaplanowana była na weekend 10-12 kwietnia. Choć jak na razie oficjalna decyzja o jej odwołaniu nie zapadła, dziennikarze, powołując się na lokalne źródła, przekonywali, że do ścigania w tych dniach nie dojdzie.

Powodem są rzecz jasna ataki odwetowe Iranu, które nastąpiły po agresji ze strony wojsk USA i Izraela. Irańczycy ostrzelali kilkanaście państw w regionie, w których umiejscowione są amerykańskie bazy i obiekty wojskowe. Wśród nich znalazł się także Bahrajn, gdzie mieści się kwatera główna piątej floty Stanów Zjednoczonych w Manamie. W wyniku uderzeń już zostały zniszczone obiekty energetyczne, instalacje wojskowe i obszary mieszkalne, a także zakłady rafineryjne i odsalarnia wody. Organizatorzy nie chcą zatem ryzykować przeprowadzania zawodów, tym bardziej że tor w Sakhir położony jest stosunkowo niedaleko potencjalnych celów.

Wojna paraliżuje kalendarz Formuły 1. Na Bahrajnie może się nie skończyć...

Kolejną kwestią są względy logistyczne. Na tydzień przed rozpoczęciem zmagań na miejsce musi być przetransportowany cały potrzebny sprzęt. Problem w tym, że ruch lotniczy nad Bliskim Wschodem jest mocno ograniczony, a droga morska przez cieśninę Ormuz zablokowana. Poza tym kłopoty może sprawić rekrutacja pracowników.

Formuła 1 i FIA mają uważnie monitorować sytuację, ale nie wydały jeszcze formalnej decyzji ws. wyścigu. Na odwołaniu Grand Prix Bahrajnu może się jednak nie skończyć. Zaledwie tydzień później planowane są zmagania w Arabii Saudyjskiej, która też ucierpiała w trakcie wojny. Wcześniej zgodnie z planem odbędą się zawody w Chinach (13-15 marca) i Japonii (27-29 marca). 

Więcej o: