Robert Kubica nie będzie dobrze wspominał kwalifikacji do kwietniowego wyścigu Grand Prix Azerbejdżanu. Polak rozbił w nich bolid, zahaczając o barierę po wewnętrznej stronie jednego z zakrętów. Dobrze tego wydarzenia nie będzie wspominał zresztą nie tylko polski kierowca, ale także cały zespół Williamsa, który musiał za niego słono zapłacić.
Hiszpański dziennik "Marca" przygotował raport dotyczący kosztów, jakie zespoły F1 poniosły w tym sezonie, musząc naprawiać szkody wyrządzone przez błędy kierowców. Według informacji gazety, Williams za wspomnianą kraksę Kubicy zapłacił aż 1,235 mln dolarów - dokładnie tyle brytyjski zespół musiał wyłożyć na wymianę uszkodzonych części. Co gorsza, podobną przygodę w Baku miał drużynowy partner Polaka, George Russell, który uszkodził swój bolid zahaczając o studzienkę kanalizacyjną. Naprawa jego maszyny kosztowała 1,277 mln dolarów.
Kierowcom najsłabszego zespołu w całej stawce i tak daleko jednak do Pierre'a Gasly'ego czy Alexandra Albona. Pierwszy przysporzył Red Bullowi 3,5 mln dolarów kosztów, a za błędy drugiego szefowie Scuderia Toro Rosso zapłacili 3,141 mln dolarów. W całej stawce najlepiej wypada doświadczony Kimi Raikkonen, bo on kosztownego błędu w tym sezonie nie popełnił ani razu.
O ostatnim występie Roberta Kubicy na Grand Prix Węgier opowiedzieli Piotr Majchrzak i Michał Gąsiorowski: