"Afera DRS" w Formule 1. Wojna totalna Red Bulla z Mercedesem! Już nie tylko o mistrzowski tytuł

Jakub Balcerski
To wydarzenie z pewnością przejdzie do najnowszej historii Formuły 1. Walka o tytuł mistrzowski pomiędzy Red Bullem a Mercedesem i Maxem Verstappenem a Lewisem Hamiltonem nabrała nowego tempa dzięki możliwym karom dla obu kierowców po kwalifikacjach do sprintu Grand Prix Sao Paulo. "Afera DRS" rozpoczęła się przez jeden element samochodu niemieckiego zespołu.

"Afera DRS", jak media nazywają zamieszanie wokół Lewisa Hamiltona i Maxa Verstappena po kwalifikacjach do sprintu Grand Prix Sao Paulo, jeszcze bardziej rozgrzała i tak już gorące nastroje odnośnie walki kierowców i ich zespołów - Mercedesa i Red Bulla - o tytuły mistrzów świata kierowców i konstruktorów tego sezonu Formuły 1

Zobacz wideo F1 2021 - zobacz pierwsze wideo z gry

Hamilton i Verstappen mogą zostać ukarani. Sędziowie poczekają na nowe dowody

Najpierw pojawiła się informacja, że sędziowie dopatrzyli się nieprawidłowości w szerokości szpary tworzonej przez lotki tylnego skrzydła bolidu Hamiltona przy korzystaniu z systemu DRS pomagającego kierowcom wyprzedzać. Brytyjczykowi wciąż grozi nawet kara dyskwalifikacji z wyników wygranych przez niego piątkowych kwalifikacji, ale wezwany do sędziów został także Verstappen.

W przypadku Holendra chodzi o to, że dotykał obu bolidów - swojego i Hamiltona - po zakończeniu rywalizacji, co jest zabronione przez zasady parku zamkniętego (bolidy nie mogą być wyraźnie zmieniane od początku kwalifikacji, a także zabroniona jest obecność przy nich osób trzecich - innych niż oficjele FIA). Decyzja w sprawie ewentualnego ukarania kierowców zapadnie w sobotę rano, po przesłuchaniu Verstappena przez sędziów, które zaplanowano na 9:30 czasu brazylijskiego, czyli 13:30 czasu polskiego. Jego wyjaśnienia uważane są za możliwe nowe dowody w sprawie. 

AKTUALIZACJA, sobota 13 listopada, 18:20: Lewis Hamilton został zdyskwalifikowany z wyników kwalifikacji. Max Verstappen dostał jedynie reprymendę, a Red Bull musi zapłacić karę 50 tysięcy euro. Więcej o sprawie piszemy tutaj.

Lewis Hamilton miał zbyt szeroko otwarte tylne skrzydło podczas kwalifikacji do sprintu na Grand Prix Sao Paulo?Lewis Hamilton zdyskwalifikowany! Ta decyzja może odmienić walkę o tytuł F1

Tylne skrzydło? Nic nowego, ale to tu Mercedes i Red Bull wciąż szukają przewagi

Sprawa tylnego skrzydła Mercedesa nie jest niczym nowym w tym sezonie - już w maju i czerwcu zrobiło się głośno o rozwiązaniu zapewniającemu niemieckiemu zespołowi spłaszczenie skrzydła w odpowiednich miejscach danego toru. Wszystko ze względu na zapis regulaminowy o zakazie "elastycznych" części aerodynamicznych w samochodach. Red Bull odpowiedział podobnym rozwiązaniem, ale FIA już badała sprawę i po GP Azerbejdżanu zaostrzyła przepisy dotyczące elementów. 

Pokaz siły Hamiltona, ale ma problem, który zniszczy cały jego wysiłekPokaz siły Hamiltona, ale ma problem, który zniszczy cały jego wysiłek

Każdy nowy pomysł, albo rozwiązanie dające możliwość na zyskiwanie w czasie korzystania ze skrzydła nawet dodatkowych setnych sekundy jest dla obu zespołów na wagę złota. 

Red Bull zgłosił skrzydło Mercedesa do FIA. I tak zaczął się chaos

Stąd nikogo nie zdziwiła zatem informacja, którą podał magazyn "Auto Motor und Sport" - jeszcze przed początkiem piątkowych kwalifikacji Red Bull przygotował "stos dokumentów" potwierdzających, że tylnego skrzydło w bolidzie Mercedesa za mocni się ugina i przekazał je do FIA. W wyniku kolejnych wydarzeń - wskazaniu nieprawidłowości w bolidzie Hamiltona i po filmiku z Verstappenem "majsterkującym" przy obu samochodach - zaczął się chaos.

Zhou będzie jeździł w Alfa Romeo w 202022 roku?Wydało się! Kubica już wie, że został na lodzie. "Pierwszy"

Teraz pojawiają się spekulacje. Przede wszystkim wskazania, że skoro Verstappen mógł wiedzieć o sprawie przekroczenia granicy szerokości szpary w Mercedesie, to mógł albo chcieć coś zmienić w ustawieniach obu skrzydeł (małe szanse na zrobienie coś takiego przez kierowcę), albo chcieć obserwować je dla zdobycia jeszcze większej wiedzy dla zespołu. W przypadku Hamiltona zysk byłby oczywisty i dotyczył przewagi, którą w piątek pod względem tempa kwalifikacyjnego miał nad Verstappenem największą od ponad roku. Szerokość szpary pomiędzy lotkami pozwalającymi na skorzystanie z systemu DRS miała być większa niż regulaminowe 85 mm.

Co ciekawe, w mediach społecznościowych od razu przytoczono fragment z jednego z vlogów przygotowanych kiedyś przez zespół Astona Martina, w którym mechanicy tłumaczą, na czym polega mierzenie szpary i pokazują, jak się odbywa. Mierzy się je specjalnym przyrządem właśnie o szerokości 85 mm, który jeśli będzie się zatrzymywał w pewnych miejscach otwartego tylnego skrzydła, znaczy, że konstrukcja jest poprawna. Jeśli jednak przyrząd się nie zatrzyma, mamy do czynienia z nielegalnym skrzydłem. W mediach społecznościowych pojawiał się też dziwny filmik pokazujący dziwne zachowanie tylnego skrzydła u Maxa Verstappena, ale u niego ten element podobnie, jak u dwunastu innych kierowców sprawdzanych przez FIA obok samochodów Holendra i Brytyjczyka, nie wykryto nieprawidłowości.

Wojna totalna szefów. Obsesja Hornera na punkcie pokonania dominatora Wolffa

"Afera DRS" może mieć swoje długofalowe skutki zarówno dla weekendu GP Sao Paulo, jak i całej walki o mistrzowskie tytuły w tym sezonie. Nie chodzi tylko o kwestie sportowe i zysk, jaki może stworzyć dla Red Bulla, czy Mercedesa. Szef tego pierwszego Christian Horner, zdaje się mieć obsesję na punkcie pokonania szefa niemieckiej ekipy, Toto Wolffa. Po ośmioletniej dominacji Mercedesa w mistrzostwach konstruktorów nie ma się co dziwić, ale widać, że ta rywalizacja powoli wychodzi już poza sport. 

Robert Kubica z nadzieją na częstszą jazdę bolidem. Ważna zmiana w F1Astronomiczne pieniądze. "Alfa Romeo nie może zignorować takiej oferty". Maleją szanse Roberta Kubicy

Wcześniej nawet w przypadku tylnego skrzydła były tylko domysły, sugerowanie, a kluczowe działania i tak musiała podjąć FIA. Tym razem to Red Bull podsunął jej konkretne działania pod nos, a Mercedes odpowiedział na nie oprotestowaniem zachowania Maxa Verstappena. To zapowiada długą batalię Hornera i Wolffa w końcówce sezonu. Zaczęła się pomiędzy nimi wojna totalna o władzę nad F1 przed sezonem 2022, który przyniesie wielkie zmiany, ale także ku realizacji wielkich ambicji obu szefów zespołów. I nic tej rozgrywki już nie powstrzyma.

Więcej o: