Robert Kubica zaskoczył ws. fatalnych wyników kwalifikacji. Absurdalny problem

Robert Kubica zajął 19. miejsce w niedzielnym wyścigu na Węgrzech. Dla Polaka nie był to udany weekend. Kubica przeanalizował, co było powodem problemów. Dodał także, że poprzednie dwie sesje kwalifikacyjne powinien wygrać z Russellem. - Ostatnio w kwalifikacjach dwa razy powinienem być przed Georgem, ale na Silverstone i Hockenheim uszkodziło mi się przednie skrzydło w trakcie kwalifikacji - mówi Kubica.
Zobacz wideo

Robert to był dla Ciebie kolejny długi wyścig, bez szansy na walkę z kimkolwiek.

Robert Kubica: Właściwie nie ma co dodać. Trzeba było skupić się na oszczędzaniu i opon i realizacji planu na wyścig.

Na początku miałeś małą przygodę w pierwszym zakręcie.

RK: George był obok, ale chyba wracał z szerszego wyjazdu. Przede mną był Giovinazzi, ale przyhamował kiedy ja miałem już otwarty gaz i „pocałowałem” go nosem w tylną oponę. Musiałem przyhamować i straciłem dużo czasu.

Wyglądało na to, że na twardszych oponach miałeś lepsze tempo, przez długi czas nawet lepsze od Georga.

RK: Mam wrażenie, że nigdy nie jechałem szybko. Nie miałem dobrego „feelingu”. Jedyne co mogę zrobić to wyjechać i dbać o opony. Ale czucie w samochodzie było takie samo od początku do końca. Po 12 wyścigach sezonu nie mam zbyt wielu fajnych rzeczy do wspominania i podsumowywania. Nie był to łatwy początek i cała połowa sezonu. Mam nadzieję, że druga będzie lepsza. Musimy zrozumieć różnice występujące z weekendu na weekend. Ostatnio w kwalifikacjach dwa razy powinienem być przed Georgem, ale na Silverstone i Hockenheim uszkodziło mi się przednie skrzydło w trakcie kwalifikacji. Tymczasem tutaj jechałem prawie sekundę wolniej od niego, bo realną stratę oceniam na 0,6 sek. ale tak naprawdę ważniejszy niż same czasy jest „feeling” w samochodzie.

Czekasz na przerwę wakacyjną?

RK: Ja nigdy nie piałem z zachwytu na myśl o wakacjach. Ale na pewno trochę przerwy dobrze mi zrobi. Przez ostatnie dwa miesiące miałem dużo pracy i różnych zajęć. Przez 50 dni w domu spędziłem zaledwie 2. Nie zaszkodzi jeśli będę mógł spędzić trochę czasu w domu.

Czy uważasz, że udało się mimo wszystko zrobić ostatnio postęp i czy jako zespół zbliżyliście trochę do środka stawki?

RK: Trudno cokolwiek oceniać po jednym wyścigu. Są różne warunki, różne tory. Żeby określić czy jest postęp, trzeba na to spojrzeć bardziej długofalowo. Udało się zrobić jakieś kroki naprzód, choć nie wszystkie są widoczne. Ale konkurencja nie śpi, więc żeby się do nich zbliżyć trzeba ciągle pracować. Mam nadzieję, że to będzie dobrze wyglądać w dalszej części sezonu.

Kwalifikacje Georga pokazały, że coś chyba drgnęło?

RK: Na pewno George miał tu lepsze osiągi, ale samochód był taki sam jak tydzień wcześniej w Niemczech, a tam nie było widać wielkiego postępu. Udało się zbliżyć w kwalifikacjach do innych i pokonać kilka samochodów. Po wakacjach czeka nas rywalizacja na zupełnie innych torach i wtedy będziemy mogli więcej powiedzieć na temat zbliżania się do zespołów przed nami. Liczę na to, że w drugiej części sezonu będziemy mieli więcej stabilności w samochodzie, bo od tego wszystko się zaczyna. Jeśli jest stabilny i przewidywalny, to można się skupić na pracy nad szczegółami.

Więcej o: