Hamilton zmartwychwstał, ale Verstappen i tak zdetronizował Mercedesa! Ten wyścig miał wszystko

Jakub Balcerski
Ten wyścig miał wszystko! Zwycięstwo Maxa Verstappena, który zaczyna udowadniać, że to Red Bull ma lepszy samochód od Mercedesa w tym sezonie, czy potężną kraksę Valtteriego Bottasa i George'a Russella. Do tego podium dla Lewisa Hamiltona, który po wypadnięciu z toru w połowie rywalizacji zmartwychwstał i w końcówce wyprzedził Lando Norrisa, który wyrównał swój najlepszy wynik w karierze, a także świetną dyspozycję Ferrari. GP Emilii-Romagni na torze Imola dostarczyło kibicom niewiarygodnych emocji!

Wyścig na torze Imola zawsze oznacza jedno: mało wyprzedzeń. Klasyczny włoski obiekt zazwyczaj gwarantuje niewielką liczbę wyprzedzeń, co przekłada się na niewiele emocji podczas wyścigów, a znacznie więcej podczas kwalifikacji. Ale wszystko zmieniło się przez opady deszczu przed startem. 

Zobacz wideo F1 może wprowadzić zmiany po wypadku Grosjeana. Nie wszystko zadziałało

Szalony wyścig o GP Emilii-Romagni. Verstappen wyprzedził Hamiltona tuż po starcie

Ten namieszał już podczas dojazdu kierowców na pola startowe. Z toru wypadł Fernando Alonso, który uderzył w barierę i uszkodził przednie skrzydło, a także podłogę w swoim samochodzie. Oponę przebił także Valtteri Bottas, a już na polach pojawiły się spore problemy z hamulcami zawodników Astona Martina. Dymiły te u Lance'a Strolla, ale samochód jego i Sebastiana Vettela ostatecznie udało się doprowadzić do stanu, który pozwalał na start w wyścigu. 

twitter.com/VetteleclercChaos przed startem na Imoli! Kraksa Alonso, Bottas z przebitą oponą, płonące hamulce Strolla

Rywalizacja rozpoczęła się jeszcze podczas opadów deszczu na mokrym torze. Najpierw odczuł to zdobywca pole position, Lewis Hamilton. Brytyjczyk wystartował słabo i już na pierwszych metrach zaczął tracić dystans do kierowcy Red Bulla, Maxa Verstappena. Holender wyprzedził go w szykanie Variante Tamburello, a wypchnięty na pobocze bolid Hamiltona został podbity na tarkach i doszło do uszkodzenia elementu przedniego skrzydła, przez które Hamilton traciłby sporo czasu na pierwszych okrążeniach. Szczęśliwie dla niego doszło do neutralizacji - z toru wypadł i rozbił swój bolid Nicolas Latifi z Williamsa. 

Po wznowieniu rywalizacji Hamilton wciąż był drugi, ale po kilkunastu okrążeniach Verstappen zaczął tracić swoją przewagę, a tor przesychał. Red Bull podjął decyzję o podcięciu strategii Mercedesa i ściągnął Holendra do boksu po slicki. Hamilton zjechał po opony na suchy tor okrążenie później, ale jego postój trwał długo - cztery sekundy. To sprawiło, że wrócił na tor około 2,5 sekundy za Verstappenem. Ten przyspieszał, a Hamilton nie najlepiej radził sobie na wciąż miejscami dość mokrym torze Imola. I wtedy, w połowie dystansu wyścigu, zdarzyło się coś, co wywróciło jego przebieg.

Potężny błąd Hamiltona mógł zakończyć jego wyścig. Ale zmartwychwstał!

Hamiltonowi nie udało się zmieścić w jednym z zakrętów i znalazł się w żwirowej pułapce. Próbował wrócić na tor, ale najpierw wycofał bolid, a potem wbił się przednim skrzydłem w barierę z opon. W tamtym momencie wydawało się, że to dla niego koniec wyścigu, ale zrobił to jednak na tyle delikatnie, że chwilę później zdołał jeszcze wrócić na tor. W głowach większości kibiców i ekspertów był już jednak skreślony - jego szanse na zwycięstwo były minimalne, a strata do liderów ogromna. A musiał jeszcze zjechać do alei serwisowej. 

I ta chwila stała się kolejnym zwrotem akcji w tym szalonym wyścigu. W chwili, gdy Hamilton kierował się do pit lane na zmianę opon i wymianę przedniego skrzydła, w innym zakręcie doszło do potężnego wypadku Valtteriego Bottasa i George'a Russella. Ten drugi wyprzedzał kierowcę Mercedesa, a Fin wykonał delikatny, ale niebezpieczny ruch kierownicy w jego stronę, nie widząc, że Brytyjczyk jest tuż obok niego. Przez to Williams Russella już bez kontroli zawodnika uderzył w Bottasa i przez to obaj kierowcy skończyli udział w wyścigu. A dla Hamiltona pojawiła się ogromna szansa - najpierw wprowadzono samochód bezpieczeństwa, a następnie wywieszono czerwoną flagę i przerwano wyścig. To pozwoliło mu na lotny restart z dziewiątej pozycji i bez wielkich strat do czołowych kierowców, jakie miał tuż po wypadnięciu z toru. Hamilton po prostu zmartwychwstał.

Kraksa i starcie George'a Russella z Valtterim Bottasem chwilę po niejWściekły Russell ruszył do Bottasa! "Co to k**** było?!" [WIDEO]

Norris walczył z siedmiokrotnym mistrzem świata i znów stanął na podium!

Tuż przed wznowieniem rywalizacji bliski wypadnięcia z toru był Verstappen, ale Holender cudem opanował bolid po sporym uślizgu. A po restarcie wykrystalizował się trzeci bohater tego wyścigu na Imoli - Lando Norris. Brytyjczyk z McLarena szybko wyprzedził drugiego Charlesa Leclerca z Ferrari i długo jechał tylko za Verstappenem. Ten jechał już w swojej lidze, ale pojawiła się szansa, żeby Norris poprawił swój najlepszy wynik w karierze - do tej pory było nim trzecie miejsce podczas GP Austrii otwierającym zeszły sezon. 

Wtedy Hamilton był już piąty. Awansował o cztery pozycje niedługo po starcie, bo był o wiele szybszy od Lance'a Strolla, czy Daniela Ricciardo. Później pokonał także Carlosa Sainza i Charlesa Leclerca. Poza Verstappenem, który prowadził o blisko 20 sekund przed innymi był przed nim tylko Norris. Kierowca McLarena długo bronił się przed siedmiokrotnym mistrzem świata, ale na trzy okrążenia przed końcem musiał się poddać. - Był dla mnie za szybki - powiedział do swojego inżyniera, gdy Hamilton awansował na drugą pozycję. 

Hamilton zdobył pole position. Sensacyjny występ Sergio Pereza w kwalifikacjachHamilton zdobył pole position. Sensacyjny występ Sergio Pereza w kwalifikacjach

Na taki sezon Formuły 1 czekali fani. Wielkie widowisko zapowiedzią kapitalnej rywalizacji do końca?

Tak zakończyło się wariackie GP Emilii-Romagni. Zwycięstwo Maxa Verstappena, choć odniesione w nietypowych okolicznościach, dowiodło, że w wielu momentach wyścigu bolid przygotowany na ten sezon przez Red Bulla nie tylko walczy z Mercedesem, ale jest i w stanie być znacznie szybszym od konstrukcji niemieckiego zespołu. Austriacki zespół przegrał z Mercedesem podczas GP Bahrajnu, ale teraz zaprezentował niesamowitą dyspozycję. Z kolei Hamilton potwierdził, że jest wielki - przeszedł drogę od wypadnięcia z toru w najgorszym momencie do kolejnego podium w karierze. Lando Norris dał popis jako młody kierowca, który nie boi się zaryzykować i do końca walczyć z o wiele bardziej doświadczonym kierowcą, który okazał się od niego jedynie minimalnie lepszy. A do tego musimy dodać jeszcze wiele starć na torze, kolizji i wypadków, a także niespodzianki w reszcie stawki. To choćby świetna dyspozycja Ferrari - czwarte miejsce Leclerca i piąte Sainza po miesiącach fatalnej jazdy niemalże co weekend, albo odległa pozycja partnera Verstappena, Sergio Pereza, który popełnił w niedzielę wiele błędów.

Na taką Formułę 1 fani czekali. Jeśli tak ma wyglądać cały ten sezon, to nie tylko nawiąże do niezwykłych rywalizacji z 2012, 2010 czy 2008 roku, ale może je zdecydowanie przebić. Zwłaszcza jeśli Red Bull nadal będzie tak naciskał na Mercedesa. W końcu Lewis Hamilton (44 punkty) pozostał liderem klasyfikacji generalnej kierowców tylko dzięki najszybszemu okrążeniu, które w końcówce zgarnął sprzed nosa Verstappenowi (43 punkty). Kolejny wyścig zaplanowano na niedzielę, 2 maja w Portugalii na torze w Portimao.