Robert Kubica zszokował lekarza. Teraz ujawnia: To niemożliwe

Robert Kubica był gościem Michała Gąsiorowskiego w "Radiu 357". Polak opowiedział w rozmowie m.in. o tym, jak bardzo bolała go porażka w legendarnym wyścigu Le Mans, co robił, by móc wrócić za kierownicę po wypadku w Ronde di Andora i o tym, jak zszokował lekarza, który go badał po pierwszych testach.

Orlen poinformował już oficjalnie, że pozostaje w Formule 1 na kolejny sezon. To kolejny rozdział obowiązującej od stycznia 2020 r. umowy, zgodnie z którą polska firma jest sponsorem tytularnym Alfa Romeo Racing Orlen. I wciąż z Robertem Kubicą w roli kierowcy testowego włoskiej ekipy.

Zobacz wideo Skandal w decydującym wyścigu F1! Jest winny kompromitacji

Robert Kubica w rozmowie z Michałem Gąsiorowskim w "Radiu 357" opowiedział o trudach ostatniego sezonu, gdy musiał wskoczyć do bolidu Alfy Romeo i zastąpić Kimiego Raikkonena. - To nie było łatwe zadanie. Trudno jest nawet je opisać. W piątek nie jeździłem. O sytuacji Kimiego zespół dowiedział się w sobotę rano. Wsiadłem do bolidu na torze, którego nie znałem. Gdybyśmy ścigali się w Bahrajnie, zadanie byłoby kilka razy, albo i sto razy łatwiejsze. Sam nie czuję się najlepiej w tegorocznym bolidzie, co dodatkowo utrudniło zadanie. Ktoś, kto nie trenuje, ma problem, by błyskawicznie wrócić do szybkiej jazdy. To tak, jakby tenisista odstawił rakietę na kilka miesięcy i dostał zupełnie inną niż ta, do której był przyzwyczajony i musiał grać finał jakiegoś wielkiego turnieju. Zrobiłem, co było w mojej mocy - podsumował Kubica.

Tydzień później zadanie było równie trudne. Kubica wystartował w wyścigu na Monzy, gdzie musiał poradzić sobie dodatkowo w nowym formacie weekendu, z wyścigiem sprinterskim. - Nie jestem fanem tego formatu. To jest show i wszyscy skupiają się na tym, by poprawić to show. Ale Formuła 1 to sport techniczny. Ten format odbiera przyjemność z pracy z inżynierami, z pracy nad poprawą bolidu w trakcie weekendu. Po jednej sesji zamrażane są ustawienia. Na Monzy mieliśmy problem z zawieszeniem, który wyszedł podczas kwalifikacji. Wynikał z ustawień i z takim bolidem musiałem jechać cały weekend, co nie było łatwe - opisał start w GP Włoch.

Klasyfikacja generalna F1 po sezonie. Robert Kubica nie jest ostatniTak wygląda ostateczna klasyfikacja sezonu F1. Kubica nie jest ostatni

Kubica: Sam byłem zaskoczony, jak bardzo to bolało

Wcześniej jednak Robert Kubica startował w 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Polski kierowca mógł zapisać się w historii, wygrywając w debiucie. Na ostatnim okrążeniu wyścigu jego auto uległo awarii, niwecząc szansę na sukces. Polak sam przyznał, że bardzo odczuł porażkę w legendarnym wyścigu.

- Sam byłem zaskoczony tym, jak bardzo to bolało. Miałem momenty, gdy traciłem wygrane wyścigi na ostatnim okrążeniu przez awarię. Nie pamiętam, żeby tak to bolało. Doszedłem do wniosku, że to dlatego, że Le Mans jest tylko raz w roku. W Formule 1 wyścigów jest kilkanaście, następny jest za dwa tygodnie. W F1 nie stajesz się "z bohatera do zera", kimś, kto mógł dowieźć historyczny wynik. Zwycięstwo w debiucie w Le Mans byłoby czymś wyjątkowym nie tylko dla mnie. To najważniejszy wyścig w roku, jest czymś w rodzaju igrzysk dla sportu motorowego. Dlatego tak bardzo to bolało, bo wiesz, że dopiero za 12 miesięcy będziesz miał okazję, by się odgryźć. Bolało też dlatego, że najpierw musisz "przeżyć" te 24 godziny - podkreślił Kubica.

Robert Kubica w rozmowie z Michałem Gąsiorowskim powrócił także do czasów powrotu do ścigania po wypadku w Ronde di Andora w 2011 roku. Polski kierowca zdradził, że wrócił do jazdy wcześniej niż wynikałoby to z nieoficjalnych doniesień medialnych.

- Wielokrotnie jeździłem po wypadku, gdy jeszcze nikt o tym nie wiedział. Pierwszy raz zasiadłem za kierownicą o 5 rano. Wszystko po to, by nikt o tym nie wiedział. Nie dlatego, że się czegoś bałem. Po prostu potrzebowałem tego testu w spokojnym środowisku. Zawsze można zamknąć tor, ale ktoś i tak przyjdzie popatrzeć. Wtedy miałem największe poprawy w rehabilitacji. To pokazało, że głowa odgrywa wielkie znaczenie w rehabilitacji, bo limity powstają w głowie i nie są naszymi faktycznymi limitami - opisał Kubica.

Robert Kubica z nadzieją na częstszą jazdę bolidem. Ważna zmiana w F1Orlen w Formule 1 bez Kubicy? "To może być jedna z najlepszych inwestycji"

Kubica: Lekarz nie był w stanie sobie nawet tego wyobrazić

Jak jednak przyznał, nawet lekarze byli zaskoczeni wynikami rehabilitacji Kubicy. - Po moich pierwszych testach bolidem F1 w 2017 roku zostałem wysłany do kliniki, gdzie "przetestowano" całego mnie. Lekarz tam obecny nie był w stanie sobie nawet wyobrazić, jak ja to wszystko robię. Według niego było to niemożliwe. W testach wyszło, że moja lewa ręka jest nawet w 30-35 proc. szybsza, sprawniejsza i bardziej precyzyjna niż najlepsza ręka, jaką widział w historii. Do tego momentu nawet o tym nie myślałem. Moje ograniczenia prawej ręki sprawiły, że lewa ręka musiała stać się znacznie sprawniejsza i precyzyjniejsza - zdradził Kubica.

Robert Kubica został także zapytany o legendarne okrążenie z kwalifikacji do GP Japonii w 2010 roku. Szef Renault opowiadał wówczas, że Kubica wysiadł z bolidu całkowicie blady, jakby zobaczył ducha. - Nie wiem, co wydarzyło się na tym okrążeniu. Reakcja mojego ciała, mojej głowy, była dziwna. W tych kwalifikacjach mieliśmy problem z bolidem, z tylną częścią dyfuzora. Mechanicy naprawiali podłogę w czasie kwalifikacji. To znaczy, zaklejali dziury podłodze, która zaczęła się rozchodzić. To było ekstremalne okrążenie. Ale w bolidzie Renault często robiłem ekstremalne rzeczy, właśnie dzięki bolidowi, który nie był najszybszy w padoku, ale był dla mnie bardzo łatwy w prowadzeniu i dawał wielkie możliwości - powiedział polski kierowca.

Całość rozmowy Michała Gąsiorowskiego z Robertem Kubicą do odsłuchania w Radiu 357

Więcej o: