Potężna ulewa zaskoczyła kierowców F1. GP Singapuru pełne wypadków

Potężna ulewa opóźniła start Grand Prix Singapuru. Na mokrym torze Marina Bay najlepszy okazał się Sergio Perez z Red Bulla, który prowadził od pierwszego zakrętu. Lider klasyfikacji generalnej Max Verstappen zakończył wyścig dopiero jako siódmy.

Tuż przed startem Singapur nawiedziła olbrzymia ulewa. Wyścig musiał zostać przełożony o nieco ponad godzinę, bo początkowo planowano jego rozpoczęcie na godzinę 14 polskiego czasu. Zawodnicy z powodu mokrej nawierzchni ruszyli w oponach przejściowych.

Zobacz wideo Bolid eksplodował niczym bomba. Te systemy uratowały życie Romaina Grosjeana [F1 Sport #37]

Leclerc dał się wyprzedzić już na starcie

Już na starcie zdobywca pole position Charles Leclerc został wyprzedzony przez Sergio Pereza. Meksykanin od pierwszego zakrętu wyszedł na prowadzenie i nie oddał go do końca wyścigu, mimo uporczywych ataków ze strony kierowcy Ferrari. Z kolei Carlos Sainz uderzył tuż po starcie w Lewisa Hamiltona i awansował na trzecie miejsce. Obu kierowcom nic się nie stało i mogli kontynuować jazdę.

Kiepski początek zaliczył też  Max Verstappen. Lider klasyfikacji generalnej ruszał dopiero z ósmego pola startowego i w dodatku od razu spadł na dwunastą pozycję. Przez to musiał uporać się z zawodnikami ze zdecydowanie wolniejszymi bolidami. Powrót na pozycję wyjściową zajął mu jedenaście okrążeń.

Wyścig pełen wypadków i pewna końcówka Pereza

Trudne warunki na torze szybko dały się we znaki. Najpierw z wyścigiem pożegnali się Guanyu Zhou i Nicholas Latifi, którzy mieli stłuczkę. Chwilę później z powodu kłopotów z silnikiem zrezygnował Fernando Alonso. Jazdy nie mogli także kontynuować Esteban Ocon i Yuki Tsunoda. O mały włos zabrakłoby też Lewisa Hamiltona. Brytyjczyk uderzył w barierkę i uszkodził przednie skrzydło, ale ostatecznie dojechał do alei serwisowej i pozostał w walce o jak najlepszą lokatę.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

W końcówce emocje wzbudzała już tylko rywalizacja między Perezem a Leclerciem o pierwsze miejsce oraz między Carlosem Sainzem i Lando Norrisem o najniższy stopień podium. Kierowca z Monako mocno naciskał na zawodnika Red-Bulla i miał już tylko 1,5 sekundy straty. Ostatecznie Perez się obronił, odskoczył rywalowi i przekroczył linię mety jako pierwszy. Podobnie było w przypadku walki o trzecią pozycję. Sainz odjechał kierowcy McLarena i zakończył wyścig tuż za Leclerciem. Piąty dojechał Daniel Ricciardo, szósty Lance Stroll, a lider klasyfikacji generalnej - Max Verstappen był siódmy.

Więcej o: