Grosjean nie krzyczał "k***a!" przed wypadkiem. Netflix manipuluje wypowiedziami

Jakub Balcerski
Trzeci sezon serialu "Drive To Survive" Netfliksa o Formule 1 dowodzi tego samego, co pozostałe. Seria w tym wydaniu jest ciekawsza i lepsza do śledzenia. Szkoda tylko, że twórcy tak bardzo chcieli stworzyć coś lepszego od rzeczywistości, że wielokrotnie ją naginają. I to w przesadzony, trudny do przyjęcia dla fana F1 sposób. Bo Romain Grosjean tuż przed swoim wypadkiem w Bahrajnie, czyli jedną z najważniejszych scen w serii w ostatnich latach, wcale nie krzyczał do swojego inżyniera "k***a!".

Pierwszy wyścig nowego sezonu Formuły 1 dał szansę tym, które obejrzeli trzeci sezon serialu dokumentalnego "Drive To Survive" o serii na Netfliksie zweryfikować, czy serial przedstawia F1 taką, jaka jest w rzeczywistości. I pomimo wspaniałej walki pomiędzy Maxem Verstappenem i Lewisem Hamiltonem aż do ostatniego okrążenia, trudno byłoby stwierdzić, że GP Bahrajnu było tak interesujące, jak dziesięć odcinków przedstawiających poprzedni sezon. 

Zobacz wideo F1 może wprowadzić zmiany po wypadku Grosjeana. Nie wszystko zadziałało

Jeden wyścig F1 nie jest jak jeden odcinek "Drive To Survive" Netflixa

"Drive To Survive" to jedna z najciekawszych sportowych propozycji Netfliksa. Większość fanów motorsportu przyklaskiwała takiej formie promocji F1. Kierowca McLarena Daniel Ricciardo mówił, że występ w serialu pomógł stać mu się rozpoznawalnym w Stanach Zjednoczonych. Natomiast jeżdżący dla teamu Alpine Esteban Ocon twierdzi, że materiał o nim jako kierowcy testowym mógł stać się jednym z argumentów za jego powrotem do stawki sprzed dwóch lat. Jego wpływ na środowisko Formuły 1 i odbiór wyścigów jest niepodważalny, ale należy zwrócić uwagę na to, jakie tworzy zagrożenie.

Kontrowersyjne zachowania kierowców F1 w zakręcie nr 4 na torze Sakhir w Bahrajnie. Lewis Hamilton 29 razy wyjechał tam poza tor (jak po lewej), a Max Verstappen wyprzedził poza torem Lewisa Hamiltona (po prawej)Wielkie kontrowersje po GP Bahrajnu. "Sędziowie nagle zmienili zdanie"

W serialu wszystko dzieje się dużo szybciej i ciekawiej niż w rzeczywistości na torze. Pojawiają się spore zwroty akcji i nie ma minuty, w której widz mógłby się bardzo nudzić. Nie ma wątpliwości: tak lepiej ogląda się Formułę 1. Tylko że w trakcie śledzenia weekendu serii jest dokładnie odwrotnie. Sytuacje, które mogłyby zaciekawić przeciętnego kibica można policzyć na palcach jednej ręki i to nimi fani fascynują się od treningów do końca wyścigu. Forma serialu upraszcza tu sprawę, ale warto podkreślić: jeśli ktoś myśli, że w Formule 1 zawsze dzieje się tyle samo, co w jednym odcinku "Drive To Survive" to mocno się zawiedzie. Serial z założenia ma dostarczyć widzowi rozrywkę, ale jednocześnie być wiernym oddaniem rzeczywistości, znalazł się w kategorii "dokument".

Verstappen: Twórcy zbyt często szukają w fabule odcinków dramatyzmu tam, gdzie nie powinni

Sami kierowcy przyznają, że to, jak ich relacje są ukazane w serialu nie zależy od nich, a od tego, co założy sobie Netflix. - Wiele spraw jest przedstawionych fałszywie. Nie do końca lubię tę serię, o wiele bardziej wolę "The Last Dance" o Jordanie. Twórcy zbyt często szukają w fabule odcinków dramatyzmu tam, gdzie nie powinni. To zrozumiałe, że chcą wywołać jak największe podekscytowanie u widzów, ale robią to w niewłaściwy sposób - mówił w grudniu zeszłego roku Max Verstappen cytowany przez serwis thesportsrush.com. Holender najczęściej pojawiał się w serii w pierwszym sezonie, a teraz jego obecność jest ograniczona do minimum. 

Robert Kubica"Kubica znalazł sobie miejsce na ujście ekscytacji i pasji. Cieszę się, że pozostaje realistą"

Jak wygląda sztuczne budowanie napięcia, o którym mówi Verstappen? Chodzi przede wszystkim o tworzenie tez mających niewielki związek z rzeczywistością i podciąganiem pod nie niemalże każdego zdarzenia na torze. W trzecim sezonie najlepiej widać to na dwóch przykładach z ósmego odcinka. W wątku o niepowodzeniach Ferrari, do jednej z kolizji pomiędzy kierowcami Scuderii, Charlesem Leclerkiem a Sebastianem Vettelem zastosowano wiadomość z radia przekazaną przez Vettela w wyścigu o GP Brazylii poprzedniego sezonu. Natomiast, gdy opowiadana jest historia rzekomej rywalizacji pomiędzy Carlosem Sainzem a Lando Norrisem, gdy na ekranie widać scenę walki obu kierowców podczas GP Styrii, użyte jest zdanie, które nigdy w tamtym momencie nie padło. To kwestia Norrisa z jednego z kolejnych wyścigów - "Po prostu skręcił w moją stronę, co on próbował zrobić?!", która nie była reakcją na ruch Sainza, a kierowcy z innego zespołu. To już bezczelna i głupia manipulacja relacjami pomiędzy zawodnikami.

Grosjean przed wypadkiem nie powiedział "k***a!" do swojego zespołu. Jedna z najważniejszych scen ostatnich lat w F1 przerysowana

Wyjątkowo niesmacznie momentami wyglądał także odcinek dziewiąty opisujący wypadek Romaina Grosjeana podczas GP Bahrajnu. W rzeczywistości Francuz wydostał się z płonącego bolidu w około 28 sekund, a informacje o tym, że poza poparzeniami nic groźnego mu się nie stało, zaczęły docierać do kibiców i dziennikarzy maksymalnie półtorej minuty po wypadku. W serialu Netflixa sytuacja została ukazana tak, jakby sam kierowca pozostawał w bolidzie więcej niż minutę, a cała akcja wydobywania go stamtąd trwała około pięciu. Przerysowano jedną z najważniejszych scen ostatnich lat w Formule 1.

Skupiono się na dramaturgii, jaką wywołał wypadek kierowcy Haasa, a nie przebiegu zdarzeń. A to właśnie on w listopadzie 2020 roku wywarł największe wrażenie na kibicach F1 i osobach, które po prostu chciały się dowiedzieć o przyczynach zdarzenia i stanie zdrowia Grosjeana. W dodatku, gdy pokazany został moment uderzenia Grosejana w barierę za zakrętem numer trzy toru Sakhir, dodano tam nieprawdziwą i niepotrzebną wypowiedź. Francuz według sceny w serialu miał powiedzieć "k***a!" tuż przed wypadnięciem z toru. W rzeczywistości nie odezwał się do swojego inżyniera przez radio, a przynajmniej nie zostało to ujawnione. 

Robert Kubica w bolidzie Alfy Romeo Racing OrlenRobert Kubica "odwalił kawał dobrej roboty. Każdy w F1 chciałby takiego sponsora jak Orlen"

"Drive To Survive" może pomóc Formule 1 uwieść kogoś, kto nie miał dotychczas nic wspólnego z tym środowiskiem. Netflix sprawił, że F1 wygląda tam lepiej niż w rzeczywistości, ale jeśli tworzy taki obraz za pomocą manipulacji i podkoloryzowaniu wątków, to wręcz obrzydza śledzenie go fanom poszczególnych kierowców i zespołów. I tu nie pomogą już nieujawniane nigdzie indziej wypowiedzi kierowców, odtworzenie świetnego klimatu zeszłego sezonu czy sceny, które pozwalają kibicom wczuć się w rolę człowieka wewnątrz padoku. W wielu opiniach pojawia się wskazanie, że trudno odczuwać pełną radość z oglądania czegoś aż tak pozbawionego autentyczności, jak trzeci sezon serialu.  

Więcej o: