Fuzja gigantów na horyzoncie. Szykuje się wielki powrót do F1

BMW ponownie w Formule 1? O takiej możliwości przed kilkoma dniami poinformował Joe Seyward. Według dziennikarza niemiecki producent myśli o powrocie do "królowej motorsportu". Z pomocą może przyjść McLaren.

Najbliższe lata przyniosą ogromne zmiany w Formule 1. Pierwsze z nich pojawiły się już w tym roku, kiedy to doszło do rewolucji pod względem technicznym. Nowe przepisy niemal całkowicie zmieniły aerodynamikę bolidów. Z kolei od 2026 roku pojawią się nowe jednostki napędowe. Władze F1 liczą, że wspomniane zmiany skuszą nowych producentów do wejścia do "królowej motorsportu". Jak się okazuje, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, a jednym z zainteresowanych jest BMW.  

Zobacz wideo "Na chwilę zawieszam rękawice na kołku. Nie będzie przeskakiwania z MMA do boksu"

Sensacyjny powrót BMW do F1? Niemiecki producent nie chce zostać w tyle za Audi i Porsche

Niemiecki producent rywalizował już w F1. BMW było partnerem technicznym i dostawcą silników dla Saubera w latach 2006-2010. Najlepszym osiągnięciem dla tej ekipy było drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów w 2007 roku. Wówczas w barwach tego zespołu ścigał się Robert Kubica, któremu udało się nawet stanąć na najwyższym stopniu podium. Miało to miejsce 8 czerwca 2008 roku podczas GP Kanady. Triumf Polaka był jedynym zwycięstwem w F1 dla tej marki.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Komentator F1 zawieszony po tym, jak nazwał Lance'a Strolla Komentator F1 zawieszony po tym, jak nazwał Lance'a Strolla "autystą"

Wówczas niemiecka ekipa dysponowała jednym z najlepszych bolidów w stawce. Robert Kubica i Nick Heidfeld każdego weekendu walczyli o czołowe lokaty, a zespół liczył się w walce o mistrzostwo świata konstruktorów. Jednak, zamiast skupić się na rozwoju bolidu w sezonie 2008, ekipa zaczęła mocno angażować się w budowę samochodu na kolejny rok. Ostatecznie projekt zakończył się fiaskiem. BMW straciło mnóstwo pieniędzy, co wpłynęło na decyzję o wycofaniu się z rywalizacji. 

Jednak w kuluarach coraz więcej mówi się o możliwym powrocie niemieckiego producenta. Media wskazują, że do takiej sytuacji może dojść najwcześniej w 2026 roku, a więc wtedy, gdy pojawią się nowe jednostki napędowe. Wówczas w padoku F1 najprawdopodobniej pojawi się także Volkswagen, którego będą reprezentować takie marki, jak Porsche i Audi.

Jak wskazuje dziennikarz Joe Seyward, to właśnie wejście tego producenta na rynek F1, skłoniło BMW do ponownych rozważań na temat powrotu do stawki najszybszych kierowców świata. Niemiecka firma nie chce pozostać w tyle za głównym konkurentem w świecie motoryzacji, jakim niewątpliwie jest grupa Volkswagen. Co więcej, dziennikarz poinformował, że pomóc BMW w powrocie do F1 może McLaren. Niemiecki producent prowadzi już rozmowy z brytyjskim zespołem wyścigowym na temat współpracy przy rozwoju samochodów drogowych. Niewykluczone, że umowa zostanie także rozszerzona na F1. 

Za pomysłem ponownej kooperacji przemawia fakt, że McLarena nie stać na samodzielną produkcję silnika. Od 2021 roku jednostkę napędową dla brytyjskiego zespołu dostarcza Mercedes. Dlatego też współpraca z BMW mogłaby przynieść mnóstwo korzyści dla obu zespołów. 

FerrariUnikatowe Ferrari warte 30 mln euro rozbite. To może być koniec

Jednak pojawienie się nowych producentów w stawce to nie jedyne zmiany, do jakich może dojść w kolejnych latach w F1. Władze "królowej motorsportu" starają się z roku na rok rozszerzać kalendarz o nowe lokalizacje. W ostatnich latach kierowcy mieli okazję po raz pierwszy ścigać się na torze w Holandii, Miami i Arabii Saudyjskiej. Od przyszłego roku pojawi się także runda w Las Vegas. Niewykluczone, że nastąpi także długo wyczekiwany powrót afrykańskiego toru. Jak informują media, od 2023 roku kierowcy najprawdopodobniej będą mieli możliwość rywalizacji na torze Kyalami w RPA, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ

Więcej o: