Ogromna kontrowersja tuż po starcie wyścigu F1! Kuriozalna decyzja sędziów

Jakub Balcerski
Tego się spodziewaliśmy! Pierwsze okrążenie i już dwa starcia Lewisa Hamiltona z Maxem Verstappenem. Jedno czyste - na samym starcie, a drugie już ryzykowne dla obu kierowców i z wielką kontrowersją po decyzji, a w zasadzie brak decyzji sędziów.

To było pewne: wyścig o GP Abu Zabi musiał zacząć się od grzmotów. I te pojawiły się od pierwszego okrążenia, a nawet pierwszego zakrętu toru Yas Marina. 

Zobacz wideo F1 2021 - zobacz pierwsze wideo z gry

Hamilton ograł Verstappena na starcie. Holender stracił całą swoją przewagę

Sobota i kwalifikacje mogły być ewidentnie na konto fenomenalnego, szybkiego Maxa Verstappena. Ale to Lewis Hamilton ruszył do ostatniego wyścigu sezonu, jak torpeda. Minął Holendra z drugiego pola startowego i bezpiecznie zamknął mu kierunek manewrem wyprzedzania do pierwszego zakrętu.

Kierowca Red Bulla stracił całą swoją przewagę z zeszłego dnia. Znaczenie przestał mieć fakt, że Verstappen ma miękkie opony i przewagę tempa na początku rywalizacji. Przecież znalazł się za Hamiltonem. 

Max Verstappen (z przodu) i Lewis Hamilton (za nim) podczas wyścigu o GP Arabii SaudyjskiejWalka o tytuł skończy się skandalem? Verstappen byłby jak Senna. "Bardzo naiwny"

Verstappen nie odpuścił. Zaatakował Hamiltona, a ten nie oddał mu pozycji

Nie zamierzał jednak odpuścić. Ruszyły go emocje, nie powstrzymał wrodzonej agresywności w stylu jazdy i zaatakował do wolnego łuku - szóstego zakrętu. Zanurkował blisko Hamiltona, doszło do małego kontaktu, a Brytyjczyk asekuracyjnie wyjechał poza tor. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że pojechał prosto poboczem i wyjechał przed Verstappenem. 

- Chcę z powrotem swoją pozycję - zakomunikował zespołowi przez team radio Verstappen. Był przekonany, że zostawił Hamiltonowi miejsce w zakręcie i ten nie powinien nie zmieścić się w limitach toru. Ale kierowca Mercedesa poza nie wyjechał, podczas gdy Holender zmieścił się w zakręcie. Jego powrót na tor przed rywalem sprawił, że zyskał przewagę poza torem. 

Szef Red Bulla "zszokowany" interpretacją incydentu z pierwszego okrążenia. Ogromna kontrowersja

Wszyscy czekali na informacje od zespołów i sędziów. Ci pierwsi szybko zaczęli działać: zwłaszcza Red Bull, który domagał się powrotu ich kierowcy na prowadzenie. A sędziowie? Nie zrobili nic. Podjęli decyzję, że nie podejmą decyzji: odmówili przeprowadzenia dochodzenia w sprawie tego incydentu. Dyrektor wyścigu, Michael Masi wskazał, że według sędziów Hamilton całą przewagę oddał. I wcale nie musiał przez to tracić swojej pozycji. To ciekawe, bo w kolejnych partiach toru raczej zyskiwał przewagę nad rywalem w walce o tytuł.

- Jesteśmy zszokowani decyzją sędziów i interpretacją, że Lewis oddał całą przewagę - mówił szef Red Bulla, Christian Horner. I miał prawo: interpretacja mogłaby być różna, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak poprzednie decyzje w tego typu sytuacjach w tym sezonie nie były jednoznaczne. A tu się kompletnie wycofali: można powiedzieć, że zupełnie nie przejęli się tą sytuacją. A to stworzy spore kontrowersje. 

Mercedes oskarżony o Mercedes oskarżony o "nieczyste gierki". Wrze przed decydującym wyścigiem

Decyzja, a w zasadzie brak decyzji sędziów to kuriozum. Sami sobie na to zapracowali

Nie dość, że już wiele osób twierdzi, że w tej sytuacji to Hamilton zawinił i nie powinien pozostać przed Verstappenem, to warto się zastanowić skąd w ogóle reakcja, żeby nawet nie zająć się tą sprawą. Sędziowie nie wzięli na swoje barki odpowiedzialności za walkę o tytuł mistrza świata. Jeśli wyścig zakończy się bez nowych starć pomiędzy Verstappenem a Hamiltonem, ta sytuacja będzie im wypominana przez długie miesiące.

Niesmak pozostanie na długo. I to trzeba podkreślić: sędziowie cały sezon, podejmując takie dziwne decyzje, sami zapracowali sobie na to, co dostają w Abu Zabi. Choćbym sytuacjami z poprzedniego wyścigu o GP Arabii Saudyjskiej. Teraz, w ostatnim, najważniejszym etapie walki o końcową wygraną, muszą się wzbraniać przed trudnymi decyzjami, unikać ich. To kuriozum. Relacja na żywo z wyścigu o GP Abu Zabi trwa na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Kolizja w ostatnim wyścigu? Kibice czekają. Elektryzująca walkaKolizja w ostatnim wyścigu? Kibice czekają. Elektryzująca walka

"Sport.pl Live" - Nowy program Sport.pl startuje już w poniedziałek!

W poniedziałek, 13 grudnia o godz. 20:00 zadebiutuje nowy program wideo premium – "Sport.pl Live". Będzie go można oglądać co tydzień na stronach głównych Gazeta.pl i Sport.pl, a także na platformie YouTube i Twitchu Sport.pl. W pierwszym odcinku głównym tematem będzie forma polskich skoczków narciarskich i rewolucyjna zmiana w sprzęcie, z której korzystają już nasi rywale. Naszym gościem będzie m.in Apoloniusz Tajner (prezes PZN). Więcej informacji dostępne tutaj:

 
Więcej o: