Legenda F1 na dnie. Williamsowi w trakcie sezonu brakowa這 nawet zwyk造ch cz窷ci

W Formule 1 zrobi這 si troch tak, jak w pi販e no積ej. Wszyscy je盥膨 po to, 瞠by wygra Mercedes. Sz鏀ty mistrzowski tytu jednocze郾ie konstruktor闚 i kierowc闚 dobitnie to potwierdza. A jednak ten sezon sprawi, 瞠 trudno by這 si nudzi. Zobaczyli鄉y kapitalne wy軼igi, zwroty akcji i pierwiastek Ferrari.

Lewis Hamilton to nie tylko 6-krotny już mistrz świata. To kierowca, który właściwie nie ma słabych punktów i cały czas chce być coraz lepszy. - Nie mam już jednego stylu jazdy, potrafię go zmieniać w zależności od potrzeb i dostosowywać nawet podczas jednego okrążenia - tłumaczył w Abu Zabi. W ostatnim Gran Prix eksperymentował, by sprawdzić czy jest jakiś sposób, by wycisnąć z bolidu jeszcze więcej. I mimo, że tytuł miał w kieszeni już od ponad miesiąca, wygrał w kwalifikacjach (po raz 88) i w wyścigu (po raz 84).

Choć nie przyznaje tego głośno, koniecznie chce pobić rekordy Michaela Schumachera, jeszcze do niedawna uznawane za nieosiągalne. Brakuje mu 7 zwycięstw do 91 wygranych Grand Prix Schumiego, 4 miejsc na podium do 155 Niemca i jednego mistrzowskiego tytułu do 7, jakie zapewnił sobie Schumacher. Ten sezon był nieco inny w wykonaniu Hamiltona. Oprócz tego co robi na torze, coraz mocniej angażuje się w ratowania świata przed ekologiczną zagładą. Sprzedał prywatny samolot, porusza się elektrycznymi samochodami, stara się mniej podróżować i został twarzą wegańskiej sieci restauracji. Wygląda na to, że bardzo mu to służy, bo na torze jest nie do pokonania. To chyba najlepsza wersja Lewisa Hamiltona od początku kariery.

Pierwiastek Ferrari

Od jakiegoś czasu powtarzam, że jest coś takiego, jak „pierwiastek Ferrari”. Kiedy wydaje się, że wszystko mają pod kontrolą nagle dzieje się coś, co wywraca sytuację do góry nogami. To właśnie ten pierwiastek po raz kolejny sprawił, że nie byli w stanie powalczyć ani z Lewisem Hamiltonem, ani z Mercedesem. Na początku sezonu uznali, że liderem zespołu musi być czterokrotny mistrz świata - Sebastian Vettel. Szybko się jednak okazało, że najmłodszy debiutant w Scuderii od czasów Ricardo Rodrigueza w 1962 - Charles Leclerc, jest skuteczniejszy na torze. Uznali więc, że trzeba stawiać na niego, co doprowadziło do buntu Vettela i coraz bardziej napiętej sytuacji w zespole. Do tego doszły błędy strategiczne, pomyłki na pit stopach, czy błędy samych kierowców w trakcie kwalifikacji (np. Leclerc w Baku, kiedy rozbił samochód), czy wyścigów (np. Vettel w Kanadzie, kiedy popełnił błąd, jadąc jako lider). Tych błędów, niefortunnych decyzji i pomyłek w trakcie sezonu było zbyt dużo. Dopóki „pierwiastek Ferrari” nie zostanie opanowany, dopóty nie mają szans z perfekcyjnie działającą machiną Mercedesa

Śmierć zawitała na tor

Ten sezon zaczął się zaskakująco smutno. Tuż przed pierwszym wyścigiem, już w Australii, znaleziono w hotelu ciało dyrektora wyścigów Charliego Whitinga. Człowieka, który łączył w Formule 1 wiele etatów, był wyrocznią regulaminów, dbał o harmonię wśród kierowców i sprawne przeprowadzenie rywalizacji. Wypełniał tyle różnych obowiązków, że jego pracę trzeba było rozdzielić na kilka osób.

Przed wyścigiem w Monako świat obiegła wiadomość o śmierci Nikiego Laudy. Trzykrotny mistrz świata przegrał z chorobą i zostawił po sobie wielką wyrwę w ekipie Mercedesa, gdzie pełnił rolę niewykonawczego dyrektora. - Był pomostem między kierowcami, a zarządem. Rozumiał ten sport. Kiedy zderzyliśmy się z Nico Rosbergiem w Hiszpanii w 2016, jako jedyny powiedział mi, że przecież powinienem go wyprzedzać z lewej, a nie z prawej - opowiadał Lewis Hamilton w Motor Sport Magazine. To on ściągnął Brytyjczyka do ekipy, a jego krótkie i trafne komentarze często przecinały powietrze w wywiadach. Na pamiątkę Laudy Mercedes na zawsze pozostawi jedną, czerwoną gwiazdkę na pokrywie silnika swoich samochodów.

Podczas weekendu na Spa Francorchamps śmierć dała o sobie znać na torze. Tragiczny wypadek w Formule 2 pochłonął życie Francuza Anthoina Huberta. Sporty motorowe są coraz bezpieczniejsze, ale wciąż nie da się przewidzieć każdej ewentualności. Kiedy samochody walczą koło w koło, przy 250 km/h, zawsze może pójść coś nie tak. 

Wyjątkowi debiutanci

Ten sezon powitał aż trzech debiutantów i wszyscy okazali się wybitnymi kierowcami. George Russell (Williams), Lando Norris (McLaren) i Alex Albon (Toro Rosso i Red Bull) pokazali, że debiutanci potrafią być nie tylko dobrze przygotowani, ale też wnieść sporo charyzmy do świata F1. Robert Kubica twierdził, że poziom przygotowania debiutantów jest zdecydowanie wyższy niż za jego czasów. Najtrudniej było to udowodnić Russellowi, który przez kompromitującą formę Williamsa, nie miał czym się ścigać. Ale za to w kwalifikacjach pokonał Roberta Kubicę 21-0. Lando Norris nie tylko regularnie zdobywał punkty, ale wygrał kwalifikacyjną walkę z dużo bardziej doświadczonym Carlosem Sainzem.

Dla mnie debiutantem roku jest jednak Alex Albon. Jako jedyny z tej trójki nigdy wcześniej nie jeździł samochodem Formu造 1. Co prawda popełniał sporo drobnych,a czasami i poważnych błędów, ale na tyle dobrze radził sobie w Toro Rosso, że został awansowany do Red Bulla, w którym zawiódł Piere Gasly. Pierwszy kierowca z Tajlandii od czasów księcia Biry wytrzymał presję i regularnie przywoził punkty dla Red Bulla, nawet kiedy musiał startować z końca stawki, czy alei serwisowej. Zdobyłby też miejsce na podium w Brazylii, gdyby Lewis Hamilton nie przestrzelił swojego ataku, taranując samochód Albona (przepraszał go za to zresztą od razu na torze i później w smsach).

Doświadczenie kontra młodość

Tegoroczne podium w Brazylii było „najmłodszym” w historii Formuły 1. Średnia wieku wyniosła dokładnie 23 lata 8 miesięcy i 23 dni. Max Verstappen, Piere Gasly i Carlos Sainz przebili wyczyn Sebastiana Vettela, Heikki Kovalainena i Roberta Kubicy z 2008 roku z Monzy. Skład wszystkich kierowców także była najmłodszy w historii - 26 lat i 3 miesiące, a przecież nie zabrakło weteranów. Kimi Raikkonen skończył 40 lat i ma ważny kontrakt na jeszcze jeden sezon. Robert Kubica i Lewis Hamilton dobijają do 35 lat, a Sebastian Vettel skończył 32. Okazuje się jednak, że stara gwardia trzyma się całkiem nieźle. Co prawda Hamilton nie pobije już raczej rekordu Juana Manulea Fangio, który został mistrzem świata w wieku 46 lat, ale widać wyraźnie że we współczesnej Formule 1 wiek nie jest wielką barierą.

Kolejny sezon będzie ostatnim przed wielką zmianą regulaminową. Od 2021 roku zobaczymy zupełnie nowe samochody i być może bardziej wyrównaną rywalizację. Ale już przyszły rok może być wyjątkowo ciekawy. Do kalendarza dołączą GP Holandii (sprzedano już wszystkie bilety) i po raz pierwszy w historii GP Wietnamu, w Hanoi, a w całym sezonie zmieszczą się rekordowe 22 wyścigi. Wygląda też na to, że różnice między zespołami jeszcze się zmniejszą, co sprawi że rywalizacja może być ciekawsza. Po ostatnim wyścigu w Abu Zabi Lewis Hamilton przyznał, że nie może się doczekać bezpośredniej walki z Charlesem Leclerkiem i Maxem Verstappenem. - Jeśli chciałeś walki, wystarczyło zwolnić - usłyszał w odpowiedzi.

Zakłopotanie w Renault

Kiedy na początku sezonu w ekipie Renault pojawił się Australijczyk Daniel Ricciardo, wszyscy w Renault poczuli powiew optymizmu i pozytywnej energii. Co prawda Ricciardo zainkasował 30 mln. euro za rok, ale dzięki niemu Renault poczuło się mocniejsze i bardziej zmotywowane do pracy. Koniec sezonu przyniósł jednak wielkie rozczarowanie. Nie dość, że w klasyfikacji konstruktorów przegrali z McLarenem, który korzysta z ich silników, to niewiele zabrakło, a przegraliby również z zespołem Toro Rosso, który ma znacznie niższy budżet i teoretycznie słabsze silniki Hondy. Jakby tego było mało, McLaren ogłosił rezygnację z silników Renault i od 2021 skorzysta z jednostek napędowych Mercedesa. Francuzi zaczęli się nawet zastanawiać nad wycofaniem z F1. Na szczęście na razie zostaną, ale przyszły sezon może być kluczowym.

Legenda na dnie

Po ostatnim wyścigu tego sezonu zastanawialiśmy się z Robertem Smoczyńskim i Filipem Kapicą, czy był w XXI w. gorszy zespół od Williamsa i doszliśmy do wniosku, że nie. Co prawda pojawiły się przeróżne ekipy, takie jak: Prost, Minardi, Super Aguri, Spyker, HRT, Virgin, Caterham czy Marussia, ale żaden z nich nie miał takiego zaplecza, budżetu i doświadczenia, co Williams. W fabryce w Grove pracuje ponad 600 osób. Mają jeden z dwóch najlepszych silników do dyspozycji i 16 mistrzowskich tytułów na koncie (9 konstruktorów i 7 kierowców). Przez ostatnie dwa lata zadomowili się na dnie tabeli konstruktorów. W 2019 roku ani razu nie awansowali do drugiej części kwalifikacji, tracili po 3 sekundy i więcej do Ferrari czy Mercedesa i cudem zdobyli 1 punkt w GP Niemiec (7 kierowców nie ukończyło wyścigu, a Alfę Romeo ukarano już po zawodach). Williams spóźnił się z przygotowaniem samochodu na przedsezonowe testy, na początku sezonu nie miał zapasowego bolidu, a w jego trakcie brakowało części. Choć szefowa zespołu Claire Williams zapewnia, że będzie coraz lepiej, to trudno dostrzec światełko w tunelu, bo w Williamsie nic się nie zmienia, poza tym, że doświadczonego Roberta Kubicę, zastąpi debiutant - Nicholas Latifi.

Wi璚ej o:
  • F1. Klasyfikacja M kierowc闚

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Danii Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja M team闚

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1