Verstappen nie wytrzymał po skandalu w F1. W końcu to z siebie wyrzucił

Podczas treningu przed Grand Prix Australii doszło do niebezpiecznego wypadku. Kierowca Williamsa Alexander Albon mocno uderzył w bandy, w wyniku czego jego bolid uległ poważnemu uszkodzeniu. Mimo to 28-latek weźmie udział w niedzielnym wyścigu, ponieważ jego zespół zdecydował, że przekaże mu samochód drugiego zawodnika Williamsa - Logana Sargeanta. "Na jego miejscu byłbym już w samolocie i leciałbym do domu" - komentuje Max Verstappen.

- To był dość poważny wypadek. Silnik i podwozie są uszkodzone, skrzynia biegów rozwaliła się na dwie części. To najgorsze, co mogło się przydarzyć. Nie mamy trzeciego podwozia. Pytanie zatem, czy uda się naprawić ten zepsuty. Mamy zestawy naprawcze, ale zobaczymy, czy uda się coś zrobić - mówił szef Williamsa James Vowles, wypowiadając się nt. piątkowego wypadku Alexandra Albona. Tajski kierowca kolejny raz uderzył w bandy australijskiego toru, przez co mocno zniszczył bolid. Finalnie mechanikom Williamsa nie udało się naprawić samochodu i w niedzielnym wyścigu zespół z Grove będzie reprezentował tylko jeden kierowca.

Zobacz wideo Adam Małysz szczerze o pomocy specjalistów: To już nie jest wstyd

Max Verstappen jest zbulwersowany decyzją Williamsa. "Rozbiłbym samochód"

I nie będzie to drugi z zawodników Williamsa, którym jest Logan Sargeant. Zespół zdecydował, że bolid 23-letniego Amerykanina trafi do Albona, który w piątek zniszczył swój pojazd. Oznacza to, że 28-latek "nieswoim" samochodem powalczy o punkty w GP Australii.

- Logan nie powinien cierpieć z powodu błędu, którego nie popełnił. Ale musieliśmy podjąć decyzję, aby zadbać o nasz interes oraz patrząc na największy potencjał do zdobycia punktów. Nie była to dla nas łatwa decyzja. Jesteśmy wdzięczni Loganowi za jego zrozumienie i akceptację sytuacji, która pokazuje jego oddanie - tłumaczył Vowles, który zakłada, że Alexander Albon lepiej zaprezentuje się od Sargeanta.

Zupełnie innego zdania jest natomiast Max Verstappen. Trzykrotny mistrz świata F1 nie ukrywa, że według niego Williams mocno skrzywdził swojego kierowcę, któremu zabrano samochód i przekazano w ręce winnego za wypadek. - Rozumiem na swój sposób tę decyzję pod kątem osiągów, ale nie zmienia to faktu, że nie ułatwia to zadania Loganowi. Wiadomo, że nie jestem w jego sytuacji. Na jego miejscu byłbym już w samolocie i leciałbym do domu. Gdyby to mi się przydarzyło coś takiego, to po prostu rozbiłbym samochód. Nikt inny nie może jeździć moim bolidem - wypalił kierowca Red Bull'a cytowany przez "Daily Express".

- Mnie oczywiście coś takiego nie spotka i myślę, że to logiczne - dodał trzykrotny mistrz świata, podkreślając możliwości finansowej swojej ekipy. GP Australii rozpocznie się w niedzielę o godz. 5:00 polskiego czasu. Z pol position wystartuje Verstappen. Za Holendrem ustawieni będą Carlos Sainz Jr. z Ferrari oraz Sergio Pérez z Red Bull'a.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.