Różowa siła namieszała w F1. Jest protest! Wyniki GP Styrii pod znakiem zapytania

Ta wiadomość wisiała w powietrzu od przedsezonowych testów w Barcelonie. Kiedy okazało się, że Racing Point stworzył samochód bliźniaczo podobny do zeszłorocznego Mercedesa W10, wiele zespołów było podejrzliwych. A kiedy różowe kopie zaczęły jeździć piekielnie szybko, niezadowolenie wzrosło. Oficjalny protest wniosło Renault.

36 procent kibiców wyścigu o Grand Prix Styrii nie miało wątpliwości, kto został kierowcą dnia. To Meksykanin Sergio Perez, który z siedemnastego pola startowego przesunął się na piąte. Mogło być nawet lepiej, ale nie powiódł się atak Checo na jadącego na czwartym miejscu, Alexa Albona z Red Bulla. Perez miał lepsze tempo, tyle że podczas ataku na ostatnim okrążeniu, zahaczył o bolid Albona i połamał przednie skrzydło. - Drugi raz nie zaatakowałbym go w tym miejscu. Miałem tylko jedną próbę i chciałem ją wykorzystać - podsumował Perez. Doturlał się do mety, oddając jedną pozycję szalejącemu kierowcy McLarena, Lando Norrisowi. Mogło być jeszcze gorzej,  ale ostatecznie minął linię mety 0,066 sek. przed zespołowym partnerem, Lancem Strollem. - Możemy być drugą siłą w Formule 1 - wypalił Stroll. I ma sporo racji, bo tempo Racing Point było oszałamiające, a wyprzedzenie Alexa Albona należałoby uznać za wielką sensację. Tyle że teraz Racing Point musi się bronić przed sędziami FIA. 

Zobacz wideo Co z Kubicą w przyszłym sezonie? [F1 Sport #23]

Oficjalny protest Renault przeciwko Racing Point. Wyniki GP Styrii ulegną zmianie?

Zespół Renault wniósł bowiem oficjalny protest. Regulamin techniczny Formuły 1 wymienia konkretne części, które mogą być pozyskane od innej ekipy. Skrzętnie korzysta z tego na przykład Haas, który wykorzystuje technologię Ferrari albo Alpha Tauri, która jest siostrzanym zespołem Red Bulla. Racing Point posunęło się jednak dalej ze swoim RP20. Nie ma co prawda nic złego w tym, że korzysta z jednostek napędowych, skrzyń biegów i zawieszenia Mercedesa. Nietrudno było za to zauważyć, że Racing Point ma identyczne przednie i tylne skrzydła jak zeszłoroczny Mercedes, takie same rozwiązania w podłodze, czy identyczną konstrukcję nosa. - Oczywiście, że korzystamy z takich rozwiązań, bo to jest naturalne. Gdybyśmy kupowali silniki od Ferrari, pewnie nasze samochody byłyby bardziej podobne do nich - tłumaczył w Barcelonie szef Racing Point, Otmar Szafnauer. 

Nie zdarzyło się jednak dotąd, by ktoś stworzył tak wierną kopię innego samochodu. A jeśli tak dużo elementów zostało skopiowanych, to inne zespoły zaczęły snuć domysły, że cała filozofia konstrukcji bolidu jest taka sama. A to już za dużo, ponieważ oznaczałoby przekazanie Racing Point planów technicznych bolidu i tym samym złamanie regulaminu. Tak długo, jak jakiś zespół pozostaje w Formule 1, zachowuje wyłączne prawa intelektualne do projektu samochodu i jego skopiowanie, czy też kupno jest zakazane. Druga sprawa, której dotyka protest Renault, to kwestia dostarczania przez kogoś z zewnątrz części, które każdy zespół powinien zaprojektować sam. Na tę listę trafiły niedawno wloty powietrza do hamulców. I właśnie ten element został podważony przez Renault. FIA zabezpieczyła odpowiednie części z samochodów Racing Point i nakazał Mercedesowi dostarczenie wlotów z zeszłorocznego bolidu W10. Po ich dostarczeniu przeanalizuje sytuację i wyda decyzję. Rok temu to Racing Point oprotestował jedno z rozwiązań stosowanych przez Renault. Chodziło o elektronicznie sterowany balans hamulców w konkretnych zakrętach na torze Suzuka. Renault straciło punkty. Decyzja FIA zapadnie kolejnym wyścigiem, na Węgrzech. 

Przeczytaj także: