Afera w mistrzowskim zespole F1. Legenda może wylecieć z hukiem

Trwająca przerwa zimowa w Formule 1 przynosi kolejny gorący temat, który może wstrząsnąć środowiskiem. W poniedziałek nagle pojawił się komunikat Red Bulla informujący o wewnętrznym śledztwie w zespole, które dotyczy wieloletniego szefa mistrzowskiego zespołu. Nie podano oficjalnego powodu wszczęcia postępowania, a informacje z zagranicznych mediów są szczątkowe. Niemniej istnieje ryzyko, że może dojść do zmiany na samym szczycie ekipy.

Sytuacja dotyczy Christiana Hornera, który jest związany z Red Bullem od samego początku funkcjonowania zespołu w Formule 1, czyli od 2005 r. Od 19 lat pełni funkcję szefa ekipy. To najdłużej urzędujący szef teamu F1 w obecnej stawce. Brytyjczyk z pewnością jest jednym z ojców wielu sukcesów Red Bulla, ale teraz może stracić pracę. Wszelkie doniesienia dotyczące śledztwa mają wskazywać na skandaliczne zachowanie Hornera.

Zobacz wideo Przemysław Babiarz dostał pytanie o swoją przyszłość w TVP. "Daj Boże"

Afera w zespole mistrzowskim w F1

Jako pierwszy o wewnętrznym śledztwie w Red Bullu poinformował "De Telegraaf". Holendrzy pisali o "niewłaściwym zachowaniu" Brytyjczyka wobec jednego z pracowników zespołu. Wpłynęła skarga na Hornera. Brakowało jednak szczegółów. Red Bull potwierdził doniesienia holenderskiej gazety, wydając oświadczenie, ale nic nowego z niego nie wynikało.

Dopiero następne wieści z zagranicznych mediów rzuciły nowe światło na sprawę. Niemiecki "Bild" sugerował, że Horner miał wysyłać "niestosowne zdjęcia" jednej z pracownic zespołu, aczkolwiek tabloid powołuje się na niepewne źródła.

Z kolei "Motorsport - Total" informował, że w związku ze śledztwem władze austriackiego koncernu miały namawiać Hornera do tego, by sam się podał do dymisji. To byłby prawdziwy wstrząs nie tylko dla obecnych mistrzów F1, ale też dla całego środowiska. Trudno sobie wyobrazić Red Bulla bez Hornera.

Ten sam portal podaje, że Red Bull jest w posiadaniu "materiałów kompromitujących Hornera". Mowa też o agresywnym zachowaniu wobec skarżącej pracownicy zespołu.

"Daily Mail" jest zdania, że sytuacja jest efektem starć i napięć wewnątrz Red Bulla, które pojawiły się po śmierci założyciela koncernu Dietricha Mateschitza. Horner miał się domagać odsunięcia od zespołu lub zwolnienia Helmuta Marko. 80-letni Austriak oficjalnie pomaga Red Bullowi jako doradca, ale ma jednak duży wpływ na jego funkcjonowanie, a także obsadę kierowców. Obie strony przekonywały jednak, że dobrze się dogadują. W dodatku kontrakt Marko kończy się po sezonie 2024.

Firma podchodzi do sprawy bardzo poważnie. Śledztwo jest prowadzone z udziałem prawników spoza koncernu.

- Po tym, jak firma dowiedziała się o pewnych zarzutach, wszczęto niezależne dochodzenie. Ten proces jest już w toku. Prowadzi go zewnętrzny, wyspecjalizowany w takich sprawach prawnik. Firma podchodzi do tej kwestii niezwykle poważnie. Dochodzenie zostanie zakończone tak szybko, jak to tylko możliwe. Niestosowne byłoby w tej chwili dalsze komentowanie sprawy - przekazał rzecznik Red Bulla.

Sezon 2024 rusza na przełomie lutego i marca. Pierwszym wyścigiem będzie Grand Prix Bahrajnu na torze Sakhir. Red Bull broni tytułu wśród konstruktorów. Prezentacja zespołu została zaplanowana na 15 lutego. Red Bull pokaże swój nowy bolid i barwy jako ostatni z całej stawki.

Więcej o:
Copyright © Agora SA