Holenderski dziennikarz Erik van Haren poinformował - cytując FIA - jakie były przyczyny pojawienia się pożaru. - Po pierwszym przejrzeniu materiału wideo wydaje się, że to iskry wydobywające się z samochodów wzniecają pożar na obszarze spływu trawy - czytamy na jego profilu na portalu X.
To jednak nie był koniec emocji związanych z kwalifikacjami. Doszło także te bezpośrednio związane z rywalizacją sportową. Tym razem najlepszy nie okazał się Max Verstappen. Kierowca Red Bulla to faworyt do mistrzowskiego tytułu - zwycięzca trzech z czterech dotychczasowych rund eliminacji. Holender do tej pory nie wygrał tylko w Australii, gdzie triumfował Carlos Sainz.
Wydawało się, że zwycięstwo w piątkowych kwalifikacjach do sprintu w kieszeni ma Lewis Hamilton. Doświadczony Brytyjczyk już cieszył się z osiągnięcia najlepszy czasu, gdy nagle... na tablicy z wynikami wyprzedził go Lando Norris. Doszło do niemałego zamieszania. Wszystko zdarzyło się na ostatnim zakręcie okrążenia.
Początkowo czas młodszego z Brytyjczyków został usunięty, ale następnie go przywrócono. Tym samym wyprzedził on Hamiltona. Skąd cały galimatias? Wydawało się, że Norris kołami przekroczył limit toru - wyjechał poza wytyczoną drogę na pobocze. FIA zdecydowała jednak, że nie zyskał tym samym żadnej przewagi. Tak wynika ze słów hiszpańskiego dziennikarza Alberta Fabregi.
- Tutaj, w notatkach dyrektora wyścigu, nie ma nic konkretnego na ten temat. Rozumiem, że FIA ukarała Norrisa za zjechanie z toru przy wjeździe na aleję serwisową w poprzednim okrążeniu przed jego okrążeniem pole position, a następnie potwierdzili, że nie było żadnej przewagi w kolejnym okrążeniu, więc przywrócili go - napisał na portalu X.
Ostatecznie kwalifikacje do sprintu wygrał Lando Norris przed Lewisem Hamiltonem i Maxem Verstappenem. Publiczność zgromadzona na torze mogła wiwatować na cześć swojego reprezentanta. Guanyu Zhou zajął 10. miejsce.
Zwieńczeniem weekendu wyścigowego będzie niedzielny wyścig. Formuła 1 po pięciu latach powróciła do Państwa Środka. Po raz pierwszy kierowcy ścigali się na torze w Szanghaju w 2004 roku, a po raz ostatni w 2019. Poprzednim zwycięzcą zawodów był Lewis Hamilton, który dzierży także rekord wygranych wyścigów o Grand Prix Chin. Ma ich na swoim koncie aż sześć.