Williams musi wybrać! Robert Kubica ma już tylko jednego konkurenta

Goerge Russell może być pewny miejsca w Williamsie na kolejny sezon. Zespół musi podjąć decyzję, co z drugim kierowcą. Opcje są dwie: Robert Kubica lub Nicholas Latifi - informuje Sky Sports.

Co z przyszłością Roberta Kubicy? Michał Gąsiorowski i Piotr Majchrzak zapraszają na kolejny odcinek F1 SPORT:

Zobacz wideo

Williams liczył, że pod koniec sezonu będzie mógł wybierać przynajmniej wśród kilku kierowców, ale Sky Sports podaje, że brytyjski zespół ma tylko dwie opcje na to, kto będzie razem Georgem Russellem jeździł w nowym sezonie w barwach Williamsa. - Russell zostaje w Williamsie na kolejny sezon. Zespół musi podjąć decyzję, co z drugim kierowcą. Ma do wyboru albo zostawić Roberta Kubicę albo postawić na Nicholasa Latifiego. Obecny rezerwowy Williamsa i wicelider Formuły 2 to jedyna alternatywa Williamsa - podaje Sky Sports.

Kiedy można spodziewać się decyzji Williamsa? - Zawsze długo się nad tym zastanawiam, dopiero co skończył się lipiec. W Williamsie myślimy teraz nad tym, jak poprawić nasze osiągi, a nie o składzie. Chcę zobaczyć, jak kierowcy będą się spisywać w drugiej fazie sezonu - przyznała niedawno Claire Williams. Karun Chandhok, ekspert Sky Sports, dodał: - Williams należy do zespołów, które nie mają zatwierdzonych składów na rok 2020. Oznacza to jedno. Przerwa wakacyjna nie będzie relaksem dla niektórych kierowców, ich menedżerów oraz szefów ekip.

Robert Kubica wróci do roli kierowcy testowego?

Im bliżej końca rywalizacji w cyklu Grand Prix, tym częściej pojawiają się głosy o możliwych zmianach kadrowych w poszczególnych zespołach F1. Swoją opinią na temat kierowców Williamsa podzielił się Stephena Campa, dziennikarz "Motorsport Week". Zdaniem Brytyjczyka, już w przyszłym może dojść w Williamsie zmiany kierowcy wyścigowego, a ofiarą tego miałby paść Kubica: "Trzech pierwszych uczestników F2 otrzymuje 40 punktów licencyjnych. Można więc przypuszczać, że Nicholas Latifi znajdzie się w F1, a wtedy Kubica może powrócić do roli kierowcy testowego" - napisał na Twitterze Stephen Camp, dziennikarza "Motorsport Week".

Więcej o: