Dramatyczna sytuacja Ferrari. To może być największy kryzys od lat 80.

Choć Charles Leclerc stanął na podium wyścigu o GP Austrii inaugurującego nowy sezon Formuły 1, nie można nie zauważyć fatalnej dyspozycji, którą przez cały weekend prezentowało Ferrari. Najlepszym dowodem jest dopiero 10. miejsce Sebastiana Vettela, który na mecie był tylko przed Nicholasem Latifim z Williamsa, bo rywalizację ukończyło zaledwie jedenastu kierowców.

Ferrari w ostatnich latach było jedynym zespołem, który mógł zagrozić Mercedesowi w walce o mistrzowski tytuł. W decydujących momentach zawsze jednak popełniali katastrofalne błędy, które sprawiały, że w ostatecznym rozrachunku niemiecki zespół zawsze wychodził z tych pojedynków zwycięsko. Ubiegły rok pokazał jednak, że Mercedes nadal potrafi "wyczarować coś z niczego", gdy Ferrari szukało bardzo głęboko luk w przepisach, aby szukać kolejnych części sekundy.

Zobacz wideo "Życie kierowców F1 będzie wyglądało zupełnie inaczej. Powrót do gokartów"

Gdy stało się jasne, że Ferrari straci część mocy w swoich silnikach na mocy porozumienia z FIA, nietrudno było się domyślić, że Mercedes będzie jedynym kandydatem do tytułu mistrzów świata. Wydarzenia z przedsezonowych testów kazały jednak się zastanowić, jak nisko spadnie włoski zespół, bo forma prezentowana w Barcelonie była daleka od tej, do której przyzwyczaił swoich kibiców.

W Austrii było jeszcze gorzej. Dopiero siódme pole startowe Charlesa Leclerca i jedenaste Sebastiana Vettela utwierdziły w przekonaniu, że Ferrari straciło swoje wszystkie atuty. Włoskie silniki stały się najsłabszymi w stawce, co potwierdzają fatalne wyniki Alfy Romeo i Haasa. Antonio Giovinazzi na mecie znalazł się tylko przed Vettelem i Latifim, Raikkonen nie dojechał do mety, podobnie jak Grosjean i Magnussen. Póki byli na torze, ich tempo znacznie odbiegało od czołówki.

Vettel miał problemy z bolidem przez cały wyścig

W przypadku Ferrari nie tylko silnik jest jednak problemem. O ile Charles Leclerc potrafił sobie poradzić z prowadzeniem bolidu, o tyle Sebastian Vettel przez niemal cały wyścig miał z tym ogromne problemy. Najlepszym dowodem jest fakt, że po jednym z błędów obrócił się w trzecim zakręcie. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiło się nagranie prezentujące walkę Niemca z jego Ferrari, które przypomina wręcz walkę Roberta Kubicy z ubiegłorocznym modelem Williamsa. Sam Vettel nie oszczędzał zespołu, podkreślając, że bardzo trudno było mu prowadzić bolid. - Dobrze, że obróciłem się tylko raz, widząc, jak prowadzi się bolid - powiedział w rozmowie po wyścigu.

W nadchodzących miesiącach Ferrari nie będzie ubywać problemów. Bolid prowadzi się fatalnie, a poprawki, które są zapowiadane na GP Węgier za dwa tygodnie, mogą nie wystarczyć, aby powrócić do rywalizacji w czołówce. Już wyliczono, że włoski zespół, w porównaniu do ubiegłego sezonu, stracił na prostych aż 0,7 sekundy na bardzo krótkim torze, jakim jest Red Bull Ring. To nie zmieni się także za tydzień, gdy odbędzie się druga runda tego sezonu na tym samym torze.

Ferrari ma słabszy silnik nawet od Renault

Włoski zespół stracił swój największy atut z ubiegłego sezonu - silnik. Zgodnie z regulaminem rozwój silników zostanie zamrożony od 2021 roku, a aktualnie jednostka napędowa Ferrari jest zdecydowanie najsłabsza, przegrywając rywalizację nawet z silnikiem Renault. Po zamrożeniu rozwoju nie będzie żadnej szansy na zmianę tej sytuacji, więc jeśli inżynierowie nie znajdą szybko sposobu na poprawę jego osiągów, najbliższe lata mogą być najgorszymi od lat 80. Ferrari od 1982 roku zawsze kończyło sezon w czołowej czwórce klasyfikacji konstruktorów. W tym roku są zdecydowanie słabsi od Mercedesa i Red Bulla, a ich pozycji poważnie zagrozić mogą także Racing Point i McLaren. W 1981 roku byli sklasyfikowani na piątym miejscu, a rok wcześniej na 10.

Nawet włoskie media nie starają się bronić Ferrari. - W niedzielę szczęśliwe okoliczności pozwoliły Leclercowi stanąć na podium, ale w normalnych okolicznościach nie byłby w stanie tego zrobić - napisała "La Gazzetta dello Sport", chwaląc jednocześnie Leclerca za niemal perfekcyjną jazdę. - Przywrócił pozytywną energię do zespołu spektakularnym wynikiem, wykraczającym poza problemy maszyny - napisano na temat jazdy Monakijczyka.

Przeczytaj także:

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1