Gigantyczna burza po tym, co zrobił Mercedes. "To musi być skontrolowane"

Mercedes znalazł lukę w przepisach i stworzył silnik, który na każdym okrążeniu ma dawać bolidom znaczną przewagę nad konkurencją. Najgłośniej protestuje szykujące się do debiutu w Formule 1 Audi. - To musi być skontrolowane - pieklił się dyrektor techniczny James Key w rozmowie the-race.com. Jeśli FIA nie zareaguje, na starcie sezonu może dojść do ogromnego skandalu.
Mattia Binotto
Fot. REUTERS/Annegret Hilse

Formuła 1 idzie z duchem czasu. W przepisach na sezon 2026 zawarto zapisy, że w nowych jednostkach napędowych aż 50 procent mocy ma być wygenerowanych z silnika elektrycznego. Mercedes odkrył jednak lukę i stworzył coś, co może dać mu dużą przewagę. W silnikach zastosowano tzw. rozszerzalność cieplną. Takie rozwiązanie ma sprawić, że niektóre elementy będą się rozszerzać pod wpływem ciepła, zwiększając stopień sprężenia.

Zobacz wideo Robert Kubica odciska dłoń! Wielka chwila na Gali Mistrzów Sportu

Co to oznacza w praktyce? Zgodnie z nowymi przepisami nowe jednostki napędowe tego producenta będą spełniać wymogi regulaminowe, bo w momencie pomiaru, który odbywa się przy wyłączonym silniku, nie będą działały wyżej wspomniane czynniki. W trakcie rywalizacji, gdy bolid zacznie pracować i temperatura podskoczy, maszyna nie będzie już spełniała tych norm. Zdaniem rywali taki fortel może dać przewagę zespołom korzystającym z jednostek Mercedesa (Mercedes, McLaren, Williams, Alpine) o 0.3 s na okrążeniu, a w takich warunkach trudno będzie o równorzędną walkę. Niemcy nie zamierzają się tym przejmować i przekonują, że konsultowali takie rozwiązanie z Międzynarodową Federacją Samochodową (FIA) i nie spotkali się z odmową. Dodatkowo mają mało czasu, by przygotować nową jednostkę - nowy sezon F1 rozpocznie się 6-8 marca w Australii.

Audi protestuje. Żąda reakcji FIA

Audi, Ferrari oraz Honda wysłały list do FIA z prośbą o sprawdzenie legalności tych rozwiązań. Z padoku dochodzą jednak głosy, że Federacja dopuści nowe silniki Mercedesa do rywalizacji w sezonie 2026, zakazując ich stosowania od sezonu 2027. Konkurenci nie chcą słyszeć o takim kompromisie. Najgłośniej protestuje niemieckie Audi.

- Jeśli to prawda, to z pewnością jest to znacząca różnica pod względem osiągów i czasów okrążeń, co miałoby znaczenie w rywalizacji - tłumaczył podczas prezentacji nowego bolidu dyrektor operacyjny teamu, Mattia Binotto, cytowany przez the-race.com. Jego opinię podzielił dyrektor techniczny, James Key.

- Mam nadzieję, że FIA podejmie dobrą decyzję. Trzeba zapewnić wszystkim równe warunki. Jeżeli ktoś wymyśli coś sprytnego i uznajesz, że to nie jest coś właściwego, ale jednocześnie mówisz, że nikt inny nie może tego mieć przez rok – to nie ma sensu. Nie możemy tego akceptować - wyjaśnił.

Będzie protest na starcie sezonu 2026?

W mediach pojawiły się sugestie, że Audi może nawet zbojkotować początek sezonu 2026. Binotto zauważył jednak, że sprawa nie jest taka prosta, bo każdy zespół strzeże swoich tajemnic i nowinek technologicznych. Każdy protest należy jednak uzasadnić i wskazać element stanowiący jego podstawę.

- Można protestować, jeśli wie się, przeciwko czemu się protestuje - uciął krótko przedstawicel Audi.

Za kierownicami bolidów tego zespołu zasiądą doświadczony Niemiec Nico Hulkenberg oraz Brazylijczyk Gabriel Bortoleto.

Więcej o: