Potężna sensacja w F1. Norris wygrał i się zaczęło. Poszło na cały świat

Grand Prix Miami miało sensacyjnego zwycięzcę, którym okazał się Lando Norris. To pierwsze zwycięstwo Brytyjczyka w Formule 1 w karierze, choć startuje w niej już szósty sezon. Po przejechaniu linii mety aż kipiał z emocji i emanował szczęściem. Kierowcę McLarena poniosło do tego stopnia, aż zaczął przeklinać z wrażenia podczas wywiadu nadawanego na żywo na cały świat.

Lando Norris startował do wyścigu w Miami z piątego pola startowego. Po starcie stracił jedną pozycję, ale trzymał się całkiem blisko kierowców Red Bulla, Ferrari i Oscara Piastriego, zespołowego kolegi. Starał się jechać swoim tempem, po kilkunastu okrążeniach zaczął wyraźnie przyspieszać względem reszty czołówki.

Zobacz wideo Nowy rekord świata w długości skoku! Kobayashi przeszedł do historii

Norris w euforii po pierwszej wygranej. Aż zaczął przeklinać

Zaskoczeniem było, kiedy Norris zaczął kręcić najszybsze okrążenia na zużytych oponach pośrednich, siedział wtedy na ogonie Sergio Perezowi. Utrzymywał później naprawdę dobre tempo. Gdy Max Verstappen, Piastri, Charles Leclerc i Carlos Sainz zjeżdżali po nowe opony, on postanowił zostać na torze. Tym samym przejął pozycję lidera.

Na 30. okrążeniu z 57 na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. To efekt wypadku Kevina Magnussena z Loganem Sargeantem, po którym Amerykanin musiał się wycofać z wyścigu. Skorzystał na tym Norris, który zjechał do boksu i utrzymał prowadzenie. Po restarcie odparł atak Verstappena, a potem zaczął odjeżdżać. Na mecie miał prawie osiem sekund przewagi nad Holendrem. Opony w jego aucie pracowały znacznie lepiej niż u aktualnego mistrza świata, dzięki temu mógł utrzymać znakomite tempo i dojechać do mety jako pierwszy.

To było pierwsze zwycięstwo Norrisa w F1 karierze, odniósł je w 110. starcie. Wszyscy w stawce gratulowali mu wygranej. Panowało przekonane, że zdecydowanie zasłużył, pracował na nie od lat.

Po wyścigu nie mógł powstrzymać emocji, aż zdarzyło mu się przekląć do mikrofonu, co słyszeli wszyscy kibice na torze w Miami i miliony telewidzów na całym świecie.

- Och... Najwyższy czas, co? No, k***a! Przepraszam - powiedział krótko, a przeprowadzający rozmowę Jenson Button (mistrz świata z 2009 r. - przyp. red) był wyraźnie rozbawiony sytuacją.

Norris od początku czuł, że w Miami będzie można powalczyć o naprawdę dobry wynik. McLaren przywiózł dość duży pakiet poprawek.

- Co to był za wyścig! Minęło dużo czasu, ale w końcu mi się udało. Jestem bardzo szczęśliwy ze względu na zespół, że w końcu dowiozłem taki wynik do mety. To był długi dzień, trudny wyścig, ale w końcu jestem na szczycie, więc jestem wniebowzięty. W piątek wiedziałem, że mamy tempo. W wyścigu udało nam się wszystko połączyć w całość, postawiliśmy na idealną strategię i to się opłaciło. Dziękuję McLarenowi i wszystkim wokół. Jestem tak dumny. Po drodze wiele osób we mnie zwątpiło. W ciągu ostatnich pięciu lat i w trakcie mojej krótkiej kariery popełniłem wiele błędów, ale teraz złożyliśmy wszystko w całość. Pozostawałem wierny McLarenowi, bo w niego wierzyłem. Ten dzień udowodnił, że miałem rację - dodał Brytyjczyk.

Niestety, F1 opublikowała wywiad z Norrisem z wyciętym fragmentem, w którym zdarzyło mu się przekląć.

W klasyfikacji generalnej po sześciu rundach Norris zajmuje czwarte miejsce z dorobkiem 83 punktów. Tyle samo ma piąty Sainz z Ferrari. Prowadzi Verstappen z dorobkiem 136 punktów. Następny wyścig 19 maja na słynnym torze we włoskiej Imoli.

Czy Lando Norris wygra w tym sezonie przynajmniej jeszcze jeden wyścig?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.