Dyrektor F1 oburzony słowami Lewisa Hamiltona. "To naprawdę obraźliwe"

- Wypadek to nie wina Valtteriego Bottasa. Odpowiedzialni są ci, którzy podejmują decyzję - powiedział o karambolu na GP Toskanii Lewis Hamilton, mistrz świata Formuły 1, cytowany przez "Motorsport'. - To naprawdę obraźliwe - odpowiedział mu Michael Masi.

90. zwycięstwem Lewisa Hamiltona zakończył się szalony wyścig o Grand Prix Toskanii na torze Mugello. Ten wyścig przejdzie do historii, nie tylko dlatego, że były to pierwsze zawody na torze Mugello. Co się działo w ten weekend? Już na pierwszym okrążeniu na torze zrobił się spory bałagan. W żwirowej pułapce przy zakręcie numer 4 wylądowali: zwycięzca sprzed tygodnia Pierre Gasly z Alpha Tauri oraz Max Verstappen z Red Bulla, mający nadzieję na walkę z Mercedesami. Ale to było tylko preludium do koncertu chaosu, który wydarzył się kilka okrążeń później. Po uprzątnięciu rozbitych samochodów i połamanych części, wyścig wznowiono ze startu lotnego za samochodem bezpieczeństwa. Zdaniem Lewisa Hamiltona, winę za karambol (z udziałem Kevina Magnussena, Antonio Giovinazziego, Carlosa Sainza i Nicholasa Latifiego) ponosi dyrekcja wyścigu.

 

- Wypadek to nie wina Valtteriego Bottasa. Odpowiedzialni są ci, którzy podejmują decyzję. Ale nie wiem, kto konkretnie. Można starać się, aby restart był bardziej ekscytujący, ale chyba wszyscy widzieliście do czego to prowadzi. Kierowcy są narażeni na ogromne ryzyko. Warto to wszystko przemyśleć - powiedział Hamilton po wyścigu.

- To nie ma nic wspólnego z pradą. Bezpieczeństwo zawsze dla nas było najważniejsze. Jako dyrektor wyścigowy i delegat ds. bezpieczeństwa zajmuje się pilnowaniem tego, aby wyścig odbył się w bezpiecznych i sprawiedliwych warunkach. Takie komentarze są naprawdę obraźliwe - odpowiedział Hamiltonowi Michael Masi, dyrektor wyścigowy F1.

Hamilton w drodze po rekord F1

Hamiltonowi brakuje jednego zwycięstwa do wyrównania rekordu wygranych Michaela Schumachera (91.). Alexandrowi Albonowi udało się zdobyć pierwsze w karierze podium, bo przyjechał nieco za Valtterim Bottasem, który już po raz trzeci w tym sezonie zajął drugie miejsce.

Przeczytaj też: