Poplecznik Putina triumfuje. Jest wyrok sądu. Niestety

Zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie amerykański zespół Formuły 1 - Haas - zerwał kontrakt sponsorski z rosyjskim koncernem Uralkali - producentem i eksporterem nawozów potasowych. Rosjanie od razu poszli z tym do sądu. I wyrok w tej sprawie właśnie zapadł.

Uralkali to firma należąca do rosyjskiego oligarchy - Dmitrija Mazepina. W 2021 roku koncern został sponsorem tytularnym zespołu Haas F1 Team. W 2022 roku na początku wojny w Ukrainie zespół zerwał związki z firmą. Dmitrij Mazepin to bliski współpracownik Władimira Putina. Kilka dni później umowę sponsorską zerwano, a miejsce w składzie zespołu stracił Nikita Mazepin - syn właściciela firmy.

Zobacz wideo Fenomenalny kebab Lukasa Podolskiego podbije Polskę!

Rosyjski oligarcha wygrał przed sądem z Amerykanami

Jak można było się domyślić, Rosjanie nie zostawili tego ot tak sobie. Według ich wersji zapłacili już pierwszą transzę wynikającą z umowy sponsorskiej, a nie otrzymali świadczeń. Ludzie Haasa szybko zerwali z bolidów m.in. flagi Rosji i przestała reklamować Uralkali.

Sprawa trafiła do szwajcarskiego sądu. Niestety dla amerykańskiej ekipy, wynik procesu okazał się niekorzystny. Haas argumentował, że miał prawo zerwać umowę ze względu na "siłę wyższą", a ich wizerunek ucierpiałby na robieniu interesów ze świtą Putina. Na nic się to zdało. Sąd orzekł, że rosyjskiemu koncernowi należy się odszkodowanie, choć nie wiadomo na razie w jakiej wysokości.

To już kolejny wygrany przez Mazepinów proces. W marcu tego roku sąd Unii Europejskiej orzekł, że Nikita Mazepin nie może być umieszczony na liście osób objętych sankcjami. Okazało się, że bycie synem oligarchy to za mało. Mówiąc prościej - nie ma twardych dowodów na to, że Nikita jest powiązany z interesami swojego ojca.

Nikita Mazepin był swego czasu nazywany "najgorszym kierowcą F1 wszech czasów". Tajemnicą poliszynela było to, że miejsce w stawce zawdzięczał wsparciu finansowemu ojca. - To zdecydowanie nie był poważny zawodnik. Oczywiście przekonywał, że ma duże umiejętności, ale nie przekładało się to na zachowanie na torze. Był też jednym z tych, którzy najczęściej się na nim rozbijali - twierdzi ekspert od F1 Jan Olejniczak w rozmowie z Euractiv. Na razie nie są znane jego plany. Pewnie chciałby wrócić do rywalizacji, ale szanse na to są nikłe.

A jego ojciec? Zapadł się pod ziemię. Półtora roku temu media informowały, że z włoskiego portu w Savonie zniknął jego jacht. Mazepin jest podejrzewany o kradzież swojej własnej jednostki, która miała zostać "zamrożona" w ramach sankcji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.