Wojna w F1 wkroczyła na nowy poziom. Zaczyna być naprawdę niebezpiecznie

Wojna o tytuły mistrzowskie w tym sezonie Formuły 1 skręca w niebezpieczną stronę. Znaczenie dla Red Bulla i Mercedesa mają już takie szczegóły, jak miejsce, w którym stoją ich mechanicy, gdy boksu zjeżdża bolid rywala. A to może dla nich tworzyć sytuacje, w których jeden błąd może się skończyć bardzo źle.

Osiem punktów w klasyfikacji kierowców na korzyść Maxa Verstappena z Red Bulla i pięć na korzyść zespołu Mercedesa wśród konstruktorów - tak wygląda sytuacja w walce o tytuły mistrzów świata w tym sezonie Formuły 1 na dwie rundy przed końcem rywalizacji. Wojna Red Bulla z Mercedesem tylko nabiera tempa. 

Zobacz wideo F1 2021 - zobacz pierwsze wideo z gry

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

W wojnie Red Bulla i Mercedesa robi się niebezpiecznie. Chodzi o zjazdy do boksów

Liczą się w niej najmniejsze szczegóły. Kibice zauważyli, że znaczenie ma nawet tak nieistotna sprawa, jaką może być pilnowanie możliwości utrudnienia rywalowi zjazdu na pit stop. W alei serwisowej boksy Red Bulla i Mercedesa ze sobą sąsiadują. To oznacza, że dochodzi do sytuacji, gdy na zmianę opon zjeżdża Lewis Hamilton i mija mechanika stojącego na początku boksu rywali. Ten stoi tam po to, by podnieść przewody z powietrzem zawieszone na konstrukcji stanowiska serwisowego. Ale w 2021 roku, gdy rywalizacja obu zespołów decyduje się w najdrobniejszych kwestiach, nawet ten moment jest ważny dla władz teamów. 

 

Przekazują zatem swoim mechanikom, żeby stali najbliżej wjazdu lub wyjazdu z boksu, jak to tylko możliwe. To sprawia, że Lewis Hamilton, czy Max Verstappen muszą nie tylko uważnie ruszać ze stanowiska tuż po założeniu opon przez ich zespół, ale także patrzeć na to, co dzieje się przed nimi w pit lane. W mediach społecznościowych pojawiły się filmiki sugerujące, że w ostatnim czasie mechanicy wręcz przeginali - ustawiali się bardzo blisko miejsca, w którym przejeżdżali kierowcy. Przez to mogło dojść do niebezpiecznej sytuacji, gdy mechanik zagrodziłby drogę bolidowi.

Bolid Mercedesa nielegalny? Eksperci nie mają wątpliwości Bolid Mercedesa nielegalny? Eksperci nie mają wątpliwości "To się musi skończyć"

Kibice żartują: "To, kto idzie dzisiaj złamać nogę?". Ryzyko "gierek" jest jednak spore

To oczywiście element rywalizacji w F1 od dawna, ale niektórzy twierdzą, że mechanicy Red Bulla i Mercedesa przesadzają. Kibice żartują: "To, kto dzisiaj idzie złamać nogę?". Cóż, wiadomo, że w przypadku błędu kierowcy w ocenie sytuacji mechanik miałby chwilę, żeby odskoczyć na bok, albo do tyłu, ale wielu uważa takie "gierki" zespołów za niepotrzebne tworzenie zagrożenia. Wystarczy mały błąd, a ryzyko zagrożenia nieszczęśliwego wypadku stanie się realne. 

Nie zdziwimy się, jeśli władze Formuły 1 niedługo zwrócą na to uwagę i zabronią tego typu ruchów zespołom. Mają na to czas na ostatnie dwa weekendy Grand Prix w sezonie - w Arabii Saudyjskiej i Abu Zabi. 

Robert KubicaOficjalnie! Robert Kubica i Orlen zostają na dłużej w F1!

Verstappen mistrzem już w Arabii Saudyjskiej? Przed ostatnim wyścigiem mogą mieć też z Hamiltonem tyle samo punktów

Sprawa zdobycia tytułu może się rozstrzygnąć już na tym najbliższym, na ulicznym torze Jeddah. Bliżej zdobycia mistrzostwa świata kierowców jest Max Verstappen, ale ostatnio to Lewis Hamilton odrabia straty do Holendra. Do wyrównania stanu rywalizacji przed finałową rundą w Abu Zabi Brytyjczkowi potrzeba zdobyciu ośmiu punktów więcej niż rywal.

Francuz skrytykował Roberta Kubicę. 'Najwidoczniej są równi i równiejsi'Robert Kubica ma plan na przyszły rok, jeśli chodzi o F1. Jaki? Sprytny

Możliwa jest zatem choćby sytuacja, w której Hamilton wygrywa z najlepszym czasem okrążenia (za to przyznaje się dodatkowy punkt), a Verstappen dojeżdża drugi. Wtedy kierowca Mercedesa zgarnia 26, a Holender 18 punktów i w klasyfikacji kierowców obaj mają po 369,5 punktu. GP Arabii zaplanowano na dni 3-5 grudnia. Runda w Abu Zabi kończąca sezon odbędzie się tydzień później.

Więcej o: