Lewis Hamilton pewnie wygrywa GP Hiszpanii! Kolejne wielkie problemy Ferrari

Lewis Hamilton (Mercedes) w pewnym stylu zwyciężył w GP Hiszpanii, powiększając swoją przewagą w klasyfikacji generalnej. Za nim na podium stanęli Max Verstappen (Red Bull) i Valtteri Bottas (Mercedes).

Pomimo faktu, że tor Catalunya kierowcy znają na wylot ze względu na przedsezonowe testy, ciężko tu o wielkie widowisko. Średnio szybkie zakręty skutecznie utrudniają wyprzedzanie, a czasami je wręcz uniemożliwiają. Nie można jednak powiedzieć, że w niedzielę nic się nie dało. Chociażby różne strategie dały nieco emocji do samego końca.

Zobacz wideo Kubica coraz lepiej czuje się w Alfie Romeo! Ekipa Polaka ma jednak spory problem

Słaby start Bottasa

W tym sezonie normą są naprawdę czyste starty całej stawki. Nie inaczej było tym razem i samochód bezpieczeństwa nie miał roboty na pierwszym kółku. Jeśli chodzi o jakość startu to zdecydowanie nie popisał się Bottas, gdyż wyprzedził go zarówno Verstappen, jak i Stroll. Również Perez miał szansę na minięcie Fina, ale zabrakło niewiele.

W drugiej połowie stawki nieźle ruszył Ricciardo, wskakując na dwunastą lokatę, jednak szybko odebrał mu ją Kwiat po bardzo ładnym manewrze po zewnętrznej. Bardzo zachowawczo w pierwszym wirażu pojechał Norris, co kosztowało go dwie lokaty. Bottas tymczasem musiał zabrać się za odrabianie start, ale Strolla wyprzedził dopiero na piątym okrążeniu.

Postoje nie zmieniają czołówki

Do momentu postojów niewiele się działo na torze. Jako pierwszy zjechał Alex Albon, nieco w ramach królika doświadczalnego, gdyż założono mu twarde opony, co nie stało się w żadnym innym samochodzie po pierwszej rundzie postojów. Po dość ostrych słowach w stronę zespołu zjechał również Verstappen, który tracił już wiele czasu na miękkiej mieszance.

Mercedesy zareagowały na postój Red Bulla na 24. okrążeniu. Była to podwójna zmiana, ale poszła gładko. W środku stawki wszyscy założyli pośrednie opony poza McLerenem, który zaplanował sobie dwa postoje, a na pierwszym z nich założył miękkie ogumienie. Ciekawą strategię przybrało Ferrari, czekając ze zjazdem Leclerca tak długo, że wyjechał nawet za Norrisem.

Awaria Leclerca

Nie miało to jednak większego znaczenia, gdyż po wielu zaciekłych atakach, silnik w samochodzie Monakijczyka się wyłączył w szykanie kończącej kółko. Kierowcy udało się ponownie uruchomić silnik, ale tylko po to, by zjechać do garażu. Leclerc chciał się wycofać z wyścigu i tak też się stało. W tym czasie na niebie pojawiły się bardzo ciemne chmury, a inżynier Vettela poinformował o możliwych opadach w końcówce wyścigu.

Alex Albon ostatecznie zjechał po drugi komplet opon na 40. kółku, tym razem po pośrednią mieszankę. Na czele Verstappen tracił dystans do Hamiltona, a Bottas zbliżał się do Holendra. Red Bull szybko zareagował na ten stan rzeczy i ściągnął również Maxa, po kolejny komplet pośredniej mieszanki. W tym samym czasie na drugi postój zjechał Sainz i wyjechał na dziesiątym miejscu. Dość dziwna koncepcja, biorąc pod uwagę jak trudno się wyprzedza na torze pod Barceloną. Jednak ciekawe było to, że wyjechał przed Albonem i stoczył z nim pasjonującą walkę.

Kara dla Pereza i jeden postój Vettela

Na drugi postój zdecydowali się również Stroll i Gasly, co pokazywało, że zespoły mają duże wątpliwości co do przejazdu na jednym pit stopie. Kwiat również nie ryzykował ekstremalnego oszczędzania opon i zjechał na 47. kółku. Bottas odpowiedział na postój Verstappena na 49. rundzie, zakładając miękkie opony. To pozostawiło jedynie Pereza i Vettela ze strategią jedno postoju. Inżynier Niemca nawet zapytał go, czy da radę dojechać do mety, ale w odpowiedzi usłyszał głównie ostre przekleństwa skierowane w stronę pit wall. Hamilton również zjechał, po pośrednie opony.

Zaskakująco Perez otrzymał karę doliczenia 5 sekund za ignorowanie niebieskich flag, jechał niemal dokładnie pięć sekund przed Vettelem. Niewiele to jednak dało, gdyż Ferrari zaczęło tracić tempo, czego oznaką było wyprzedzanie Strolla, a następnie naciskanie przez Sainza na czterokrotnego mistrza świata. Hiszpan po kilku kółkach przemknął u boku Niemca.

Vettel ostatecznie finiszował siódmy, a Perez po karze piąty, choć chrapkę na niego miał Sainz, finiszując 1,5s za rywalem po doliczeniu czasu. Na czele spokojnie na metę wjechał Hamilton. Bottas za to zjechał po świeże opony, by wykręcić najszybsze kółko, co udało się na finałowej rundzie. Jak to często bywa, GP Hiszpanii nie przyniosło zbyt emocjonujących zawodów, jednak już za tydzień czeka nas pojedynek na torze Spa, który powinien nam wynagrodzić dzisiejsze zawody.

Hamilton dzięki tej wygranej powiększył swoją przewagę nad Maxem Verstappenem w klasyfikacji generalnej do 37 punktów. Trzeci Valtteri Bottas traci już 43 punkty. Mercedes umocnił się także na prowadzeniu w klasyfikacji konstruktorów, gdzie ma już 86 punktów przewagi nad Red Bullem.

Więcej o F1 przeczytasz na f1wm.pl.

Przeczytaj także:

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1