Koniec śledztwa w Red Bullu. Jest decyzja ws. szefa zespołu

W ostatnich dniach w Red Bullu było gorąco. Jedna z pracownic zarzuciła szefowi zespołu, Christianowi Hornerowi, że ten zachowywał się wobec niej "niewłaściwie", na co natychmiast zareagował sam zespół. Władze wszczęły wewnętrzne śledztwo, które po kilkunastu dniach dobiegło końca. W środę 28 lutego Red Bull poinformował o ustaleniach. To ważne wieści dla całego padoku tuż przed startem sezonu Formuły 1.

Mimo że sezon Formuły 1 jeszcze się nie rozpoczął, to padokiem już od kilku tygodni targają sensacje. Najpierw Lewis Hamilton związał się kontraktem z Ferrari, a później wybuchła afera w Red Bullu. Jego szef Christian Horner miał wysyłać "niestosowne" zdjęcia do jednej z pracownic zespołu i zachowywać się wobec niej agresywnie. Następnie miał rzekomo zaoferować jej 760 tys. euro w ramach ugody, by ta sprawa nigdy nie wyszła na jaw. Kobieta się jednak nie zgodziła i wkrótce Austriacy wszczęli wewnętrzne śledztwo w sprawie "niewłaściwego zachowania" Hornera. 

Zobacz wideo Reprezentant Polski zmienił klub i ma problem

Znamy wyniki wewnętrznego śledztwa Red Bulla. Horner uniewinniony. Ale to nie koniec sprawy

W środowe popołudnie Red Bull ogłosił wyniki dochodzenia. Okazało się, że Horner został uniewinniony od wszystkich oskarżeń, które pracownica kierowała pod jego adresem. "Niezależne dochodzenie w sprawie zarzutów postawionych panu Hornerowi zostało zakończone. Możemy potwierdzić, że w jego wyniku skarga została oddalona" - poinformowano w oficjalnym komunikacie.

To nie kończy jeszcze sprawy. Teraz pracownicy przysługuje odwołanie. "Red Bull jest przekonany, że dochodzenie było uczciwe, dokładne i bezstronne. Raport z dochodzenia jest poufny i zawiera prywatne informacje na temat stron i osób trzecich, które pomagały w dochodzeniu. Tym samym ze względu na szacunek do wszystkich osób powiązanych ze sprawą, nie będziemy jej już dalej komentować. Red Bull będzie nadal starał się spełniać najwyższe standardy w miejscu pracy" - dodano.

Jak na razie Horner nie odniósł się do sprawy i wyników wewnętrznego śledztwa. Od początku utrzymywał jednak, że jest niewinny i był gotów bronić dobrego imienia. Już w czwartek najprawdopodobniej pojawi się w Bahrajnie, gdzie dzień później rozpocznie się rywalizacja. Tam też odbędzie się pierwszy wyścig w tym sezonie.

Co dalej z karierą Hornera w Red Bullu?

Red Bull nie podał informacji na temat przyszłości Hornera. Nie wiadomo więc czy pozostanie na stanowisku. Już kilka dni temu media donosiły, że władze Red Bulla namawiały szefa zespołu do dymisji. Co więcej, Mervi Kallio z fińskiego Viaplay informowała, że Horner pożegna się z pracą w padoku, a decyzja została już podjęta.

Jednak wynik śledztwa sprawia, że Anglik najprawdopodobniej pozostanie na stanowisku, o czym donoszą dziennikarze "The Guardian". "Oczekuje się, że Horner nadal będzie pełnił funkcję szefa zespołu i dyrektora generalnego Red Bull Racing. Sam zainteresowany jasno dał do zrozumienia, że taki jest jego zamiar" - czytamy. 

- Jestem całkowicie oddany temu zespołowi, jestem tu od samego początku, zbudowałem ten team - mówił niedawno Anglik. I faktycznie, to właśnie on jest uznawany za ojca sukcesów Red Bulla w F1. Na czele ekipy zasiada od 2005 roku, a więc od początku funkcjonowania zespołu w "królowej motorsportu". Pod jego wodzą po mistrzowskie tytuły sięgali Sebastian Vettel (czterokrotnie) i Max Verstappen (trzykrotnie). 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.