Toto Wolff zasugerował, że taki rozwój wypadków traktuje jako ironię. Zdaniem Austriaka Ferrari podjęło ryzyko stosując niedozwolone rozwiązania techniczne w swej jednostce napędowej z 2019 roku. W świetle wysokiej formy Scuderii Mercedes nie miał wyboru i zdecydował się na rozpoczęcie totalnego wyścigu zbrojeń.
Przed GP Węgier szef ekipy z Maranello - Mattia Binotto, próbował tłumaczyć, że obecny spadek formy jego zespołu ma związek z serią dyrektyw technicznych, które zostały wydane pod koniec ubiegłej kampanii. Włoch cały czas przekonuje, że wpływu na to nie miała sekretna ugoda podpisana z FIA przed startem sezonu 2020.
Wolff nie wierzy jednak w wyjaśnienia Binotto. - To kolejne brednie. Przepisy dotyczące jednostek napędowych są bardzo klarowne. Podczas weekendu w Austin wydano wyjaśnienia w kwestii tego, co jest dozwolone, a co nie. Miały one istotne znaczenie, ale nie mogły być traktowane jako niespodzianka. Jeśli przestrzegasz przepisów, to wyjaśnienia znajdujące się w dyrektywie były czymś oczywistym - powiedział szef Mercedesa.
- W tym wszystkim jest wielka ironia. Nasi rywale naciskali na nas tak mocno, że weszliśmy na zupełnie nowy poziom osiągów. W ubiegłym roku byliśmy bliscy wypalenia - tak intensywnie pracowaliśmy nad innowacyjnymi rozwiązaniami, dzięki którym zagwarantowalibyśmy sobie konkurencyjne osiągi na torze - dodał.
- Teraz to widać. Myślę, że dokonaliśmy znaczącego skoku w konkurencyjności w porównaniu do sezonu 2020. Po prostu musieliśmy to zrobić. Traktuję to jako lekki chichot losu - zakończył temat Wolff.
Został także zapytany o to, czy Mercedes jest gotowy podpisać nowe porozumienie Concorde z Liberty Media. W piątek Binotto przekonywał, że Ferrari wyraża chęć parafowania dokumentu, jednak inne zespoły nie są jeszcze skłonne do zaakceptowania proponowanych warunków umowy komercyjnej.
- Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Mogę wypowiedzieć się w imieniu Ferrari. Jako Ferrari jesteśmy gotowi do podpisania porozumienia. Myślę, że to pytanie powinno być zadane zespołom, które nie są jeszcze w pełni usatysfakcjonowane - odpowiedział ironicznie Wolff.
Komentarz Binotto zirytował Wolffa, który uważa, że negocjacje powinny mieć tajny charakter. - Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego inne zespoły przekazują te absurdalne komentarze, mówiąc że oni są gotowi do podpisania umowy, ale zdaje się, że ich rywale już nie. W zasadzie wystawiają się tym na pośmiewisko. Negocjacje powinny toczyć się za zamkniętymi drzwiami, bez komentarzy konkurencji. Rozmawiamy z Liberty i chcemy pozostać w Formule 1. Istnieją co prawda pewne klauzule, które nieco nas niepokoją, ale nie są to kwestie, których nie można rozwiązać - odpowiedział.
Więcej o F1 przeczytasz na f1wm.pl