Brizzi przybliża sytuację Schumachera. "Rzeczywistość maluje tragiczny obraz"

"Rzeczywistość, którą bardzo trudno zrekonstruować z pojedynczych informacji o stanie zdrowia Schumachera, maluje tragiczny obraz" - pisze włoska prasa w ósmą rocznicę wypadku byłego kierowcy Formuły 1.

"29 grudnia 2013 r. odmienił na zawsze los Michaela Schumachera, jednego z największych kierowców w historii F1, uwielbianego przez fanów Ferrari, wdzięcznych za wzniesienie Maranello na szczyt świata" – zaczyna materiał Massimo Brizzi, włoski dziennikarz motoryzacyjny.

Zobacz wideo Przerażające sceny. Lekarze pokazują zmiany w czaszce Mameda Chalidowa. "Cała szczęka jest odłamana"

Brazzi na łamach La Gazzetta dello Sport wspomina to, co wydarzyło się przed ośmioma laty na francuskich stokach Meribel. "Schumi zna je doskonale, dodatkowo tego dnia warunki pogodowe są świetne. Ale na skrzyżowaniu dwóch stoków – Chamoich – Biche – dokonuje się przeznaczenie".

"Gęsta tajemnica wciąż otula Schumiego"

To, co stało się później, jest historią. Tajemniczość tego, co działo się i wciąż dzieje wokół byłego kierowcy Formuły 1, opisuje opublikowany niedawno netflixowy serial "Schumacher". Doświadczony Brizzi w kilku zdaniach stara się jednak przybliżyć obecną sytuację sparaliżowanego kierowcy.

"Rzeczywistość, którą bardzo trudno zrekonstruować z pojedynczych informacji o stanie zdrowia Schumachera, maluje tragiczny obraz. Życie Michaela nie jest zagrożone, ale on jest straszliwie chudy, ma uszkodzony mózg, co każe stawiać pytania dotyczące jego świadomości. A nad wszystkim – niestety – wciąż dominuje cisza i gęsta tajemnica, która po latach wciąż otula Schumiego" – czytamy.

Choć rodzina wciąż milczy o stanie zdrowia byłego kierowcy, to nieco chętniej wypowiadają się o nim przyjaciele. Piero Ferrari przyznał niedawno: - To przykre, że rozmawiamy o nim tak, jakby już nie żył. Michael wciąż jest z nami. Nie jest martwy, ale nie może się komunikować – zdradził Włoch.

Z kolei syn Schumachera Mick po premierze serialu powiedział, dając do zrozumienia, że kontakt z jego ojcem jest praktycznie niemożliwy: – Tata i ja zrozumielibyśmy się teraz, bo mówimy podobnym językiem, językiem sportów motorowych.

Corrina: Oczywiście, że tęsknię

Mick, wówczas 13-letni chłopiec, był świadkiem wypadku swego ojca. Nigdy jednak publicznie nie wypowiadał się o tym, co wówczas zobaczył.

Jedyne, co dziś wiadomo, to, że Schumacher uderzył głową w kamień. Szybko zdementowano plotki o tym, że Niemiec nie miał na sobie kasku – lekarze jasno stwierdzili, że gdyby tak było, Schumacher wypadku by nie przeżył. Być może krzywdę wyrządziła kamera zainstalowana na kasku kierowcy.

To jednak tylko plotki. – Michael całe życie chronił nas. Teraz my zamierzamy chronić jego – mówiła żona Schumachera, Corrina. Jej decyzja o całkowitym odcięciu męża od świata wzbudziła mnóstwo kontrowersji, zwłaszcza wśród fanów kierowcy. Corrina otworzyła się dopiero przy okazji premiery na Netflixie, mówiąc: – Oczywiście, że tęsknię za Michaelem. Brakuje mi go każdego dnia. Jednak nie tylko ja za nim tęsknię. Również dzieci, najbliższa rodzina - chociażby jego ojciec, przyjaciele.

Więcej o: