Formuła 1 idzie z duchem czasu. W przepisach na sezon 2026 zawarto zapisy, że w nowych jednostkach napędowych aż 50 procent mocy ma być wygenerowanych z silnika elektrycznego. Mercedes odkrył jednak lukę i stworzył coś, co może dać mu dużą przewagę. W silnikach zastosowano tzw. rozszerzalność cieplną. Takie rozwiązanie ma sprawić, że niektóre elementy będą się rozszerzać pod wpływem ciepła, zwiększając stopień sprężenia.
Co to oznacza w praktyce? Zgodnie z nowymi przepisami nowe jednostki napędowe tego producenta będą spełniać wymogi regulaminowe, bo w momencie pomiaru, który odbywa się przy wyłączonym silniku, nie będą działały wyżej wspomniane czynniki. W trakcie rywalizacji, gdy bolid zacznie pracować i temperatura podskoczy, maszyna nie będzie już spełniała tych norm. Zdaniem rywali taki fortel może dać przewagę zespołom korzystającym z jednostek Mercedesa (Mercedes, McLaren, Williams, Alpine) o 0.3 s na okrążeniu, a w takich warunkach trudno będzie o równorzędną walkę. Niemcy nie zamierzają się tym przejmować i przekonują, że konsultowali takie rozwiązanie z Międzynarodową Federacją Samochodową (FIA) i nie spotkali się z odmową. Dodatkowo mają mało czasu, by przygotować nową jednostkę - nowy sezon F1 rozpocznie się 6-8 marca w Australii.
Audi, Ferrari oraz Honda wysłały list do FIA z prośbą o sprawdzenie legalności tych rozwiązań. Z padoku dochodzą jednak głosy, że Federacja dopuści nowe silniki Mercedesa do rywalizacji w sezonie 2026, zakazując ich stosowania od sezonu 2027. Konkurenci nie chcą słyszeć o takim kompromisie. Najgłośniej protestuje niemieckie Audi.
- Jeśli to prawda, to z pewnością jest to znacząca różnica pod względem osiągów i czasów okrążeń, co miałoby znaczenie w rywalizacji - tłumaczył podczas prezentacji nowego bolidu dyrektor operacyjny teamu, Mattia Binotto, cytowany przez the-race.com. Jego opinię podzielił dyrektor techniczny, James Key.
- Mam nadzieję, że FIA podejmie dobrą decyzję. Trzeba zapewnić wszystkim równe warunki. Jeżeli ktoś wymyśli coś sprytnego i uznajesz, że to nie jest coś właściwego, ale jednocześnie mówisz, że nikt inny nie może tego mieć przez rok – to nie ma sensu. Nie możemy tego akceptować - wyjaśnił.
W mediach pojawiły się sugestie, że Audi może nawet zbojkotować początek sezonu 2026. Binotto zauważył jednak, że sprawa nie jest taka prosta, bo każdy zespół strzeże swoich tajemnic i nowinek technologicznych. Każdy protest należy jednak uzasadnić i wskazać element stanowiący jego podstawę.
- Można protestować, jeśli wie się, przeciwko czemu się protestuje - uciął krótko przedstawicel Audi.
Za kierownicami bolidów tego zespołu zasiądą doświadczony Niemiec Nico Hulkenberg oraz Brazylijczyk Gabriel Bortoleto.