Cud podczas GP Węgier! "Gdyby zobaczył to Niki Lauda, zdjąłby czapkę z głowy". "Szaleństwo"

20 minut przed startem Grand Prix Węgier Max Verstappen stracił przyczepność i rozbił samochód. Wyglądało na to, że wyścig ma z głowy. Dojechał jednak na pola startowe, a mechanicy dokonali cudu i zdołali wszystko naprawić. W 15 minut zrobili coś, co normalnie powinno zająć ponad godzinę. W podziękowaniu za ich pracę Holender dojechał na drugim miejscu.

- Gdyby zobaczył to Niki Lauda, zdjąłby czapkę z głowy w dowód uznania za ich pracę - przyznał w telewizji Sky Toto Wolff, szef zespołu Mercedesa. Nawet Max Verstappen nie wierzył w powodzenia akcji. - Uszkodzone jest zawieszenie i wszystko - mówił zrezygnowany swojemu inżynierowi wyścigowemu. Ten polecił mu jednak stanąć na polach startowych, zamiast zjeżdżać do garażu. Mechanicy Red Bulla rzucili się do pracy. Wymiana przedniego nosa i skrzydła to rutynowa sprawa. Problemem była naprawa zawieszenia i wyścig z czasem.

Zobacz wideo "Atomowe okrążenia Lando Norrisa". Niesamowita końcówka wyścigu

Gdyby nie mechanicy, Verstappen mógłby zapomnieć o podium

Koła mają być założone najpóźniej na 5 minut przed startem wyścigu, mówią wyraźnie przepisy. Stojący obok samochodu Verstappen słyszał tylko krótkie komunikaty pracujących kolegów - 15 sekund, 10, 5, gotowe, wskakuj do bolidu! Max wskoczył - Podniosłem kciuki w górę i usłyszałem "yeah, yeah, naprawione". Pomyślałem więc "Ok, to jedziemy" - opowiadał po wyścigu Holender. Gdyby mechanicy spóźnili się z nałożeniem kół, Verstappen otrzymałby karę 10 sekund stop and go. Musiałby w ciągu pierwszych, trzech okrążeń zjechać do alei serwisowej, zatrzymać się na 10 sekund i dopiero wrócić na tor. O podium mógłby zapomnieć.

- Wyjechałem na okrążenie formujące, sprawdziłem, czy wszystko działa i poczułem, że jest w porządku. W trakcie wyścigu nie wydarzyło się nic zaskakującego, nic dziwnego, wszystko zostało naprawione. Szaleństwo - relacjonował na konferencji Holender. W wyścigu pojechał perfekcyjnie, odpierając atak znacznie szybszego Valteriego Bottasa z Mercedesa.

Verstappen: "To był nieprawdopodobny wyczyn"

Holender miał mnóstwo szczęścia. Gdyby doszło do uszkodzenia wahacza, zespół nie byłby w stanie naprawić samochodu ani na polach startowych, ani w garażu. Mimo wszystko ekipa Red Bulla dokonała cudu. Ostatni fragment taśmy wzmacniającej zawieszenie przykleili 25 sekund przed upływem regulaminowego czasu. - Moi mechanicy wykonali niesamowitą pracę, doprowadzając bolid do pełnej sprawności w kilka minut. Do tej pory jestem pod wielkim wrażeniem, jak tego dokonali, ale jest to nieprawdopodobny wyczyn - komplementował ekipę Verstappen.

Red Bull od początku sezonu boryka się z dużymi problemami. Chociaż zespół zapowiadał walkę z Mercedesem, okazało się, że samochody RB16 są niestabilne, a z powodu usterek technicznych obaj kierowcy nie dojechali do mety GP Austrii. Mimo wszystko Max Verstappen był w stanie zająć trzecie miejsce w GP Styrii i drugie miejsce w GP Węgier, gdzie rozdzielił dwa samochody Mercedesa. Dzięki temu Red Bull awansował na drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, wyprzedzając o 14 punktów McLarena. Prowadzi oczywiście Mercedes z 66 punktami przewagi nad Red Bullem. Kolejne dwa wyścigi zostaną rozegrane na torze Silverstone, w Wielkiej Brytanii, 2 oraz 9 sierpnia.

Przeczytaj także: