Hamilton przeszedł do historii. "Nigdy nie zniżył się do brudnych chwytów Schumachera"

36 lat temu o mistrzowski tytuł na torze Estoril w Portugalii walczyli Niki Lauda i Alain Prost. Ostatecznie o 0,5 punktu zwyciężył Lauda. Rok później Ayrton Senna wygrał pierwszy wyścig F1 w karierze. W tym roku kierowcy po raz pierwszy zawitali na tor Portimao, gdzie Lewis Hamilton pobił rekord 91. zwycięstw Michaela Schumachera, zrobił sus w stronę siódmego, mistrzowskiego tytułu, a Mercedes praktycznie zapewnił sobie kolejny tytuł wśród kosntruktorów.

Porywisty wiatr i asfalt gładki, jak wypastowana podłoga w muzeum sprawiły, że kierowcy ślizgali się niemiłosiernie od pierwszego okrążenia. Sensacyjnym liderem już po kilku zakrętach został Carlos Sainz z McLarena, a Kimi Raikkonen z 17 miejsca na starcie przebił się na szóstą pozycję. Taka była różnica w starcie na miękkich i na pośrednich oponach. W miarę upływu czasu i przejechanych okrążeń wszystko zaczęło wracać do normy. Co prawda Valteri Bottas objął prowadzenie i mógł mieć nadzieję na 15 zwycięstwo w karierze, ale zapomniał o tych planach powiedzieć Lewisowi Hamiltonowi. Brytyjczyk po raz kolejny pokazał, że jest mistrzem w zarządzaniu oponami, poczekał aż te w samochodzie Bottasa zaczną się poddawać i wyprzedził go, jak juniora. Na mecie miał ponad 25 sekund przewagi.

Zobacz wideo Honda wycofuje się z F1. Co to oznacza dla teamów startujących w wyścigach?

Rozpaczliwe komunikaty Bottasa o innej strategii i szukanie sposobów na Hamiltona nie mają sensu. Kiedy Lewis jest w formie, nic nie może go zatrzymać. - Co powiedziałby dzisiejszy Lewis, temu młodemu, który oglądałby moment bicia rekordu Michaela Schumachera? - zapytał go Johnny Herbert, były kierowca F1, ekspert telewizji Sky. - Nigdy by w to nie uwierzył, to wydaje się tak nierealne. Pamiętam pierwszą wygraną, później przyszło wyrównanie kolejnych rekordów. Ale nigdy bym nie pomyślał, że znajdę się w takim miejscu - mówił poruszony Hamilton. Krok po kroku zrównywał się z największymi w historii Formuły 1. 13 wygranych Alberto Ascariego, 24 Juana Manuela Fangio, 25 Jimiego Clarka, 27 Jackiego Stewarta, 51 Alaina Prosta i w końcu 91 Michaela Schumachera. Z tych wszystkich wielkich kierowców już tylko Prost i Stewart mogą mu pogratulować osobiście. 

Lewis kontra Schumi

Oczywiście pobicie kosmicznego rekordu Schumiego wywołało dyskusję. Kto zrobił to szybciej (do 91 zwycięstw Schumacher potrzebował 247 wyścigów, Hamilton 261), kto miał lepsze samochody, kto bardziej wymagających partnerów w zespole. - Nie patrzę na te statystyki. O niektórych nawet nie wiem, że istnieją. Skupiam się na walce o kolejne wygrane, na pracy z zespołem i robieniu postępów. Nie czuję, że jestem u szczytu możliwości. Cały czas nad sobą pracuję - wyznał Hamilton w Portugalii.

Na pewno nie zbliżyłby się do tych rekordów, gdyby nie aż tak wyraźna dominacja Mercedesa od 2014 roku. Tyle że to już nie jest jego zmartwienie. Dostał smoka i nie zawahał się go użyć. Murray Walker, legendarny komentator Formuły 1 w Wielkiej Brytanii, zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt - Hamilton nigdy nie zniżył się do tak brudnych chwytów, jakie stosował Schumacher. A tych nie brakowało: celowe staranowanie Damona Hilla oraz Jaquesa Villenueva w walce o mistrzowski tytuł, zaparkowanie samochodu w zakręcie Rascasse w Monako, by Fernando Alonso nie mógł poprawić czasu w kwalifikacjach, czy próba wepchnięcia na ścianę Rubensa Barichello, byłego pomocnika w Ferrari, przy ponad 300 kmh na Hungarroringu. Fani Schumachera i Hamiltona będą się ścierać i udowadniać racje, ale nie zmieni to zapisów w księgach rekordów. 

Powrót na Imolę

Formuła 1 przenosi się teraz na legendarny tor, na Imolę. Miejsce wyjątkowe ze względu swoją historię i tragiczną śmierć Ayrtona Senny oraz Rolanda Ratzenbergera. Mercedes niemal na pewno zapewni tam sobie siódme mistrzostwo konstruktorów. Niesamowicie zacięta walka toczy się za to za ich plecami. Racing Point, McLaren i Renault rywalizują o trzecią pozycję, co przekłada się nie tylko na prestiż, ale także na znacznie wyższe premie na koniec sezonu. Dzieli ich w tym momencie zaledwie 6 punktów, więc każdy punkt jest na wagę wspomnianych milionów.

Portimao od Imoli dzieli prawie 2,5 tys. km, co sprawia, że aktywności na torze ograniczono do dwóch dni. Zrezygnowano z piątkowych treningów, sobotnia sesja zostanie przedłużona do 90 minut, a później kierowców czekają kwalifikacje w sobotę i wyścig w niedzielę. 

Przeczytaj także:

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1