Jest decyzja ws. nowego zespołu w F1! Absurdalna

W pierwszej połowie 2023 r. FIA otworzyła proces zgłoszeniowy dla chętncyh zespołów, które chciałyby dołączyć do Formuły 1 w najbliższych latach. Zaakceptowano tylko jeden wniosek. Przez ostatnie miesiące trwała walka z władzami serii i szefami ekip, by spojrzały na sprawę przychylnie i przyjęły 11. zespół do stawki. Podjęto ostateczną decyzję, która wywołała spore poruszenie w środowisku. Dla wielu jest niezrozumiała.

Kandydatura Michaela Andrettiego, syna byłego mistrza świata Formuły 1 Mario Andrettiego, była jedyną zaakceptowaną przez FIA w procesie rekrutacyjnym, który przeprowadzono wiosną minionego roku. To otworzyło Amerykaninowi drzwi do królowej motorsportu. O jego planach wejścia do serii było wiadomo od dłuższego czasu. Chciał to zrobić w pierwszym możliwym terminie, czyli w 2025 r.

Zobacz wideo Przemysław Babiarz dostał pytanie o swoją przyszłość w TVP. "Daj Boże"

F1 odrzuciła nowy zespół

Andretti Autosport miał być pierwszym w pełni amerykańskim zespołem w Formule 1, tzn. baza i fabryka byłyby w Stanach Zjednoczonych, nawet budowano siedzibę w Indianapolis. Do tego miał być amerykański producent silników. Podpisano umowę z marką Cadillac, która jest częścią koncernu General Motors. Silnik prosto z USA miałby być dostępny od 2028 r. Do tego czasu Andretti byłby zespołem klienckim.

Obecnie startujące ekipy w F1 sceptycznie podchodziły do kwestii dołączenia Andrettiego do stawki. Głównym powodem były kwestie finansowe. Obawiano się, że wszystkie ekipy tylko na tym stracą, domagano się kilkukrotnego zwiększenia wpłaty wejściowej. Miała wynosić 200 mln, a zespoły żądały kwoty 600, a nawet 800 mln, by zrekompensować te straty. Wszystkie dziesięć ekip podzieliłyby się wpisowym od Amerykanina, który deklarował, że jest w stanie spełnić żądania.

Ostatnie miesiące na linii Andretti - F1 były dość trudne, wręcz napięte. Trudno było o postęp w rozmowach zarówno z szefami poszczególnych zespołów, jak i władzami serii. Ostatecznie negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. F1 oficjalnie poinformowała w środę, że odrzuciła wniosek Andrettiego o dołączenie w 2025 r. Ta decyzja budzi niesmak. Co prawda F1 zostawiła furtkę w postaci wejścia w 2028 r. jako fabryczny zespół, ale nie daje gwarancji, że wtedy rozpatrzy wniosek pozytywnie. Argumenty podane teraz można uznać w dużej mierze za abstrakcyjne i absurdalne.

F1 wywołała kuriozum

To, co się rzuca w oczy w oficjalnym dokumencie ws. decyzji, to argument, że Andretti nie byłby konkurencyjnym zespołem, podczas gdy wielu ekspertów i kierowców przekonywało, że co najmniej środek stawki jest realny już w pierwszym sezonie, że Andretti miałby lepsze rezultaty niż Haas, Sauber, Williams czy Visa Cash App RB (nowa nazwa drugiego zespołu Red Bulla, zastąpiła AlphaTauri - przyp. red.). Doświadczenie zdobyte przez lata ścigania w serii IndyCar, Formule E czy amerykańskiej serii wyścigów długodystansowych IMSA zaprocentowały niemalże od razu.

"Nasz proces oceny wykazał, że obecność jedenastego zespołu sama w sobie nie podnosi wartości Formuły 1. Najlepszy sposób, w jaki nowy podmiot może podnieść wartość mistrzostw, jest bycie konkurencyjnym. Nie wierzymy, że na ten moment wnioskodawca byłby konkurencyjnym uczestnikiem F1" - czytamy.

Zdaniem władz F1 Andretti dość lekceważąco podchodził do walki o miejsce w F1. Uważają, że Amerykanin nie zdawał sobie sprawy z powagi wyzwania, jakim jest dołączenie do Formuły 1 i udział w wyścigach. Wskazano trudności w negocjacjach, które pojawiły się z winy Andrettiego, bo nie przyszedł na spotkanie zaplanowane w grudniu.

W dodatku nie wskazał dostawcy silnika na pierwsze trzy lata startów. Pojawiały się plotki o rozmowach Amerykanina z Renault, które nie ma dziś zespołu klienckiego, ale nie doszło do porozumienia. Andretti chciał wykorzystać przepis, według którego dostawca silników z najmniejszą liczbą klientów w stawce miałby obowiązek dostarczyć silniki nowej ekipie.

"Inaczej ocenilibyśmy wniosek o dopuszczenie zespołu do mistrzostw w roku 2028 z jednostką napędową GM, czy to jako zespół fabryczny GM, czy też jako zespół kliencki korzystający z silników GM, taki który samodzielnie projektuje wszystkie elementy samochodu" - podsumowano.

Problemem dla F1 był też termin wejścia do stawki wskazany przez Andrettiego. Chciał dołączyć w 2025 r. a rok później dojdzie do kolejnej rewolucji technicznej i zmiany przepisów. Bolidy będą wyglądać zupełnie inaczej, silniki także mają być przeprojektowane. Z tym argumentem można się kłócić, jeśli spojrzymy na Haasa, który wszedł w 2016 r., a rok później doszło do ogromnej zmiany w regulaminie technicznym.

F1 stworzyła paradoks, odrzucając ofertę amerykańskiego zespołu, podczas gdy sama prowadzi ekspansję na amerykański rynek. Jest w stawce jeden zespół z USA, amerykański kierowca, są trzy wyścigi w Stanach Zjednoczonych, pojawia się coraz więcej sponsorów z Ameryki, w tym w samych zespołach, jak np. w nazwie następcy AlphaTauri, Visa Cash App RB.

Andretti wydał już oświadczenie w sprawie. Nie zgadza się z argumentacją F1. Uważa, że już udało mu się zbudować zespół, który może tylko się rozwijać, a projekt auta zapowiada konkurencyjność. Zamierza kontynuować swoje prace nad bolidem i dołączeniem do Formuły 1. Eksperci nie wykluczają jednak, że część ze 160-osobowej ekipy może zmienić miejsce pracy.

"Jestem zdruzgotany. Nic więcej nie powiem, bo nie znajduję innego słowa niż zdruzgotany" - dodał ojciec szefa zespołu, Mario Andretti.

Sprawą zainteresowała się FIA, która chce podjąć odpowiednie kroki w celu wznowienia rozmów i nakłonienia do zmiany stanowiska przez F1.

Sezon 2024 F1 rozpocznie się na przełomie lutego i marca. Pierwszym wyścigiem będzie Grand Prix Bahrajnu na torze Sakhir.

Więcej o:
Copyright © Agora SA