Wielkie oszustwo Michaela Schumachera? "Chciałem zobaczyć, czy spojrzy mi w oczy"

Rok 1994 w Formule 1 był naznaczony tragicznymi wypadkami, oskarżeniami o oszustwa i jedną z największych kontrowersji w historii dyscypliny. Kontrowersji, która rozpoczęła wielką karierę Michaela Schumachera. - Chciałem zobaczyć, czy spojrzy mi w oczy. Połowa mnie miała nadzieję, że to będzie dla niego okropny moment, ale jego ciężko zaskoczyć - tak pisał o nim jego wielki rywal, który przegrał mistrzostwo z Schumacherem jednym punktem w ostatnim wyścigu sezonu dokładnie 27 lat temu.

Sezon 1994 to przede wszystkim tragiczne wydarzenia z GP San Marino, gdzie w kwalifikacjach życie stracił Roland Ratzenberger, a w samym wyścigu na skutek wypadku zginął Ayrton Senna. - Ten przeklęty 1994 rok wciąż do mnie wraca. Tuż przed wypadkiem tor pełen był ludzi kibicujących swoim kierowcom i nie słyszałem nic poza radiowymi wskazaniami dyrekcji wyścigu. A potem nastała wielka cisza po uderzeniu Williamsa w ścianę. Niesamowite, bo wydawało się, że 100 tysięcy ludzi modliło się razem za Sennę – mówił w rozmowie z Jakubem Balcerskim szef porządkowych na torze Imola, Marcello Contavalli.

Zobacz wideo Czy Robert Kubica ma jeszcze jakiekolwiek szanse w Formule 1?

W sezonie 1994 narodziła się za to inna legenda. To w tym roku swoje pierwsze z siedmiu mistrzostw świata odniósł Michael Schumacher, który wówczas jeździł jeszcze dla Benettona. Jego zwycięstwo do dzisiaj pozostaje jedną z największych kontrowersji Formuły 1, bo nikt nie jest w stanie z całą mocą stwierdzić, czy było ono odniesione uczciwie. A sezon 1994 w F1 z uczciwością nie miał wiele wspólnego.

Max Verstappen po kwalifikacjach GP Sao PauloNiesamowite! Verstappen też ukarany?! Trzęsienie ziemi po kwalifikacjach F1 trwa w najlepsze

Zespół Michaela Schumachera był oskarżany o oszustwa od początku

Sezon rozpoczął się od dominacji 25-letniego wówczas Michaela Schumachera, który wygrał sześć z siedmiu pierwszych wyścigów, a gdyby nie awaria bolidu, to wygrałby i siódmy. Wobec ekipy Niemca wysuwano jednak oskarżenia, że stosuje ona niedozwolone środki i technologie, które dają Benettonowi przewagę nad resztą stawki. Chodziło głównie o stosowanie przez Benettona kontroli trakcji, która wydatnie pomagała zmaksymalizować osiągi bolidów przy zakrętach, a także systemu "launch control", który zapewniał lepszy start na początku wyścigu. Jednak Benettonowi trudno było udowodnić cokolwiek i wydawało się, że Schumacher pewnie zatriumfuje w całym cyklu przed kierowcą Williamsa Damonem Hillem, który przejął rolę lidera zespołu po tragicznej śmierci Senny.

Szansę na wygraną Hillowi dał sam Schumacher podczas GP Wielkiej Brytanii. Niemiec wyprzedził Hilla na okrążeniu rozgrzewkowym, co było niedozwolone. Niemiec został ukarany pięcioma sekundami, ale kara została zignorowana. Na 21. okrążeniu Schumacher zobaczył czarną flagę, ale i to nie skłoniło go do zakończenia wyścigu. Do serwisu zjechał dopiero na 27. okrążeniu, aby odbyć karę, ale podpadł już sędziom tak bardzo, że ostatecznie został zdyskwalifikowany, mimo że zajął drugie miejsce za Hillem. Dodatkowo Schumacher został wykluczony z dwóch wyścigów, a jakby tego było mało, to odebrano mu zwycięstwo z GP Belgii z powodu nieregulaminowej deski pod podłogą. Oba wyścigi pod nieobecność Niemca wygrał Hill, co pozwoliło mu zbliżyć się na jeden punkt do Schumachera na trzy wyścigi przed końcem. W Jerez Schumacher wygrał, ale w Japonii niespodziewanie lepszy okazał się Hill i o wszystkim miał zadecydować ostatni wyścig – Grand Prix Australii.

13 listopada 1994 roku Niemiec startował z drugiej pozycji, Hill z trzeciej. Pole position zajął Nigel Mansell z Williamsa. On zaliczył jednak kiepski start, bo zabuksowały mu się koła i dwaj pretendenci do mistrzostwa wysunęli się na prowadzenie. Hill jechał za Schumacherem i tak pozostawało do feralnego 36. okrążenia.

Lewis Hamilton miał zbyt szeroko otwarte tylne skrzydło podczas kwalifikacji do sprintu na Grand Prix Sao Paulo?"Afera DRS" w Formule 1. Wojna totalna Red Bulla z Mercedesem! Już nie tylko o mistrzowski tytuł

Kolizja, która dała początek wielkiej karierze

Niemiec jechał po zwycięstwo, ale w końcu popełnił błąd, który powinien go kosztować utratę pierwszego miejsca. Schumacher wypadł z toru i uderzył o bandę, ale wrócił do wyścigu. Dzisiaj można jedynie spekulować, czy bolid Niemca uległ poważnemu uszkodzeniu, które w dalszej części zaważyłoby na losach rywalizacji. Kalkulować z pewnością nie chciał Hill, który postanowił wykorzystać nadarzającą się być może jedyną taką okazję i wyprzedzić Schumachera.

Jednak kiedy Niemiec wrócił na tor, to Anglik cały czas był za nim. Ten wyhamował, ale nie porzucił pomysłu wyprzedzenia Schumachera. Zjechał do wewnętrznej, ale Benetton nadal był przed nim. Schumacher zjechał do prawej krawędzi toru. Hill nie mógł w tej sytuacji nic zrobić i ostatecznie doszło do kolizji. W jej wyniku bolid Schumachera wystrzelił w powietrze i skończył w oponach. Williams Hilla pojechał dalej, ale miał uszkodzone zawieszenie i nie był w stanie kontynuować wyścigu. Wtedy wszystko stało się jasne – mistrzem świata został Michael Schumacher, który okazał się lepszy od rywala o jeden punkt.

 

"Chciałem zobaczyć, czy spojrzy mi w oczy"

Natychmiast pojawiły się oskarżenia Schumachera o niesportowe zachowanie. Do dzisiaj wiele osób przyjmuje wersję, że Niemiec wiedząc, że ma uszkodzony bolid, specjalnie uderzył w Hilla, aby wyeliminować go z wyścigu i sięgnąć w ten sposób po mistrzostwo. Stewardzi zaliczyli to zdarzenie jako "incydent wyścigowy" i nie wyciągnęli żadnych konsekwencji. Williams nie oprotestował decyzji. Ale cała ekipa wiedziała swoje. Sir Patrick Head, współzałożyciel Williamsa i były dyrektor techniczny zespołu w rozmowie z magazynem "F1 Racing" stwierdził, że zespół był w 100 procentach przekonany o winie Schumachera, ale nie złożył protestu, bo nadal był w żałobie po śmierci Senny.

- Mam najwyższy szacunek dla Michaela Schumachera. Był znakomitym kierowcą i znakomitą osobą. Ale każdy, kto obejrzy film z Adelajdy, zobaczy, że samochód Michaela został w pewien sposób uszkodzony. Musiał wiedzieć, że nie da się już tym jechać. A kiedy zobaczył Damona, który wcześniej był prawdopodobnie 4 lub 5 sekund za nim, skręcił w prawo. I wjechał prosto w bok samochodu Damona. Każdy, kto wiedział cokolwiek o prowadzeniu samochodów wyścigowych, wiedział, że Michael celowo wyeliminował Damona z tego wyścigu – powiedział Head w sierpniu tego roku w podcaście "Beyond the Grid".

Co do winy Schumachera podzieleni byli nawet komentatorzy tamtego wyścigu. Murray Walker utrzymywał, że Schumacher nie spowodował kolizji, a przynajmniej nie zrobił tego z premedytacją. Z kolei współkomentujący byli kierowcy F1 Jonathan Palmer i Barry Sheene trwali na stanowisku, że kraksa była tylko i wyłącznie winą Schumachera. W 2003 roku BBC przeprowadziło badanie wśród kibiców, aby wskazać najbardziej niesportowe zachowania w historii. Wypadek spowodowany przez Schumachera znalazł się na liście obok takich zdarzeń jak "ręka Boga" Maradony czy odgryzienie ucha Evandera Holyfielda przez Mike'a Tysona.

Sędziowie mogą zdyskwalifikować Lewisa Hamiltona z wyników kwalifikacjiHamilton zdyskwalifikowany?! Sędziowie czekają na dowody. Wielkie zamieszanie w F1

A co na ten temat sądził sam Damon Hill? Anglik unikał zaangażowania w protesty, ale w końcu po latach wyraźnie oskarżył Schumachera o celowe wjechanie w niego. Najdobitniej dał o tym znać w swojej autobiografii "Watching My Wheels". Opisuje sytuację, do której doszło następnego dnia po GP Australii.

- Michael i ja byliśmy w tym samym hotelu. Następnego ranka widziałem, jak je śniadanie i podszedłem do niego, aby uścisnąć mu dłoń i powiedzieć "dobra robota". Chciałem zobaczyć, czy spojrzy mi w oczy. Nie powiedział wiele. Połowa mnie miała nadzieję, że to będzie dla niego okropny moment, ale jego ciężko zaskoczyć – napisał Damon Hill. Niemiec oczywiście wszystkiemu zaprzeczał, dodając, że zważywszy na kapitalny początek sezonu w jego wykonaniu, nikt nie może kwestionować tego, że zasłużył na tytuł.

Z perspektywy czasu pretensje do siebie może mieć również Hill, który "podpalił się", aby wyprzedzić Schumachera natychmiast, zamiast poczekać na stosowny moment. Jeżeli bolid Niemca rzeczywiście był uszkodzony, to taka szansa na pewno by się trafiła. Inna sprawa, że Hill przekonuje: nie widziałem, że Schumacher uderzył w ścianę. Wjechał w zakręt już, kiedy Niemiec wracał na tor i widział go jedynie na poboczu, myślał, że wyjechał na trawę. Gdyby wiedział o uderzeniu w ścianę, być może wszystko potoczyłoby się nieco inaczej. Zamiast tego do dzisiaj trwają dyskusje, czy pierwszy z siedmiu tytułów mistrza świata Michaela Schumachera został zdobyty zgodnie z zasadami fair play. Damonowi Hillowi pozostało drugie miejsce, choć ma na swoim koncie tytuł mistrza świata wywalczony w 1996 roku.

Więcej o: