Mniej niż pół sekundy. Tyle dzieliło Polaka od szczęścia w Monako

Kacper Sztuka był bardzo bliski wywalczenia swoich drugich punktów w tym sezonie. Jechał dość zachowawczo po ulicach Monako, ale korzystał na błędach i wypadkach rywali będących z przodu. Spokojna jazda nie dała następcy Kubicy punktów, choć brakowało do nich naprawdę niewiele. Cieszy jednak to, że tym razem dojechał do mety i nie tracił tempa względem reszty stawki, co zdarzało się w ostatnich wyścigach.

Wydarzenia z sobotniego sprintu trzeba było wymazać z pamięci. Kacper Sztuka nie ukończył sobotniej jazdy po wypadku z Sophią Floersch. Niemka została ukarana cofnięciem o pięć miejsc na starcie i dwoma punktami karnymi do licencji. Piotr Wiśnicki po naliczeniu 20 sekund kary był ostatnim sklasyfikowanym kierowcą. Niedzielny wyścig główny, rozgrywany z samego rana, miał być inny, lepszy.

Zobacz wideo Polski "Ted Lasso" przerwał wywiad i przytulił rywala. Piękna chwila

Znów szybki wyjazd samochodu bezpieczeństwa

Dużo się działo na starcie, mieliśmy sporo walki koło w koło na przestrzeni całej stawki. Na zakręcie Portier, wolnym w prawo, przed tunelem, obróciło Charliego Wurza po kontakcie z Piotrem Wiśnickim. Austriak nie był w stanie wrócić do ścigania i musiał wyjechać samochód bezpieczeństwa. Znowu to się stało na pierwszym okrążeniu, ale tym razem nie po karambolu. Polak dostał za spowodowanie tego wypadku karę dziesięciu sekund.

Sztuka utrzymał 15. pozycję po starcie, dzielnie bronił się przed Nikitą Bedrinem i Tommym Smithem. Prowadził Gabriele Mini przed Christianem Mansellem i Lukiem Browningiem.

Na czwartym okrążeniu Sztuka miał dużo szczęścia w słynnym nawrocie Grand Hotel. Zostawił dużo miejsca Bedrinowi do ataku, ale ten przestrzelił hamowanie i uderzył w auto będącego tuż przed Polakiem Nikity Cołowa. Kierowca z włoską licencją zjechał do boksu z uszkodzoną oponą i przednim skrzydłem do wymiany.

Na kolejnych okrążeniach polski kierowca nie tracił dystansu do kierowców z przodu, nie robił pociągu za sobą, co można uznać za postęp względem wczorajszego sprintu czy zeszłego weekendu na Imoli. Stawka od 6. do 17. miejsca była dość mocno zbita. Tę grupę długo prowadził Joseph Loake. Na 15. okrążeniu uciekł Mari Boya. Sztuka utrzymywał 15. lokatę.

20. okrążenie przyniosło nam kolejny samochód bezpieczeństwa. Wszystko przez wypadek Cołowa z Noelem Leonem. Bułgar wykonał zbyt optymistyczny manewr w zakręcie Mirabeau (wolny prawy, przed nawrotem) i trafił w Meksykanina. Zaskoczony zdarzeniem Sami Meguetounif przestrzelił hamowanie. Co prawda uniknął zderzenia z bolidem Cołowa, ale wjechał w bandę i musiał wycofać się z wyścigu. Co ciekawe, Cołow i Leon byli w stanie kontynuować jazdę. Na tym incydencie Sztuka zyskał trzy pozycje, był już 12. Punkty były w zasięgu.

Kierowcy nie wytrzymali jednego okrążenia po restarcie, znowu konieczny był wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Tym razem wypadek miał Laurens van Hoepen, Holender walczył o pozycję z Josephem Loakiem, ale źle wjechał w zakręt Tabac (lewy szybki, przed sekcją basenową) i skończył w bandzie.

Zawodnicy wrócili do ścigania na ostatnim okrążeniu, dostali jeszcze chwilę na walkę na legendarnym torze, ale nic się nie zmieniło. Jako pierwszy na metę wpadł Mini, który prowadził od początku do końca i dzięki temu został nowym liderem klasyfikacji generalnej. Za nim przyjechali Mansell i Browning. Sztuka ukończył wyścig na 11. miejscu. Do wywalczenia jednego punktu zabrakło mniej niż pół sekundy. Taką stratę na mecie miał Polak do Olivera Goethego. Wiśnicki przyjechał na 14. miejscu, ale po karze spadł na odległe, 25. miejsce.

Formuła 3 wróci do ścigania za cztery tygodnie. Wtedy kierowcy będą walczyć na torze w Barcelonie (22-23 czerwca).

Czy Kacper Sztuka będzie miał dwucyfrową liczbę punktów na koniec sezonu?
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.