"Eldorado alfonsów" i "wyścig o seks". To miasto ma reputację raju do kupowania seksu

Karol Górka
"Eldorado alfonsów", "wyścig o seks" - to niektóre z określeń związane z weekendem Formuły 1 w Kanadzie, które nadały tamtejsze media. Okazuje się, że w czasie, gdy na torze rywalizują kierowcy, wykorzystywane są kobiety pracujące dla gości F1 - sponsorów wyścigu i prominentnych VIP-ów.

W 2018 r. Liberty Media, firma posiadająca prawa do Formuły 1, wyruszyła na walkę z nadużyciami wobec kobiet pracujących w padoku. Pierwszym krokiem była rezygnacja z tzw. grid girls, czyli kobiet, które stały na prostej startowej, trzymając tabliczkę z numerem i nazwiskiem kierowcy startującego z danego miejsca. "Choć praktyka ma wieloletnią tradycję, czujemy, że ten zwyczaj nie współgra z naszymi wartościami i nie idzie w parze z obecnymi normami społecznymi" - przekazały wówczas w komunikacie władze Formuły 1.

Zobacz wideo Hit! Wojciech Szczęsny żartuje z Garetha Bale'a: Nie chcę psuć sobie relacji

I choć wydawało się to krokiem w dobrą stronę, rzeczywistość okazała się dla władz F1 brutalna, a ruch - pozorowany. W ostatnich latach badano przypadki wykorzystania seksualnego kobiet podczas GP Kanady na torze w Montrealu. Nie chodzi o kobiety bezpośrednio pracujące dla zespołów. Głównym problemem jest traktowanie kobiet pracujących dla sponsorów wyścigu i tzw. VIP-ów.

Już raport opublikowany w 2021 r. nie pozostawiał złudzeń. Na ponad 100 stronach przyznano, że kobiety pracujące dla sponsorów podczas weekendu Formuły 1 "odczuwają niepewność, są ofiarami molestowania lub napaści seksualnej", o czym pisał w tekście dziennikarz Sport.pl Kacper Sosnowski.

W tym roku lokalne media opisały ponownie sytuację wokół GP Kanady jako "eldorado alfonsów". Zgodnie z informacjami journaldequebec.com, "podaż prostytucji podwaja się, a często nawet potraja" w związku z weekendem Formuły 1. Jest to tym bardziej zaskakujące, że płacenie za seks w Kanadzie jest nielegalne, o czym goście są informowani po przylocie do Montrealu.

Jeszcze mocniej całą sprawę opisał portal cutlmtl.com, który jasno przyznał, że obok wyścigu Formuły 1 w Montrealu odbywa się "wyścig o seks". "To on podczas weekendu Grand Prix może być w rzeczywistości nieoficjalnym sportem Montrealu" - podsumowuje portal.

Niewiele rzeczy jest w stanie rozwiązać ten problem. W rozmowie z serwisem qub.ca dziennikarka Martine B. Cote przyznała, że ludzie nadal nie mają świadomości, że popełniają przestępstwo. - Ci, którzy płacą za usługi seksualne, robią to bezkarnie, bo nie wiedzą, że to przestępstwo. Montreal utknął z reputacją raju do kupowania seksu - przyznała Cote. - Alfonsi wiedzą, że przez zainteresowanie, które wręcz bucha, można dużo zarobić i dlatego szukają dziewczyn. A wszystko zaczyna się od zapotrzebowania mężczyzn - dodała.

Alfonsi oraz organizatorzy imprez dla VIP-ów nie mają żadnych problemów z ich znalezieniem. Schemat poszukiwań jest prosty - kobiety są kuszone splendorem, szybkim zarobkiem. W tym roku potwierdziły się obawy wokół wyścigu w Kanadzie. Po dwóch latach przerwy, spowodowanych pandemią koronawirusa, problem wykorzystywania kobiet powrócił.

W przygotowaniu ubiegłorocznego raportu pomogło ponad 200 godzin rozmów z kobietami, które były obecne w padoku Formuły 1. Ich relacje są jednoznaczne. - Bądźmy szczerzy, to jakaś forma prostytucji. To, co robimy, jest przecież usługą związaną z naszym ciałem, za którą dostajemy pieniądze. Oczywiście nie ma tu relacji seksualnych z klientami, nie robisz im masażu i innych rzeczy, ale pozostajesz towarem, ozdobą - mówiła jedna z barmanek.

- Pewnego razu, gdy przyszłam do gości z rachunkiem, jeden z nich pokazał, że mam plamę na bluzce i szybko złapał mnie za pierś. Co miałam zrobić? Powiedzieć ochroniarzowi, żeby go wyrzucił? Potem i mnie by zwolnili, choć nikt jasno pewnie nie oznajmiłby dlaczego - przyznała jedna z kelnerek.

Badania były druzgocące. Według twórców raportu, aż 56 proc. ankietowanych kobiet było ofiarami molestowania czy seksualnej napaści. Niemal wszystkie nie znały oprawców, a ponad połowa zdarzeń miała miejsce w nocy, gdy w Montrealu rozpoczynały się imprezy dla gości. Duża część z nich tłumaczyła wszystko jako "część ich pracy", co tym bardziej szokowało twórców raportu.

Organizatorzy wyścigu starają się odciąć od problemu, ale nie da się ukryć, że większość gości przylatuje do Kanady właśnie z powodu Formuły 1. Choć, jak się okazuje, chodzi też o inny wyścig - "wyścig o seks".

Więcej o: