Urządził sobie GP Czech. Pędził bolidem po autostradzie

Nieznany kierowca jechał po czeskiej autostradzie bolidem przypominającym samochód Formuły 1 z 2004 roku - informują media. Człowiek, który prowadził pojazd, już wcześniej zaskoczył innych użytkowników ruchu poruszając się po publicznych drogach swoim Ferrari.

Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania, Austria, Francja, Węgry, Belgia, Holandia – to europejskie kraje, które są gospodarzami Formuły 1. Ale jak się okazuje, pędzące bolidy możemy zobaczyć jeszcze w Czechach. Zadbał o to nieznany kierowca.

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Robert Kubica z bolidem C42Media: Alfa Romeo może wymienić Roberta Kubicę

Bolid F1 na publicznej drodze. Policja bezradna

W sieci pojawiło się nagranie z jednej z czeskich autostrad. Jechał po niej bolid, który dziennikarze serwisu motor1.com zidentyfikowali jako Ferrari, którym w 2004 roku jeździł Michael Schumacher. Bolid ma numer "7", co miało najprawdopodobniej być hołdem dla siedmiu mistrzostw zdobytych przez Niemca w Formule 1.

Nie trzeba dodawać, że samochody Formuły 1 nie są dopuszczone do ruchu drogowego. Te specjalistyczne maszyny nie spełniają standardowych specyfikacji drogowych i można jeździć tylko na torach wyścigowych. Kierowca wykazał się swego rodzaju odwagą, bo mógł zostać pozbawiony prawa jazdy na rok i zapłacić ogromną grzywnę.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Lewis Hamilton"Chowałem się i myślałem: będziesz zerem". Hamilton szczerze o prześladowaniu

Co ciekawe, ten kierowca jest już znany użytkownikom internetu i czeskiej policji. Kilka lat temu ten bolid, który jak się okazało był bolidem startującym w GP2, czyli obecnie Formuły 2, ponownie pojawił się na drodze. Funkcjonariusze prosili wówczas o pomoc w wyśledzeniu kierowcy (bolid nie ma numerów rejestracyjnych). Według niektórych doniesień pojawiających się w mediach człowieka prowadzącego bolid udało się wtedy znaleźć, ale przed karą uchroniło go to, że miał na sobie kask, przez co nie można było zidentyfikować kierowcy.

Więcej o: