Williams jest zaskoczony wynikami Russella. Robert Kubica jechał gorszym bolidem

Williams był zaskoczony osiągami George'a Russella w kwalifikacjach do GP Węgier. Brytyjczyk miał stratę prawie dwa razy lepszą od zakładanej, a na twarzy Claire Williams pojawiły się nawet łzy szczęścia. Niedzielny wyścig pokazał jednak, że zespół nadal ma nad czym myśleć, bo na zużytych oponach samochód zachowywał się tak, jak w poprzednich wyścigach. Przerwa wakacyjna oznacza zaś, że fabryki drużyn muszą być zamknięte i nie można pracować nad wytwarzaniem nowych części.
Zobacz wideo

Robert Kubica zakończył GP Węgier na 19. lokacie (Romain Grosjean nie ukończył wyścigu). Znacznie lepiej od Kubicy spisał się George Russel. Brytyjczyka szczególnie można pochwalić za początek wyścigu, później jednak bolid Williamsa na wiele więcej mu nie pozwolił. Wydaje się jednak, że najlepszym dniem dla Williamsa była sobota, gdzie George Russell zajął 16. miejsce, a do awansu do Q2 zabrakło mu zaledwie 0,053 tysięcznych sekundy. Świetny dla Williamsa był także sobotni trzeci trening, gdzie już widać było zwyżkę formy, bo Russell do 15. miejsca stracił zaledwie 0,143 sekundy. Oznaczało to po prostu, że na węgierskim torze brytyjski team odrobił około 1,5 sekundy względem poprzednich wyścigów. Spotkało się to z wielkim zaskoczeniem, także w samej drużynie.

Łzy szczęścia Claire Williams 

Zdaniem "Auto Motor und Sport", Williams szacował przed weekendem, że poprawki dadzą mu około 0,8 sekundy na jednym okrążeniu. Okazało się jednak, że poprawa była prawie dwa razy większa. - Wszyscy byli w szoku i przecierali oczy ze zdumienia. Zastanawiano się, czy to błąd, czy cud - pisze gazeta. W czasie sobotnich kwalifikacji widać było również zdumioną i uśmiechniętą Claire Williams, która miała nawet łzy w oczach.

- W niedzielę zdecydowanie przekroczyliśmy oczekiwania i dzisiaj nieco mieliśmy powrót do rzeczywistości.  Miałem dobre pierwsze okrążenie i zyskałem dwie pozycje wyprzedzając Magnusena oraz Kwiata w zakrętach cztery i pięć. Sprawiło mi to trochę radości. Miło było ścigać się z innymi kierowcami. Wciąż mamy trochę pracy do wykonania, ale po tym weekendzie mamy sporo pozytywów. Wykonaliśmy dobry krok naprzód - mówił w niedzielę Russell.

Williams musi myśleć, ale może tylko myśleć

Niedzielny wyścig pokazał jednak, że bolid George'a Russella świetnie zachowywał się na nowych oponach, ale gdy opony pośrednie traciły właściwości, to Brytyjczyk notował czasy nawet gorsze od Roberta Kubicy. Bardzo podobnie było na oponach twardych, to własnie po ich założeniu tempo Brytyjczyka wyraźnie spadło i Russell nie był w stanie rywalizować z innymi kierowcami. To kwestia nad którą, Williams będzie musiał pomyśleć w nadchodzących tygodniach, ale tylko pomyśleć, bo w związku z przerwą wakacyjną w F1, przez trzy tygodnie musi być zamknięte także całe zaplecze techniczne drużyn. 

Chimeryczny bolid Roberta Kubicy

Niestety, gorzej wygląda sytuacja z bolidem Roberta Kubicy, który drastycznie odstawał od Russella oraz innych kierowców, a jeśli popatrzymy na suche czasy okrążeń, to był to po prostu jeden z najgorszych weekendów dla naszego kierowcy. Znany dziennikarz Mark Hughes dodał nawet, że jego zdaniem Kubica w weekend jechał bolidem, który nie miał zamontowanego pełnego pakietu poprawek, a właśnie z pełnym pakietem jechał George Russell. 

Kubica twierdzi nawet, że nikt w drużynie nie jest w stanie powiedzieć mu, dlatego jego bolid czasem zachowuje się dobrze, a czasem jest po prostu fatalny - Obecnie, to jak jedzenie dwóch różnych dań. Jedno pochodzi z dobrej restauracji, a drugie przygotowałem ja sam. A nie jestem dobrym kucharzem” – mówił Kubica po niedzielnym wyścigu.