Słodko-gorzkie pole postion dla Ferrari! Czekali ponad 500 dni, ale Leclerc rozbił bolid! Fatalny wynik Hamiltona!

Charles Leclerc okazał się najlepszy w kwalifikacjach do wyścigu o GP Monako Formuły 1, ale tuż przed ich zakończeniem, gdy kończył swoje ostatnie okrążenie, rozbił bolid. Kierowca Ferrari sprawił zatem, że pierwsze od ponad 500 dni pole position dla włoskiego zespołu jest bardzo słodko-gorzkie. Dopiero siódme miejsce w sesji przypadło siedmiokrotnemu mistrzowi świata z Mercedesa, Lewisowi Hamiltonowi.

Ferrari było szybkie już od początku jazdy w Monako, a więc od czwartkowych sesji treningowych. W drugim treningu Charles Leclerc wygrał przed Carlosem Sainzem i eksperci zaczęli się zastanawiać, czy włoski zespół faktycznie nie przywiózł na legendarny obiekt najszybszego bolidu w stawce. 

Zobacz wideo F1 może wprowadzić zmiany po wypadku Grosjeana. Nie wszystko zadziałało

Leclerc najszybszy w kwalifikacjach, ale skończył je wypadkiem

W trzecim treningu obaj kierowcy Scuderii przegrali tylko z Maxem Verstappenem z Red Bulla i wiadomo było, że podczas kwalifikacji będą szybcy. Podczas dwóch pierwszych części czasówki prezentowali się dobrze i bez problemów awansowali do ostatecznej walki w Q3. Tam Leclerc ustanowił najlepszy czas pierwszego przejazdu - 1:10:346, a Sainz był czwarty (1:10:611). 0,2 sekundy tracili do Leclerca drugi Max Verstappen i trzeci Valtteri Bottas. Pozostawał jednak ostatni, decydujący przejazd. 

Nicolas Latifi i Mick Schumacher rozbili swoje bolidy podczas trzeciego treningu przed kwalifikacjami GP MonakoDwa rozbite bolidy w Monako. "Pocałował" barierę, a później był tylko pasażerem [WIDEO]

I to w nim wydarzyło się coś niesamowitego: Leclerc kończył sekcję "Basenu", pokonując zakręty 15 i 16, ale zahaczył o barierę, uszkodził zawieszenie swojego lewego przedniego koła i zakończył kwalifikacje, uderzając w drugą barierę na końcu zakrętu. Jego bolid był bardzo zniszczony, a stewardzi zdecydowali, że wywieszą czerwoną flagę i nie wznowią już sesji. 

Słodko-gorzkie pole position dla Ferrari! Verstappen był wściekły! "K**wa, no!"

To oznaczało, że pole position zdobył Charles Leclerc. Po raz pierwszy od 574 dni z pierwszego pola do wyścigu F1 wystartuje samochód Ferrari - w październiku 2019 roku w Meksyku wówczas także był to Leclerc. Dla Monakijczyka domowe pole position było jednak bardzo słodko-gorzkie. Uszkodzenia samochodu przed niedzielnym wyścigiem są bardzo duże i naprawa zajmie zespołowi sporo czasu, a także zabierze sporo środków wydawanych na dodatkowe części.

Kobiety pracujące przy F1 przerywają milczenie. "To jakaś forma prostytucji. Jesteśmy towarem, ozdobą"

Gdy Leclerc rozbił bolid w końcówce swojego okrążenia, na szybkim kółku był Max Verstappen. Jego reakcja na wydarzenie z szesnastego zakrętu była bardzo ostra. "K**wa mać! K**wa, no!" - krzyczał Verstappen, gdy zauważył czerwoną flagę i wiedział, że to dla niego koniec walki o pole position. "Leclerc uderzył w barierę w zakręcie nr 16" - zakomunikował jego inżynier, a Holender odpowiedział: To miało być to okrążenie! Co za g**no! Ale się wkurzyłem!

Leclerc rozbił się specjalnie? Jego błąd sprawi Ferrari spory problem przed wyścigiem

Po kraksie Leclerca od razu pojawiły się nawiązania do przeszłości. W ostatnich kilkunastu latach zdarzało się, że na tak ciasnym torze kierowcy, którzy prowadzili w ostatniej części kwalifikacji, kończyli ją ze względu na swoje problemy z samochodem lub zbyt szerokie wyjazdy, powodując, że inni kierowcy musieli przerwać swoje szybkie okrążenia. Tak było w przypadku Michaela Schumachera w 2006, czy Nico Rosberga w 2014 roku.

"Klub dzieci miliarderów". Lewis Hamilton grzmi nt. sytuacji w Formule 1

- Gdybym chciał to zrobić specjalnie, na pewno nie uderzyłbym w barierę tak mocno, rozbijając nasz bolid - broni się Charles Leclerc. I ma rację. Swoim błędem stworzył dla Ferrari spory problem przed niedzielnym wyścigiem. Choć wiadomo, że pole position na tak trudnym torze do wyprzedzania jak w Monako, jest bezcenne.

Fatalny wynik zaliczył za to Lewis Hamilton. Brytyjski siedmiokrotny mistrz świata zmagał się podobnie, jak Valtteri Bottas z problemami z samochodem Mercedesa, w którym w ostatnim momencie przed kwalifikacjami zmieniano ustawienia. Hamilton osiągnął czas aż o 0,7 sekundy gorszy od Leclerca.