Jest miejsce dla Roberta Kubicy! Były mistrz odsunięty. "Jestem rozczarowany"

Zespół BMW jeżdzący w serii DTM poinformował, że jeden z ich kierowców - Bruno Spengler został przeniesiony do innej serii wyścigowej. To otwiera szansę przed Robertem Kubicą, który znakomicie wypadł na zeszłotygodniowych testach. Kanadyjczyk przyznaje, że jest roczarowany odsunięciem od serii DTM.
Zobacz wideo

BMW poinformowało, że jeden z ich kierowców, który dotychczas jeździł w serii DTM - Bruno Spengler trafi do innej serii wyścigowej. W nadchodzącym sezonie będzie kierowcą BMW M8 GTE jeżdżącym w amerykańskiej serii IMSA WeatherTech SportsCar Championship.

- Po pierwsze, jestem oczywiście rozczarowany, że nie będę już ścigał się w DTM w 2020 roku. To było piękne 15 lat, podczas których seria DTM stała się częścią mojej rodziny. Ścigałem się w DTM-ie prawie przez pół życia. Podczas moich 195 wyścigów odniosłem fantastyczne sukcesy - powiedział kierowca w oficjalnym komunikacie.

Zwolniło się miejsce dla Kubicy?

Oznacza to, że rozwiązał się problem, kogo miałby zastąpić Robert Kubica w przyszłym sezonie w drużynie BMW. Robert Kubica w piątek zakończył testy młodych kierowców w serii DTM. Polak okazał się najszybszy spośród wszystkich kierowców testujących BMW. Jak donoszą dziennikarze, wszyscy byli zachwyceni pracą Kubicy od momentu, gdy wsiadł do nowego dla siebie samochodu.

Jak zauważa Mikołaj Sokół z Eleven Sports, Kanadyjczyk to mistrz DTM z 2012, a w sezonie 2004 był zespołowym partnerem Roberta Kubicy w F3.

W kolejnym sezonie DTM czeka nas 20 wyścigów rozgrywanych na 10 torach. Zaczynając od belgijskiego Zolder, kończąc na doskonale znanym torze Hockenheim. Sezon potrwa od 25 kwietnia i skończy się 4 października 2020 roku.

- Zdobywając tytuł w swoim pierwszym sezonie dla BMW w 2012 roku, osiągnął coś, co w tamtym czasie nikt nie uważał za możliwe. W ten sposób zdobył stałe miejsce w historii BMW Motorsport. Z 122 wyścigów DTM, które dla nas jechał, wygrał siedem. Jego ostatnie zwycięstwo na Norisring w poprzednim sezonie było kolejnym bardzo emocjonującym momentem - twierdzi Jens Marquardt, dyrektor BMW Group Motorsport.

Więcej o: