"Jechałem jak szalony, myślałem, że się rozbiję". Pierre Gasly dokonał niemożliwego

Ostatni rok był dla Pierra Gasly'ego koszmarny. Najpierw został zdegradowany z Red Bulla do Toro Rosso, bo nie radził sobie z presją, później stracił przyjaciela, Anthoine'a Huberta, który zginął w koszmarnym wypadku F2 na torze Spa, a niedawno złodzieje okradli mu dom i zabrali wszystkie pamiątki z kariery wyścigowej. Tymczasem Francuz od początku sezonu jeździ jak natchniony i sensacyjnie wygrał GP Włoch na torze Monza.

Gromadzenie nowych pamiątek zaczął od tytułu dla kierowcy dnia, tydzień temu w Belgii. Nigdy by mu pewnie nie przyszło do głowy, że w tym sezonie stanie przed szansą wygrania wyścigu. Wygrane są zarezerwowane dla kierowców Mercedesa, ewentualnie dla Maxa Verstappena z Red Bulla. Wszyscy inni ścigają się w niższej lidze. Tymczasem Monza zgotowała fanom Formuły 1 bajkowy scenariusz. Faworyci mieli problemy, a zwycięstwo zgarnął kopciuszek. Nawet Włosi mieli coś na otarcie łez po koszmarnym występie Ferrari. Zespół Alpha Tauri, w barwach którego jeździ Gasly, ma przecież siedzibę w Faenzy, we Włoszech. Na Monzy odegrano więc włoski hymn. 

Zobacz wideo Ferrari ma sposób na poprawę wyników. Chcą eksperta, który współtworzył siłę Mercedesa

Wielkie problemy faworytów

Kolejni faworyci odpadali w zaskakujących okolicznościach. Valtteri Bottas fatalnie wystartował i utknął na 7. miejscu, nie mogąc poradzić sobie z kolejnymi rywalami. - Z tym trybem silnika nie da się ścigać - narzekał przez radio. Od GP Włoch kierowcy muszą stosować to samo mapowanie silnika w kwalifikacjach i wyścigu. Wydawało się, że to da dużą przewagę Mercedesowi, okazało się jednak, że Bottas kompletnie stracił tempo.

Lewis Hamilton miał zwycięstwo w kieszeni, ale popełnił błąd, zjeżdżając na zmianę opon w momencie, gdy aleja serwisowa została zamknięta (przy wjeździe do pit lane stał bowiem uszkodzony samochód Kevina Magnussena). - Sędziowie pokazali mi, że na panelach po zwewnętrzenej stronie zakrętu wyświetlono znak X. Nie patrzyłem w tamtą stronę, a przy wjeździe do alei nie pokazano czerwonego światła, Biorę to na siebie - tłumaczył Hamilton, który w ten sposób spadł z pierwszego miejsca na koniec stawki, otrzymał bowiem bardzo surową karę 10 sekund stop and go (jedyną, możliwą w tej sytuacji). Awaria wyeliminowała natomiast z walki Maxa Verstappena z Red Bulla, chociaż trudno powiedzieć, czy liczyłby się grze o podium, biorąc pod uwagę bardzo słabe tempo zespołu na Monzy. 

Najwięcej zamieszania spowodowała czerwona flaga, gdy Charles Leclerc stracił panowanie nad Ferrari i z ogromnym impetem uderzył w barierę przy zakręcie Parabolica, gdzie samochody pędzą ponad 250 km/h. Wyścig trzeba było przerwać na 30 minut, bo tyle czasu zajęło naprawienie uszkodzonych barier. Skorzystali na tym ci, którzy nie zmienili chwilę wcześniej opon, między innymi Pierre Gasly i Lance Stroll. Czerwona flaga oznacza bowiem konieczność zjazdu wszystkich samochodów do pit lane, ale daje także możliwość wymiany opon. Gdy wyścig wznowiono z pól startowych, kilka pozycji stracił od razu Lance Stroll, a gdy Lewis Hamilton zjechał na wymierzoną wcześniej karę,  liderem został Pierre Gasly. Szybko wypracował czterosekundową przewagę i kontrolował tempo wyścigu. Szalona pogoń Carlosa Sainza z McLarena prawie się udała. Prawie, bo zabrakło 0,4 sekundy. - Jeszcze jedno okrążenie i pewnie bym go wyprzedził. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać - komentował targany skrajnymi emocjami Hiszpan. 

Gasly: Dziwnie się czuję. Tak bardzo cisnąłem, że opony ledwo dawały radę

- Brak mi słów, przeszedłem tak wiele w ostatnich 18 miesiącach. To lepsze niż mogłem sobie wymarzyć. W zeszłym roku w Brazylii pierwszy raz stanąłem na podium, a teraz wygrałem pierwszy wyścig. Wszystko dzięki pracy, jaką wkładamy w rozwój samochodu, krok po kroku. Przez całe życie musiałem o coś walczyć i coś udowadniać. Tak było już od czasów kartingu. Wiedziałem, że jeśli dam się wyprzedzić na ostatnich okrążeniach, będę bardzo smutny i zawiedziony. To mnie mobilizowało, chociaż jechało mi się bardzo trudno.  Myślałem, że się rozbiję chyba z 10 razy, tak bardzo cisnąłem, mimo że opony już ledwo dawały radę. Bardzo chciałem tego zwycięstwa, chociaż wciąż dziwnie mi się o tym mówi - opowiadał wzruszony Gasly. Gdy rok temu został awansowany do Red Bulla, wskoczył z radości w ubraniu do basenu. Gdy kilka miesięcy później zdegradowano go z powrotem do Toro Rosso, z trudem się pozbierał. Jako pierwszy napisał wtedy do niego z pociechą i wsparciem Anthoine Hubert. Możemy się domyślić, komu zadedykował tę sensacyjną wygraną. 

Dla Alpha Tauri (wcześniej Toro Rosso) Monza jest wyjątkowym torem. To właśnie w tym miejscu w 2008 wygrał Sebastian Vettel i do dziś było to jedyne zwycięstwo zespołu. W 2008 roku podium uzupełnili Heikki Kovalainen i Robert Kubica i przez lata było to "najmłodsze podium" w historii F1. Ten wynik poprawili rok temu w Brazylii: Max Verstappen, Carlos Sainz i Pierre Gasly. Tegoroczny skład w podium w GP Włoch (Pierre Gasly, Carlos Sainz i Lance Stroll) jest trzecim w tej kategorii. 

Aż 2730 dni czekali kibice, by wyścig wygrał ktoś spoza Mercedesa, Ferrari i Red Bulla. Tym ostatnim był w 2013 roku Kimi Raikkonen, jeżdżący wtedy w Lotus Renault. Jeszcze dłużej na zwycięstwo swojego kierowcy czekali Francuzi, bo od 1996 roku. To właśnie wtedy Olivier Panis wygrał jeszcze bardziej szalony wyścig w Monako, w którym do mety dojechało zaledwie trzech kierowców - Kiedy spotykam nowych ludzi, zawsze chcą rozmawiać tylko o tym - wspominał w książce "Grand Prix Monaco". 

Koszmar Ferrari. "Lepiej, że nie było kibiców"

Koszmar na Monzy przeżyło w tym roku Ferrari, bo żaden z ich samochodów nie dojechał nawet do mety: Vettel musiał się wycofać po awarii hamulców, a Leclerc rozbił bolid w Parabolice. - Chyba lepiej, że tifosi nie musieli na to patrzeć z trybun - podsumowywał fatalny występ Vettel, który dzień wcześniej nie przebrnął nawet przez pierwszą część kwalifikacji. 

GP Włoch było wyjątkowe dla rodziny Williamsów. Po raz ostatni sir Frank i jego córka Claire, pełnili role szefów zespołu. W związku z bardzo trudną sytuacją finansową Williams został sprzedany funduszowi Dorilton Capital. Sir Frank założył Williamsa w 1977 roku. Oddał mu całe serce i energię i pod jego rządami ekipa zdobyła 9 mistrzowskich tytułów konstruktorów i 7 kierowców. Był najdłużej piastującym funkcję, szefem zespołu w historii F1. Nazwa ekipy ma pozostać, ale rodzina Williamsów usunie się w cień - Proponowano mi pozostanie, uznałam jednak, że to dobry moment, by się wycofać - przyznała Claire Williams. Zespołem będzie teraz dowodzić między innymi James Matthews, mąż Pippy Middleton, siostry Kate, czyli księżnej Cambridge. Kolejny wyścig o GP Toskanii zostanie rozegrany już w najbliższy weekend, na torze Mugello. To będzie 1000 wyścig w Formule 1 dla Ferrari, ale trudno się spodziewać, by mieli okazję do świętowania. 

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1