Emocjonalne wyznanie Roberta Kubicy. "Byłem zdołowany. Gorzej nie mogłem trafić"

Robert Kubica w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" podsumował miniony sezon. Polak nie ukrywa, że za nim emocjonujące miesiące. Odniósł sie też do pechowej awarii auta podczas prestiżowego maratonu w Le Mans.

Kubica zdobył się na szczere wyznania w rozmowie podsumowującej minionej sezon. Polak przyznał, że jego belgijski zespół WRT nie dysponował najlepszym samochodem. Nigdy nie byli najszybsi na suchej nawierzchni, ale mieli inną zaletę. - Byliśmy najrówniejszym składem i takim, który popełniał najmniej błędów. To był klucz. I coś, co dawało sporo pewności, nie tylko nam, ale i inżynierom, jeśli chodzi o strategię i spokój, że nie trzeba myśleć o szczęściu, żeby w danym momencie jechał konkretny kierowca - przyznał w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

Zobacz wideo Skandal w decydującym wyścigu F1! Jest winny kompromitacji

Robert Kubica zdołowany po koszmarnym pechu

Mimo niedoskonałości zespół WRT otarł się o wygraną w Le Mans. Tam niestety ekipę Polaka dopadł pech. Przypomnijmy, że ich samochód zatrzymał się na ostatnim, 363 okrążeniu 24-godzinnego wyścigu. W efekcie team stracił pewną wygraną w kategorii LMP2. Zmagania wygrał zespół Toyoty, jadący hybrydowym GR010.

Nowe informacje ws. przyszłości Hamiltona. Brytyjczyk zadecydowałMedia: Lewis Hamilton zdecydował o swojej przyszłości w Formule 1

- Poczuć te emocje, które znałem w kartingu albo gdy jeździłem po raz pierwszy na wyścigi różnych kategorii, gdy byłem młodszy – to było fajne! Aż zaskoczyło mnie, jak bardzo byłem nawet nie wkurzony, ale zdołowany tym, co się wydarzyło - przyznaje teraz polski kierowca. I nie ma co się dziwić, bo Kubica był bliski jednego z największych sukcesów w karierze, a znów spotkał go pech

Robert zauważył też pozytywne aspekty tego sezonu. W 2021 roku miał przecież okazję znów zasiąść w bolidzie F1. To podczas zawodów na torze Monza. Chociaż i w tym wypadku pierwsze myśli bynajmniej nie były optymistyczne. - Pierwsza myśl była taka, że gorzej chyba nie mogłem trafić, jeśli chodzi o tor, o czas w roku, bo dawno nie jeździłem bolidem F1. Nigdy nie przejechałem więcej niż 2–3 okrążeń z rzędu tym autem. Trochę samolubnie do tego podszedłem, bo bardzo żałowałem, że – jeśli już miałoby się coś takiego wydarzyć – nie stało się to 12 miesięcy wcześniej. Wtedy miałem dużo lepsze wyczucie w aucie. Teraz wiedziałem, że moje zadanie nie będzie łatwe - opisuje Kubica. 

W sprincie kwalifikacyjnym Grand Prix Włoch Polak zajął osiemnaste miejsce. W głównym wyścigu awansował jednak o 4 pozycje. - Gdyby Monza była normalnym formatem, byłoby dużo lepiej. Do tego chcieliśmy spróbować rozwiązania, które mogło mi pomóc z wyczuciem auta, którego w tegorocznym bolidzie od początku sezonu mi brakowało. Ale mając tylko jeden trening przed kwalifikacjami, nie możesz go poświęcić. Chociaż jakbym mógł się teraz cofnąć, tobym go poświęcił... - wspomina 37-letni kierowca. 

Więcej o: